Łodziarz (łodziorz) - skąd takie słowo?Drukuj

Przybliżmy etymologię tego bez wątpienia śląskiego i popularnego przez niemal trzy wieki określenia zawodu marynarza rzecznego. Posłużyłem się w tym celu tekstem pochodzącym z historycznych opisów jednej z gmin Śląska Opolskiego: Dobrzenia Wielkiego, gdzie po dziś dzień znajduje się stocznia słynąca z dobrej jakości spawania kadłubów statków rzecznych.

Pierwsze wzmianki w przekazach ustnych dotyczące żeglugi na Odrze sięgają początków XIII wieku. Wprawdzie do roku 1500 nie prowadzono żadnej dokumentacji odnośnie transportu wodnego można przypuszczać, że jeszcze przed XVI wiekiem Odra była wykorzystywana jako droga transportu, głównie przez flisaków (spław). W archiwach miasta Wrocławia istniały jeszcze do 1945 roku dokumenty świadczące, że właśnie drogą wodną dostarczano do Wrocławia drewno, kamień, żelazo. Zachował się na przykład rachunek z 13 kwietnia 1529 roku mówiący po raz pierwszy o transporcie drogą wodną kamienia wapiennego z Czarnowąs koło Opola. W innym dokumencie z 25 kwietnia 1578 roku upomina się sołtysa Dobrzenia - także koło Opola - aby uregulował swój dług za transport wodny.

Sam Dobrzeń powstał (podobnie jak inne nadodrzańskie miejscowości Śląska Opolskiego) w wyniku korzystnego położenia: bliskość dziewiczych lasów, dostarczających człowiekowi bez ograniczeń swojego bogactwa sprzyjała egzystencji pierwszych osadników. Było tu pod dostatkiem budulca, zwierzyny, a w Odrze ryb. Od najdawniejszych czasów mieszkańcy Dobrzenia wykorzystywali rzekę do celów komunikacyjnych. Odwiedzano łodziami nadodrzańskie osady, a później wyprawiano się coraz dalej. Prowadzono wymianę towarową i handel. Wywożono stąd węgiel drzewny i drewno surowe, żelazo wytapiane na miejscu oraz wapno palone, a także miód i płody rolne. Miejscowi szkutnicy i kołodzieje dostarczali do nadodrzańskich wsi i miast - w tym zwłaszcza do Wrocławia - łodzie i wozy. Przywożono tu głównie sól i sukno a także i inne potrzebne, a nie wyrabiane na miejscu towary. Wymianie towarowej i handlowej prowadzonej dzięki Odrze towarzyszyła wymiana myśli i doświadczeń. Odra była więc niewątpliwie czynnikiem kulturotwórczym dla miejscowej społeczności. Po uregulowaniu rzeki stała się ona oknem na świat – dobrzeńscy żeglarze (łodziorze) docierali do Szczecina i na Rugię, do Poznania, Bydgoszczy, Gdańska i Królewca, do Berlina, Hamburga i Lubeki. A podczas zimowych przerw nawigacyjnych spotykali się oni wieczorami w domach i opowiadali o dalekich miastach, portach, śluzach.

Odra w życiu mieszkańców Dobrzenia odgrywała w ciągu wieków ważną rolę. Rzeka żywiła, dawała zatrudnienie, ale nieraz stawała się też bardzo groźna i niszczycielska. Na flisaków mówiono dawniej w Dobrzeniu nie inaczej jak matackorze, a na ich tratwy - matacki. Znani flisacy z Dobrzenia to: Zimoląg, Dratwa, Reginek, mężczyźni z rodzin Maciossków, Kwossków, Koschyków i inni.

Podróż matacką (tratwą) do Szczecina, jeśli odbywała się bez żadnych przeszkód, trwała około 14 dni. Tratwy poruszały się samospływem czyli płynęły swobodnie z nurtem i nie były holowane przez jednostkę z napędem (holownik). Po przekazaniu ładunku odbiorcy, drogę powrotną matackorze odbywali pieszo. Tak było do czasu wybudowania lewobrzeżnej linii kolejowej z Opola, do Wrocławia i Szczecina. Po jej uruchomieniu flisacy swą drogę do domów odbywali koleją.

Flisaków zastąpili łodziorze, czyli żeglarze. Określenie „Schiffer”, czyli żeglarz a dokładniej "statkarz" (bo "Schiff" to statek) - tylko jak to brzmi: zastąpiono więc je słowem "łodziorz", widnieje w starych księgach metrykalnych Dobrzenia Wielkiego obok takich imion i nazwisk, jak: Daniel i Józef Mehlowie (ojciec i syn), Eule, Wille, Bohm. Potomkowie Daniela Mehla byli pośrednio lub bezpośrednio związani z Odrą. Józef Mehl, uruchomił stocznię rzeczną, która remontowała i budowała nowe barki odrzańskie, początkowo był łodziorzem, a dopiero potem wyuczył się zawodu szkutnika. W związku z budową śluzy i jazu na Odrze konieczne stało się przeniesienie jego stoczni. Po przeniesieniu stoczni brat Józefa, Franciszek Mehl, zbudował koło niej tartak i młyn.

Na przestrzeni XVIII I XIX wieku istnieli w naszych okolicach łodziorze, którzy nie byli właścicielami łodzi. Byli tu też właściciele barek, którzy przy żegludze zatrudniali wielu mieszkańców Dobrzenia Wielkiego i Małego jako marynarzy, palaczy, maszynistów, bosmanów, kapitanów. Oprócz załóg pływających pracę mieli szkutnicy – późniejsi stoczniowcy, pracownicy śluzy i promów. Właściciele lasów dostarczali drewna do budowy łodzi, mając z tego źródło dochodu. Wiele osób pracowało przy regulacji rzeki i utrzymaniu jej żeglowności.

Dzięki położeniu nad Odrą w Dobrzeniu rozwijał się handel, rzemiosło. Żyzne mady nad rzeką sprzyjały rozwojowi rolnictwa. Od 1945 roku nie ma już w Dobrzeniu Wielkim ani Małym właścicieli łodzi: po wojnie władze radzieckie zarekwirowały barki, potem władze polskie upaństwowiły żeglugę na Odrze. Dziś ogarnia nas smutek, gdy patrzymy na niemal wymarły ruch na Odrze i uświadamiamy sobie, że o ważnej roli jaką pełniła w życiu mieszkańców naszej i nie tylko naszej gminy możemy mówić w czasie przeszłym. Czy o fachu "łodziorza" także?

kpt. ż.ś. Andrzej Podgórski
Źródło: Folklor Śląska Opolskiego

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
  PRchecker.info Free counters!