Bremen-Hamburg przez EmsDrukuj

Okrężną drogą z Bremen do Hamburga przez Ems


W październiku 2002 r. zmieniliśmy rodzaj ładunku. Przez 2 lata TMS INKA przewoził szlam mineralny z oczyszczalni ścieków HanseWasser w porcie Neustadt- Bremen do HSE (Hamburger Stadtentwässerungen) w porcie Kohlenschiffhafen przy połączeniu północnej i południowej Łaby. Był to roztwór składający się w 90 % z wody. W hamburskich zakładach odzyskiwano z niego ciężkie metale i gaz oraz czystą wodę.



Chodziliśmy w cyklu 6-cio dniowym przewożąc jednocześnie 1200 ton ładunku. Najpierw 170 km w górę Wesery do Minden pokonując 8 śluz. Po skończonym załadunku i odebraniu konosamentu w biurze zameldowałem się przez radio do kapitanatu i wycofałem statek z portu wstecz na Weserę na jej 8 km drogi morskiej. Był przypływ i w ciągu godziny znalazłem się w śluzie Hemelingen. W centrum miasta przy moście drogowym przebiega granica dróg morskich i śródlądowych.Tutaj jest km 0 morskich i 367 śródlądowych.Już na ten krótki odcinek wymagane jest posiadanie patentu klasy A.

Oddana kilka lat temu do użytku na km 362 środkowej Wesery śluza spełnia europejskie wymogi 190 m długości i 12,5 m szerokości o spadku w zależności od pływów na rzece od 2,5 - 6,5 m .Do następnej śluzy w Langwedel zostało 28 km, które pokonujemy w 2,5 godziny.Jest to stara budowla o długości 225 m i szer. 12,5 m, czyli tzw. śluza pociągowa. Jest mały ruch i pokonujemy ją w 15 min.

Kolejne 5 km kanału łączącego z rzeką a następnie 13,5 km do śluzy Dörverden.Dla statków załadowanych powyżej 230 cm jest do dyspozycji tylko mała komora 85 m x 12,4. Mieścimy się tutaj na dosłowny "styk". TMS "Inka" ma wymiary 85,4 x 8,2 m i zanurzenie 272 cm oraz nośność 1321 ton. Mamy specjalne pozwolenie do korzystania z tych małych śluz, bo podobna jest w Minden. Dla zamknięcia wrót muszę wyłożyc stery maksymalnie na lewą burtę.
Następny odcinek do miejscowości Hoya na km 299 nie jest trudny.Problemy zaczynają się dopiero od km 295.

Zgodnie z dobrą praktyką żeglarską ten odcinek do promu Schweringen na km 289 jeździ się "na pamięć", tzn. pokonywanie wielu zakrętów "esek" odbywa sie ze ściśle określonymi zasadami i nie ma od nich odstępstw. Statek płynący w dół musi iść w buchcie a ten w górę po rogu nawet jak jest maksymalnie załadowany.
Kiedyś mój czeski sternik nie wytrzymał nerwowo i zgodził sie w ostatniej chwili na inny manewr i uderzyliśmy w brzeg.Całe szczęście nic się nie stało, ale była nieprzyjemna sytuacja. Od tego czasu sam prowadzę na trudnych odcinkach nawet jak jest przerwa obiadowa.

Drakenburg na km 285 to tez stara śluza pociągowa 225 x 12,4 m.Teraz robię przerwę bo do Nienburga na km 267 jest łatwy odcinek.Wracam do sterów w tym pięknym miasteczku.Zatrzymujemy się tutaj często na zakupy bo do centru jest blisko, ale dzisiaj nie ma na to czasu.Gwałtownie rośnie woda na rzece i musimy "uciec" przed zamkniąciem na niej żeglugi.Jak pegel w Porta Westfalika osiągnie 5,10 m nie da rady przejść pod mostami.Dzisiaj było 4,6 m z tendencją wzrostową, a te 0,5 m może być szybko przekroczone.

Z Nienburga do Landesbergen na km 254 jest moim zdaniem najtrudniejszym odcinkiem na Weserze. Prowadzę więc sam, bo poznałem tą rzekę dość dobrze przez 5 lat żeglugi po niej - pierwsze 3 lata pracując jeszcze w hanoverskiej NVG " Niedersächsische Verfrachtungs GmbH ".
Woziliśmy węgiel z Nordenham koło Bremerhaven do elektrowni Lahde - Petershagen, gdzie kiedyś była niemiecka szkoła żeglugi współpracująca z wrocławską TZS
oraz do Stöcken w stolicy Dolnej Saksonii . " Niedersachsen" - tak też nazywają się statki firmy NVG noszące tylko kolejne numery.

Do następnej śluzy w Schlüsselburgu mamy 14 km.Na tym odcinku w okolicach Stolzenau znajduje się najwięcej przeładowni wydobywanego z rzeki i jej pobliżu piasku i żwiru.Spotykamy tutaj wielu polskich kolegów zatrudnionych u niemieckich armatorów.Odcinek do następnej śluzy w Petershagen jest bdb oznakowany bojami.Teoretycznie najłatwiejszy ze wszystkich, ale..... No właśnie jeden z moich doświadczonych współpracowników kapitan I kl. z 30-letnim stażem pomylił w nocy boje i wjechał na mieliznę. "Zaryliśmy" tak głęboko w żwir, że nie mogliśmy o własnych siłach zejść z tej przeszkody. Dopiero następnego dnia podniesiono na moją prośbę wodę na oddalonym o 1 km jazie i mogliśmy kontynuować jazdę. Było to w Sylwestra i nie muszę opowiadać ile poleciało cierpkich słów pod jego adresem. Spóźniłem się 2 godziny na zabawę, ale byłem "bohaterem" wieczoru, bo mój znajomy zdążył opowiedzieć o przyczynie naszej nieobecności na otwarciu balu.




Z Pereshagen do Schachtschluse Minden o wymiarach 85 x 10 m i spiętrzeniu do 13,2 m / w zależności od stanu rzeki / mamy tylko 14 km. Dla naszego statku obowiązują specjalne przepisy ponieważ przekraczamy o 0,4 m dopuszczalną długość. Musimy cumować stalówkami z dziobu i rufy oraz trzeci członek załogi musi stać z odbijaczem na rufie statku uważając,żeby nie uderzał on o belkę zabezpieczającą wrota. Trwa to jakieś 30 minut i opuszczamy szczęśliwie śluzę wychodząc na km 101,5 kanału Mitteland, który do połączenia z Elbeseiten i dalej do Hamburga przygotowany jest dla dużych zestawów pchanych 185 x 11,6 m oraz dla pojedyńczych statków 100 x 11,6 m i stopie załadunkowej do 2,80 m. Przejeżdżamy przez nowy most kanałowy długości 398 m nad Weserą. Istnieje też stary, kóry dziś jest atrakcją turystyczną.
Do śluzy w Hannoverze-Anderten mamy 73 km. To podwójna komora o wymiarach 225 x 12 m i spiętrzeniu 14,8 m. Powyżej Anderten jest km 175 Kanału Mitelland. Przepływam pod mostem autostrady A7, którą kierując się na południe mogę dojechać prawie pod sam dom. Mieszkam 85 km od tego miejsca.
Do kanłu Elbeseiten mamy 60 km. Po drodze jeszcze Peine na km 202. Kiedyś, za "komuny", przyjeżdżało tutaj mnóstwo BM i zestawów pchanych z polskim węglem. Kilkanaście lat temu zamknięto zakłady stalownicze w tym mieście i skończyły się dostawy polskiego "złota". Prawdę powiedziawszy to w tamtych latach polski export był o wiele większy niż obecnie. No tak: obecnie Polska jest bardziej krajem importującym niż eksportującym, a żegluga śródlądowa zupełnie straciła dawne znaczenie.

W Braunschweigu, na km 220 MLK, wybudowano duży terminal kontenerowy. Na niemieckich zestawach pchanych w większości pracują polscy kapitanowie. Spotykam ich każdego prawie dnia. Na SCH - 2408 mijałem właśnie Andrzeja Borka i Marka Sobolewskiego kończyli TZS kilka lat po mnie. Na km 233 w miejscowości Edesbüttel jest skrzyżowanie z oddanym do użytku w 1976 r. kanałem ESK.

Elbeseitenkanal ma 115 km długości. Na km 60 znajduje się podwójna (od listopada 2006 r.) śluza w Uelzen o wymiarach 190 x 12 m i wysokości 23 m .Czas śluzowania około 0,5 godziny.



Na km 80 mijamy uzdrowiskową miejscowość Bad Bevensen. Do podnośni Scharnebeck zostało 25 km.Jest to okazała budowla z dwoma komorami o wymiarach użytkowych 100 x 12 m i wysokości 38 m .Atrakcja turystyczna jako najwyższa do niedawna budowla wodna na świecie.Kilka lat temu Belgowie pobili ten rekord.



Mamy jeszcze 9 km do wyjścia na Łabę.Wychodzimy z kanału na kilometrze 573 tej rzeki.Tutaj wymagane jest posiadanie oddzielnego patentu.Następnie 12 km Łabą do śluzy w Geesthacht stanowiącej granicę pływów.Jest ona podwójna o wymiarach 230 x 25 m i spadku zależnym od poziomu pływów na rzece.

Do portu Kohenschiffhafen w Hamburgu pozostało nam 41 km. Na km 607,5 wchodzimy na wody morskie.Kilometr niżej Łaba rozdziela się na swoją północną i południową odnogę.My idziemy na południe przez Harburg.Mijamy wysoki most Köhlbrandbrücke i wchodzimy na połączeniu z północną odnogą na km 625 ostrym skrętem w prawo do portu przeznaczenia. Na półwyspie Köhlbrandhöft znajdują się zakłady HSE. Podchodzimy do nabrzeża i podłączamy się natychmist do rurociągu wyładunkowego.



Pracujemy w systemie A 2 tzn. 18 godzin jazdy na dobę.Załadunki i wyładunki nie były obięte tym systemem i najczęściej odbywały się nocą.Była to dość uciążliwa praca, ale jednocześnie dość dobrze płatna - z nadgodzinami, których robiliśmy około 60-70 w ciągu 20-dniowej zmiany. Później 10-14 dni wolnego i dalej w ten "kierat".
W Hamburgu miałem zmianę i pojechałem ICE (superexpresem przaz Göttingę) na zasłużony odpoczynek do domu.

Po 12 dniach wieczorem 18 października zadzwonił do mnie kolega ze statku i powiedział, żebym przyjechał na zmianę do Bremen. Zdziwiłem się bo mieliśmy płynąć do Hamburga okrężną drogą przez Oldenburg...

Awaria
16 października 2002 r. około godziny 11:30 MS Capella załadowany 1100 tonami kamienia budowlanego płynąc w dół rzeki na wysokości Leeseringen na km 260 Wesery stracił możliwość manewrowania i stanął w poprzek szlaku żeglownego. Uderzył dziobem w lewy brzeg a rufą wyłamal dalbę i zatrzymał się na kei przeładowni tarasując w ten sposób całą rzekę. Podjęto próbę odładowania go, ale szybko spadająca woda spowodowała pęknięcie i zatopienie maszynowni. Następnego dnia rano statek zatonął całkowicie tworząc przeszkodą wyłączającą środkową Weserę z nawigacji.

Musieliśmy dostać się do Bremen okrężną drogą dluższą o 160 km.Dlatego też musiałem pojechałem na swoją zmianę do Lingen.Przez miesiąc bo tak długo trwało wydobycie -Capelli- musieliśmy przez Mitteland i kanał Dortmund-Ems dalej Emsem, Küstenkanałem i rzeką Huntą dostać się do Wesery. Na początku grudnia na miejsce awarii przybyły dwa dźwigi pływające. Niemiecki "Grizzly" z 220 tonami uciągu podnoszenia oraz holenderski "Phoenix" o 160 tonach.
Pierwsza próba podniesienia zatopinego statku w dniu 4-go grudnia nie powiodła się. Było w nim jeszcze zbyt dużo ładunku. Dopiero 10-go grudnia wieczorem podniesiono "Capellę" z dna Wesery i kilka dni później została ponownie otwarta dla żeglugi. Straty jakie ponosiły firmy i prywatni armatorzy z powodu tej awarii szły w miliony euro, a sama akcja ratownicza kosztowała ponad 2 miliony. Czy za to wszystko zapłaciło ubezpieczenie armatora Krolla z Hamburga - tego nikt nie wie. Nie splajtował on jednak i widziałem, że ostatnio jego flota otrzymała dwa nowe statki.

Okrężną drogą
Zrobiliśmy 5 takich rejsów.Na podstawiej jednego z nich opiszę tą trasę.

9-go grudnia rozpoczęliśmy załadunek szlamu w porcie Neustad-Seehausen w Bremen przy - 8 stopniach mrozu.Kiedy zakończyliśmy około godz. 20:30 temperatura spadła do -12 stopni.
O 21:00 wyszliśmy na Weserę kierując sie w dół rzeki.O 23:15 przycumowaliśmy na Huncie w Elsfleth. Rzeką tą można płynąć załadowany statek tylko przy rosnącej wodzie. Tak też było następnego ranka i kapitanat wydał nam pozwolenie na wyjście do Oldenburga. O 9:30 przeszedłem śluzę w tym mieście wchodząc na Küsten kanał o łącznej długości 69,5 km.O 17:30 przeszliśmy na km 64,8 śluzę Dörpen o wymiarach 105 x 12 m i spadku 1,2 m.
Na km 69,6 KK wyszliśmy z kanłu na km 202,5 Emsu i zmierzamy w górę rzeki. Do następnej śluzy o wym. 165 x 12 m Düthe mamy 7,5 km. Pokonujemy ją dość szybko bo o tej porze nie ma prawie ruchu. Na km 186 śluza Hilter o takich samych wymiarach i 1,5 m różnicy poziomu.Do następnej śluzy pozostało nam 12 km.

Przejeżdżamy przez Haren na 179 km Emsu. Jest to miasto marynarzy rzecznych. Znajdują się tutaj dwie stocznie, 20 przedsiębiorstw żeglugowych z zameldowaną flotą 250 morskich i przybrzeżnych statków oraz 50 śródlądowych jednostek. Haren jest pod tym względem trzecim miastem żeglugowym w Niemczech. Spędziłem w tutejszych stoczniach kilka dni potwierdzając klasę.

O 22:00 cumujemy na km 174 poniżej śluzy Hüntel. To był dość cieżki dzień. Wypijam jeszcze z kolegami po butelce dobrego piwa i do koi. Śluza ma wymiary 225 x 12 m i wysokość 2, 7 m.Krótko po 6 rano jesteśmy w drodze. Powyżej portu w Meppen wchodzimy na kanał Dortmunt-Ems. Piękne miasteczko w którym byłem kikanaście razy pracując jeszcze w polskiej BM. Woziliśmy tutaj drewno do pobliskich zakładów papierniczych. Podwójna śluza o wym. 164,5 x 12 m i 99,8 x 12 m i różnicy poziomów 7,2 m. Do Varloh tylko 6 km stara śluza 165 x 12 m i 3,6 m wysokości. Teraz przed nami najdłuższy odcinek.Mamy 20 km do śluzy Gleesen.

Po drodze mijamy rafinerię - Emsland - na przedmieściach Lingen. Przychodzę tutaj często po olej napędowy i benzynę.W porcie są 3 boxy załadunkowe zabezpieczane specjalną bramą.Cały załadunek nadzorowany jest przez komputer zakładowy i mamy ciągłą kontrolę na monitorach podających ilość litrów i tonaż. Lingen jest ładnym misteczkiem. Kilka razy przyjeżdżałem tutaj pociągiem na wymianę załogi. Za miastem wychodzimy jeszcze krótko na Ems i przejeżdżamy obok dużej stalowni. W porcie stoi kilka barek załadowanych złomem. Widzę również polski zestaw pchany. Śluza znajduje się na km 136,8 ma 161,5 x 10 m i jest wysokość 6,4 m. Teraz przed nami już tylko kanał. Kolejne śluzy: Hasselte na km 134,5 takie same wymiary tylko wys.3,4 m, Venhaus na km 126,6 i takie same wymiary, Altenrheine na km 117,9 161 x 10 i 3,6 wysokości, Rodde takie same wymiary znajduje się na km 112,5. Przed nami ostatnia śluza Bevergen na km 109,5 o wym. 162 x 10 m i wys. 8,1 m. i kilometr powyżej wychodzimy na rozpoczynającyc sie tutaj km 0 kanał Mitteland, na który wjechaliśmy o godz.17:30. Przebyliśmy łącznie 94 km drogą wodną Dortmund - Ems pokonując 11 śluz o łącznej różnicy poziomów wynoszącej 45,7 m.

Do Mindem mamy równo 100 km bez żadnej śluzy. Płyniemy z przeciętną prędnością 10 km/h załadowani na prawie 2,60 m. Na km 30,4 zostawiamy po prawej burcie wejście do kanał w kierunku Osnabrück. Na km 33,5 znajduje się port Bramsche do, którego w latach 80 - tych woziliśmy z Głogowa miedż do małych zakładów produkujących tutaj drut. O godz 23:30 cumujemy w Bad Essen na km 61.Jest to ładne uzdrowiskowe miasteczko. Od kei załadunkowej tylko 300 m do sklepów, gdzie często robiliśmy zakupy. Następnego dnia ruszamy o 5:30 jest jeszcze ciemno, ale nasz radar funkcjonuje bez zarzutu. Na km 80 znajduje się port Lübbecke gdzie przez listopad i połowę grudnia ubiegłego roku dostarczaliśmy olej opałowy transportując go z Bremen. Do Minden przy skrzyżowaniu z Weserą dochodzimy o godz. 9:30 kończąc w ten sposób okrężną wynoszącą 160 km drogę spowodowaną zatopionym na Weserze MS "Capella".

Pokazałem Wam jedną z możliwych dróg okrężnych dla statków żeglugi śródlądowej nawigujących w Europie Zachodniej. Jest to drogie, ale możliwe do pokonanie obejście przeszkody tarasujące szlak żeglowny. Podobna sytuacja, ale jeszcze bardziej dramatyczna wydarzyła się kilka lat temu na kanale Dortmund - Ems.
Na moście kanałowym Olfen będącym w przebudowie doszło do awarii i woda wyciekła do płynącej poniżej rzeki.Zamknięto zapory zabezpieczające i statki znajdujące sie w drodze do Holandii skierowano na Ems. Tam z kolei doszło do zatopienia poniżej Herbrum statku załadowanego żwirem. Awaryjna droga do Holandii została na 2 tygodnie całkowicie zablokowana. Między tymi przeszkodami znajdowało sie ponad 200 jednostek z różnych europejskich państw. Straty szły w dziesiątki milionów euro. Czasami człowiek bywa bezsilny......

kpt. ż.ś. Józef Węgrzyn


#1 | januszbn dnia 14.02.2007 11:29
Takie artykuły-reportaże stanowią siłę tego serwisu. Dla mnie,człowieka, który niedawno zorientował się, że można poruszać się nie tylko na kołach czy pieszo, jest to możliwość poznania innego świata. Autentyczność, walory poznawcze i .... pewna refleksja - "szkoda, że mam tyle lat ile mam". Może byłby to sposób na inne życie. Może nie łatwiejsze i beztroskie, ale inne. Skoro mnie przychodzą takie myśli, może i młodzi zarażą się takim myśleniem. Może młodsze pokolenie przyczyni się do odrodzenia naszej żeglugi śródlądowej, może uwierzą, że u nas też można coś zrobić - przecież nie wszyscy wyjadą (mam nadzieję). Warto pokazywać jak to może wyglądać. Liczę, że na tym nie skończysz, że będą następne takie wspomnienia i opisy. Mam tylko jedną prośbę. Jeśli to możliwe zamieść mapkę z pokazaniem trasy. Oczywiście można samemu odszukać trasę Twojego rejsu, ale nie każdy jest biegły w wyszukiwaniu w sieci odpowiednich stron i materiałów.
Wielkie dzięki i proszę o więcej.
#2 | 5 dnia 14.02.2007 12:41
Taką mapkę przekazałem Apisowi, ale były jakieś problemy z jej zamieszczeniem.Możliwe, że uda się już wkrótce ją dołączyć.
Dziękuję za miłe słowa pod moim adresem.Będę starał się nadal zamieszczać ciekawe reportaże ze szlaków żeglugowych . Europy Zachodniej.
Maciek Klusek obiecał podesłać coś z Dunaju.W piątek wybiera się na swój statek do Linzu i po powrocie...... zobaczym jak modry jest ten Dunaj.
Pozdrawiam SkipperCool
#3 | grundi68 dnia 14.02.2007 13:57
piękny reportaż chociaż przez moment mnie zmroziło jak czytając w nocy tekst skippera,wydrukowany małą czcionką ,literki mi "przezkoczyły" przed oczami i ... ,"na km 186 Ems - śluza Hitler". "januszbn" ma u mnie duże piwo (skipper oczywiście całą skrzynkę) za trafne oddanie tego samego odczucia -nastroju ,który i mnie gra w duszy.
#4 | Janusz Tyburcy dnia 16.02.2007 11:16
Józek- więcej takich reportaży- proszę.
Czytając, miałem wrażenie, że jestem uczestnikiem tego rejsu.Odżywają wspomnienia i tego nam niegdyś pływającym potrzeba.
Zamieszczone zdjęcia, dodały smaczku temu reportażowi.

Pozdrawiam
Janusz T.
#5 | Monika dnia 16.02.2007 14:51
Dzięki tej ciekawej i bogatej w fotki relacji mam jakieś wyobrażenie jak wygląda i jak ciężka (18 godzin dziennie ....) jest praca naszego Skippera Cool
#6 | egonzeglarz dnia 20.02.2007 09:39
Super poglądowy reportaż,tym bardziej dla mnie gdyż na kolejnej zmianie na M.S 'Rega'prawdopodobnie będę pływał Weserą do Delfzil z gipsem z Pereshagen a nigdy tą drogą nie pływałem także w miarę możliwości proszę o więcej. pozdrawiam
#7 | Joanna dnia 19.03.2007 07:55
Z przyjemnoscia przeczytam ten reportaz-nie wiem dlaczego dopiero dzisiaj,ale to chyba dobry duszek mi podpowiedzial w dniu Twoich imienin.Teraz moge troche lepiej wyobrazic sobie Ciebie i "okolice"..Bardzo sie ciesze ze moglam z Toba troche poplynac
#8 | dziadek1077 dnia 04.06.2010 10:18
Miło się czyta i ogląda i... aż się chce popłynąć.
Najlepszego,
Andrzej

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 100% [5 głosów]
Bardzo dobre Bardzo dobre 0% [0 głosów]
Dobre Dobre 0% [0 głosów]
Średnie Średnie 0% [0 głosów]
Słabe Słabe 0% [0 głosów]
  PRchecker.info Free counters!