Agata.Drukuj

Zaczęło się od tego, że ktoś znalazł 30 centymetrowy, wielki, mosiężny gwóźdź. Po wypolerowaniu był piękny. Szkoda byłoby nie wykorzystać go do wyższych celów - pomyśleliśmy. Hmm, dobra, będziemy go wręczać jako ,,Złoty gwóźdź przechodni" nauczycielom, którzy popełnili jakiś językowy lapsus, oczywiście wyjątkowo śmieszny, rąbną jakąś bzdurę (co się przecież zdarza każdemu po ukończeniu 18 roku życia), czy też zaplączą się podczas wykładu nieludzko i dokumentnie (co także się zdarzało).
- No ale kto to będzie wręczał? - Pytali jedni.
- Jak to kto? My. - Odpowiadali drudzy. I tak od słowa do slowa, wymyśliliśmy jak to ma być. Jeden z nas nosił mały, czerwony jasiek w teczce (taką poduszeczkę), inny ten gwóźdź i już. Nie wszystkim profesorom go wręczaliśmy, choć przez rok nauki wszyscy sobie zasłużyli na to wyróżnienie. Słowo. Niektórzy mogliby to źle zrozumieć, inni nie nadawali na tych falach co my. Jeszcze inni by się obrazili. Ale byli tacy, którzy nadawali się do tej zabawy i nagrodzeni ,,Złotym gwoździem przechodnim" (bo przechodził z rąk do rąk) byli z tego bardzo dumni.
Wszystkie nasze germanistki były cudowne. Wielu się w nich podkochiwało. Nie wiem ilu i w jakich? Natomist wiem, że ja kochałem się w Agacie. Jej czrne, proste włosy, równe, białe zęby i wielkie, ciemne oczy były najpiękniejsze na świecie. I jeszcze siedziałem na przeciw niej, w pierwszej ławce. Zrobiłbym wszystko, żeby się uśmiechnęła i nie była smutna. Zupełnie pomijam fakt, że byłem w tym czasie najlepszym uczniem z języka niemieckiego, bo przecież gdyby Agata spytała mnie o coś a ja bym nie wiedział....Pewnie stanąłbym pod ścianą i włożył sobie pistolet do ust.
Pierwszą profesorką, która dostała od nas ,,Złoty gwóźdż" była Agata.
Był cały ceremoniał wręczenia gwoździa. Najpierw na komendę wszyscy wstawali i ustami grali ,,Marsz generalski", w pewnym momencie przerywali i ja z kartki, czytałem stały tekst. Zmienne było tylko to, za co profesor ten gwóźdż dostawał.
Więc czytałem :
- Pani profesor Agacie......za to, że podczas prowadzenia lekcji języka niemieckiego w klasie Vd, na pytanie ucznia o.....odpowiedziała pomyłkowo...... przyznaję się ,,Złoty gwóźdź przechodni". Nagrodę tę, Pani profesor otrzymuje tymczasowo, do momentu ,,zamordowania" dowcipu przez innego profesora.
Podpisała : Komisja Do Spraw Tropienia Pytona w składzie - i tu czytałem nazwiska komisji.
Pytonem lub wężem, nazywało się u nas wszystko co było właśnie lapsusem językowym, pomyłką, zdradzeniem pointy na początku dowcipu itd.(że niby ten wąż czy pyton owijał się wokół szyi słuchających i dusił). Po odczytaniu tekstu, gdy reszta znów ,,grała" Marsza generalskiego, podszedłem do profesorki, wręczyłem jej podany na poduszeczce gwóźdź i ten tekst, pocałowałem ją w rękę i wróciłem do ławki. Wszyscy siedli i cisza. I to był numer. Agata była w szoku (nie tylko ona, wszyscy, którzy ten gwóźdź dostali od nas, byli zawsze w szoku) ale jednocześnie szczęśliwa. No i ta cisza. Jakby nic przed chwilą sie nie wydarzyło. Agata spytała :
- Co to było? Ale o co chodzi? To wy każdemu tak? Nie spodziewałam się. No to się cieszę. Bardzo się cieszę. Dziękuję.


Staszek Szczepański.
#1 | 5 dnia 11.11.2006 16:42
Kochani !
Ten "Gwozdz" Agata przyniosla na IV Zjazd Absolwentow w 2002 r.
Kiedy zobaczyla mnie na portierni przy glownym wejsciu do Szkoly,
a nie widzielismy sie jakies 20 lat , krzyknela :
- Jozek mam ze soba przechodniego "Gwozdzia" i chce Ci go oddac -
Bylem zajety przygotowaniami do wreczenia innego symbolu naszemu Komendantowi Szkoly i powiedzialem Jej :
- Agata zglosze sie do Ciebie pozniej -,
a pozniej to juz wypilem zbyt duzo "Absolwentow" z Absolwentami i Nauczycielami i nie spotkalem wiecej Agaty.
"Gwozdzia" wcielo na dobre.Ktos go podprowadzil.
Czery lata pozniej Irek Stawiany wykonal replike "Gwozdzia", ktora wreczylismy Szczepanowi na "wodowaniu" Jego ksiazki w Swinoujsciu.
Zdjecia "Gwozdzia" i Szczepana oraz nas wszyskich bioracych udzial w tej uroczystosci mozna ogladac w naszej "Galerii".

Oficer rozrywkowy - Kiniol
#2 | Szczepan dnia 11.11.2006 16:59
Generalnie wszystko co piszesz jest prawdą ale.........tego gwoździa nikt nie podprowadził i Agata przywiozła go ze sobą na Zjazd Absolwentów do Duszników Zdroju, w tym roku. Nawet chciała mi go wręczyć. Poprosiłem Ją jednak, żeby zostawiła go sobie, bo nikomu tak jak Jej, on się nie należał.

Gwóźdź, który otrzymałem na ,,Wodowaniu książki" od Was, uświetnia pokój, w którym teraz siedzę i piszę do Was. Jeszcze raz dzięki i pozdrawiam.Staszek.
#3 | 5 dnia 11.11.2006 17:10
Uspokoiles mnie bo "Gwozdz" to gwozdz i nie moze byle kto byc
Jego wlascicielem.
Chcialbym kiedys dostac "Pytona".Przeciez k..... zasluzylem za "Koze".
Przepraszam za koze.

O.R. - Kiniol
#4 | Teos dnia 11.11.2006 17:46
Agata była moją wychowawczynią przez 5 lat ale o gwoździu nic nie wspomniała Grin
#5 | Ewka dnia 11.11.2006 18:22
Nie napisałeś ZA CO Agata dostała ten Gwóźdź.
#6 | 5 dnia 11.11.2006 18:29
Ja wiem, ale nie powiem.Mistrz musi zrobic to osobiscie.
#7 | Szczepan dnia 12.11.2006 07:01
Ewko, za jedyny w swoim rodzaju numer z płonącą gazetą. Może kiedyś o tym napiszę....Pozdrawiam. Staszek.
#8 | agata dnia 20.11.2006 17:29
Teraz juz wiecie,że Gwóźdż nie zaginął,na jakis tylko czas zmienil miejsce w moich"skarbach" z czasów TŻŚ.Jest to poki co Gwóźdź nieprzechodni,bo mam go juz ileś tam lat...Czyzby na zawsze?Teraz to nie chciałabym sie prawie z nim rozstać..Pozdrowienia ,AgataGrin
#9 | Wladek dnia 21.11.2006 13:12
Kiedyś na którejś z lekcji przy tablicy Henio Kamiński /75 Vd/ wypowiedział
coś takiego ; My poważni i dorośli - czyli wypuścil pytona w/g Staszka.
Natychmiast zostało to dostrzeżone i kapituła Złotego Gwoździa nie omieszkała
blyskawicznie podjąć decyzję o odebraniu mi Gwoździa ,którego otrzymałem
na przerwie za opowiadanie kawału z długą brodą i uroczyście wręczyć go
naszemu koledze Heniowi. Oczywiście z pompą na czerwonej poduszce.
Czyli ceremoniał był dotrzymany.
Pozdrawiam
WładekGrin
#10 | 5 dnia 22.11.2006 08:50
Wladziu ! A ja za kawal o kozie, ktory musialem opowiadac na kazdej dlugiej przerwie dostwalem tylko " wpi.....l".
PS. bylem w kapitule Zlotego / zardzewialego / Gwozdzia i sam nie moglem sobie przyznac.Tak jak Szczepan, ktory dostal dopiero replike po napisaniu ksiazki
" Od rzek po oceany".
Pozdrawiam / awansowany /Grin
I oficer-KiniolCool

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 100% [2 głosy]
Bardzo dobre Bardzo dobre 0% [0 głosów]
Dobre Dobre 0% [0 głosów]
Średnie Średnie 0% [0 głosów]
Słabe Słabe 0% [0 głosów]
  PRchecker.info Free counters!