Tytuł: ŻEGLUGA ŚRÓDLĄDOWA :: Nowoczesne niewolnictwo

Dodane przez freelancer dnia 21.11.2008
#1

Wlasnie dostalismy gazety z bunkierki. Miedzy innymi Schuttevaer. Taka fajna gazetka NL jezyczna. I normalnie na dzien dobry szok. Temat filipinczykow na pokladzie. Straszne rzeczy. Dowiedzialem sie ze oni dostaja po 450 E miesiecznie!!! Bo nie obowiazuja ich prawa UE bo Filipiny slabo w UE sa. No niezle tlumaczenie. Jakby ktos chcial poczytac, bo zna jezyk lub wlasnie jest w trakcie nauki, polecam:

[url=http://www.schuttevaer.nl/nieuws/actueel/nid9584-filippijnse-matroos-onderbetaald.html]Link
[/url]
Fajne sa tez komentarze.

Pozdrawiam i cieszmy sie ze nie jestesmy z Filipin.

Ps. A tak na marginesie to znam kilku "filipkow" (i nie jest to zlosliwe okreslenie). Oni sa na burcie po 8 miesiecy i 1-2 w domu. Zgroza.

Edytowane przez Apis dnia 08.02.2009

Dodane przez grzegorz dnia 04.12.2008
#2

Filipinczycy w całości opanowali już tankowce w Rotterdamie. Każdy na 3,2,1pet tankowiec ma filipińską załogę pokładową.Ale kasa to jedna sprawa,inna sprawa to jak ich się traktuje. Na własne oczy widziałem, jak podczas podpinania pod armę jeden dostał kopa za to,że nie zrozumiał,gdzie dokładnie ma podłączyć kabel masowy. Szok jak ich się traktuje. Nikt nie zwrócił na to uwagi, wyglądało to tak, jakby to było normalne.

Dodane przez Heksenketel dnia 20.12.2008
#3

Grzegorz, napisz jeśli możesz nazwę tego statku, bo myślę, i nie tylko ja o ile wiem, że takie zachowania należy upubliczniać i przestrzegać ew. pracowników przed takimi typami, żeby się na nich nie nadziewać. Ja już zamieszczałem bodajże w giełdzie pracy ostrzeżenie przed mts Hollandia, ale niniejszym powtarzam to tutaj - co prawda jeszcze nie jestem na tzw drodze prawnej z właścicielem, ale to tylko z powodu braku czasu i ostatnio nieregularnych moich wyjazdów na statki. Pozdrawiam i życzę powodzenia na pokładach Smile

Dodane przez grzegorz dnia 07.01.2009
#4

To o czym pisał freelancer i ja dotyczyło morszczaków. Ja osobiście nie spotkałem się z filipińczykami na śródlądziu. A freelancer pewnie ich poznał w Spijkenisse-GrinGrinWink. Mam rację freelancer?

Dodane przez freelancer dnia 14.01.2009
#5

Hejka Grzegorz. No ja raczej nie mowilem o morszczakach. Filipkow na inlandzie jest masa, przede wszystkim wlasnie z agencji Gyron Crew. "Filipkow" tu jest naprawde duzo. A Spaijkennisse R'dam to inna sprawa Wink Co do nazw statkow ktorych nalezy unikac to dluuuga historia. Ale wydaje mi sie ze ci najgorsi to juz musza kozystac z uslug agencji a mam nadzieje ze nikt z naszych juz nie mysli o agencjach? Pozdrawaim z drogi do Karlsruhe.

Dodane przez adawoj dnia 16.01.2009
#6

poczytalem z uwaga i mysle ze problem jest,duzy problem,dotyczy nie tylko pracownikow z egzotycznycz krajow,ale ogolnie nas wszystkich,choc zobrazowano go powyzej na przykladzie filipinczykow to napewno kazdy z nas byl kiedys w sytuacji w ktorej czul sie oszukiwany i ponizany przez kapitana i jego rodzine tudziez przez kolege holendra przy akceptacji wyzej wymienionych,pamietac przy tym nalezy,ze wyzwiska lub uzywanie piesci (co jest niedopuszczalne,nie do zaakceptowania,karalne a przede wszystkim wysoce niemoralne) to tyko jedne z form przemocy stosowanej,a pomyslowosc pracodawcy potrafi siegnac zenitu,nie wszyscy maja potocznie mowiac silna psychike wiec sytuacja taka utrzymujac sie jest potencjalnie niebezpieczna i napewno gleboko wplywajaca na nasza psychike a co za tym idzie na jakosc wykonywanej pracy,bezpiczenstwo,co mozemy z tym zrobic?niby niewiele,ale mamy nasz statek,miejsce gdzie mozemy sie wyzalic i oczekiwac zrozumienia,miec nadzieje,ze znajdzie sie ktos kto pomoze znalesc nowa prace,bo czesto nawet sama swiadomosc tego ze nie jestesmy sami,potrafi dac sile by przetrwac,dac nadzieje ze bedzie lepiej,a nadzieja umiera ostatnia,wtedy nie ma juz nic,wiec trzymajmy sie razem i pomagajmy sobie to tylko nam wszystkim wyjdzie na dobre,pozdrawiam.

Dodane przez freelancer dnia 21.01.2009
#7

No i nie wiem co napisac. Niby psychike mam silna bo inaczej siedzialbym w biurze. Ale potrafie sobie wyobrazic kogos z mniej wytrzymala psychika na statku. Coz. Nie zawsze przybiera to jakies formy mobbingu Smile czasami po kilku piwach kapitan ci mowi: no teraz, po kilku miesiacach to juz wygladasz jak zachodnioeuropejczyk. Fajnie co? Albo druga sytuacja. Kapitanowa wyskakuje z pytaniem: a twoja wioska jest daleko od wioski Borysa? Przy czym moja wisoka to Bytom a wioska Borysa to Katowice. Kapitanowa mieszka w miejscowosci Brecht w Belgii. Polecam sprawdzic sobie na mapach. Ale na takich wojskowych Wink Ale przeciez to nie my w takich wypadkacy wychodzimy na nieukow. Wiec poco sie denerwowac? Jasne sa przypadki idiotyzmu, jak np. ponizanie w pracy. Na znajomym statku kapitan-wlasciciel w strone dziewczyny-slowaczki-marynarz kopnal szczotke do mycia tak mocno ze miala siniaki na lydkach. I co? W Iffesheim dziewczyna poszla do szefa sluzy i po telefonie na policje skonczyla prace na statku z bardzo wysoka premia. Nie mozna dopuszczac do tego zeby wchodzili nam na glowe. Trzeba wykonywac swoja prace dobrze. Jestesmy na statku dla pracy nie dla szukania sobie kolegow. Nasz kapitan ma byc przyjazny a nie przyjacielem. To nigdy nie dziala. U naszego kapa zalatwi sie wszystko, pomoze w sprawach urzedowych i w wolnych chwilach wypije piwo z nami. Bylem juz na kilku statkach i do tej pory spotkalem tylko jednego takiego "dziwnego". Probowal, bardzo probowal. Ale jak tylko zaczynal klac na mnie po holendersku ja zaczynalem po polsku. W sluzie jak wydzieral sie do mnie przez funka, szedlem do sterowki z informacja ze jak on krzyczy to ja nic nie rozumiem. Po kilku dniach chyba zrozumial. Sa sposoby na idiotow. I na koniec powiem szczerze jeszcze raz ze wlasnie tacy "dziwni" szukaja pracownikow przez agencje. Wiec mowie - szukac pracy bezposrednio. Jak nie przez gazete to w drodze do domu ze statku polecam wycieczke po stoczniach. Pozdrawiam i w razie potrzeby - persen polecam Wink

Dodane przez grzegorz dnia 07.02.2009
#8

A połowa ogłoszeń w gazetach to się właśnie ogłasza Gyron Crew. Mnóstwo jest ich ogłoszeń. Marynarzy i młodszych marynarzy. Do tego Tos i Oceanwide z Poznania. Razem- przypuszczam z 80% wszystkich ogłoszeń. Niestety ostatnio zwróciłem uwagę na fakt, że na www.vaart.nl po raz pierwszy pojawiło się więcej chętnych do pracy niż oferujących pracę. I zastanawiam się czy to nie jest pierwsza oznaka kryzysu? Z jednej strony Skipper pisze, że u niego w firmie jest planowany wzrost przewozów na ten rok, a z drugiej strony słyszę,że stocznie kończą statki z zeszłego roku i generalnie dalej mogą mieć lipę.
A co do tego, co napisał freelancer o traktowaniu załogi na statku to moja opinia jest taka-90% kapitanów-właścicieli, badz dzierżawców to idioci, którzy dostają palpitacji serca na hasło pauza albo fajrant bo skoro oni muszą płynąć to ty też musisz zapierdalać,i z takich jednostek trzeba uciekać. Ale są też normalni, niestety w mniejszości. Słyszałem od kolegi o chłopie,który w ciągu roku wymienił z agencji 80!!!!!!!!!! marynarzy( rok na 52 tygodnie)ShockShockShock Nieźle,co! Czy jest to prawda? nie wiem, ale wcale bym się nie zdziwił.

Dodane przez Marand dnia 10.02.2009
#9

MS ROLF. Rolf Wittke.Ewentualni ochotnicy do pracy u tego armatora powinni zaczerpnac informacji na temat warunkow pracy i placy na tym statku. Obietnice moga roznic sie od rzeczywistosci.