ODW - europejskie dziedzictwo cz.III Jazy odrzańskie XVI-XVIIIwDrukuj

Korzystający z rzeki przewoźnicy, kupcy odrzańscy oraz właściciele młynów wodnych pragnęli w różny sposób korzystać z rzeki. Habsburgowie jako pierwsi podjęli próby pogodzenia interesów gospodarczych na Odrze. Walka z jazami przegradzającymi rzekę rozpoczęto od likwidacji zniszczonych lub niewykorzystywanych przez młyny wodne jazów młyńskich, a tam gdzie było to nie możliwe polecano budowę urządzeń służących do pokonywania różnicy poziomów wody spiętrzonej przez jaz. Urządzeniami tymi były śluzy, bądź drewniane pochylnie, po których przesuwano statki. Urządzenia w istotny sposób poprawiały standardy żeglugi odrzańskiej.

Jazy mocno utrudniały żeglugę, a więc uniemożliwiały wykonywanie przywileju wolnej żeglugi. Taki przywilej od wieków posiadał Wrocław. Radni miejscy zdecydowali się walczyć o udzielone miastu prawo. W piśmie z 16 grudnia 1504 r. skierowanym do opata Andrzeja z Lubiąża rada miejska zażądała, aby ten zlikwidował swój jaz na rzece w Lubiążu, a także wpłynął na likwidację pozostałych jazów znajdujących się między Brzegiem a Krosnem. Miasto słało żądania także do innych właścicieli jazów. 9 grudnia 1525 r. wystąpiło z pismem do Floriana Falkenhayna z Brzegu Dolnego (4 mile od Wrocławia) z żądaniem nie utrudniania miastu korzystania z przywileju wolnej żeglugi. Radni domagali się aby jaz, który społeczeństwu Wrocławia i wszystkim nad rzeką mieszkającym przynosi znaczne szkody, na podstawie starego przywileju żeglugowego czym prędzej przez właściciela został przebudowany, a rzeka wolno puszczona. Jednak słane przez miasto petycje nie przynosiły spodziewanych rezultatów.

Pomimo stawianych przez rajców miejskich żądań likwidacji, bądź przebudowy jazów ich polityka żeglugowa nie była konsekwentna. Gdy było to finansowo korzystne radni podejmowali także decyzje zezwalające na budowę nowych jazów. Wprawdzie nowe jazy powstawały na specjalnie przekopanych do tego celu kanałach młynowych tzw. młynówkach, jednak warunki nawigacyjne na nich były na tyle dobre, że żegluga z właściwego nurtu rzeki bardzo często przenosiła się na młynówki, a tam jazy dalej utrudniały prowadzenie transportu wodnego. 5 sierpnia 1531 r. rada miejska poinformowała, że ze wsi Opatowice (znajdującej się 1 milę powyżej Wrocławia) będzie przekopany wzdłuż Odry do Wrocławia rów, na którym wybudowany zostanie jaz. Budowę miał finansować stan duchowny m. in. klasztor św. Wincentego . Innym przykładem udzielenia pozwolenia na budowę jazu był akt wydany w październiku 1548 r. przez cesarza Ferdynanda. Zezwalał on miastu Opole na budowę rowu i jazu za kwotę 50 guldenów. Rów miał umożliwić spław drzewa dla potrzeb miasta.

Poprawa warunków nawigacyjnych pociągała za sobą wzrost zainteresowania rzeką i wzrost dochodów lokalnych społeczności. Pierwszym odcinkiem rzeki, na którym poprawa warunków nawigacyjnych korzystnie wpłynęła na region był Wrocław i jego okolice. 9 października 1548 król apelował do czeskich, brandenburskich i saskich książąt nadodrzańskich, aby uwolnić żeglugę na Odrze od niepotrzebnych utrudnień nawigacyjnych. Jako przykład przemawiający za korzyściami płynącymi z poprawy warunków nawigacyjnych wskazywał Wrocław. Informował, że niegdyś było tu wiele jazów, młynów i innych utrudnień. Przeszkody te w wyniku wypłacenia właścicielom dużych odszkodowań zostały usunięte. Poprawienie warunków żeglugi odbiło się bardzo korzystnie na finansach miasta. Następstwem usunięcia przeszkód był wzrost wpływów z opłat pobieranych za żeglugę. Rzeka, po której łatwiej można było prowadzić żeglugę, przyciągała coraz większe ilości towarów.

W latach 40-tych XVI w. poprawą warunków żeglugi po Odrze zajmowali się komisarze Mathes von Logau i Georg Hornig.. 9 marca 1549 r. Mathes skierował do króla pismo dotyczące m.in. młynów i jazów odrzańskich. Autor informował monarchę, że w jego opinii przy jazach między Wrocławiem a Głogowem należy wybudować śluzy, a opłaty na nich pobierane powinny być ujednolicone. Śluzy powinny być wybudowane: dwie we Wrocławiu przez biskupa wrocławskiego, kościół św. Klary i św. Macieja, dwie przez księcia Wołowa i Brzegu Dolnego Grzegorza oraz dwie przez miasto Głogów. Komisarz stwierdzał, że śluzy należy wykonać z drzewa, a we Wrocławiu, gdzie grunt zbudowany jest ze skał wapiennych, do budowy śluz należy użyć drewnianych pali okutych w żelazo. Komisarz uważał, że koszty śluz nie będą wysokie, a nakłady poczynione przez księcia Grzegorza oraz miasta Wrocław i Głogów na pewno zwrócą się dzięki zwiększeniu masy przewożonych ładunków.

Poprawą warunków żeglugi, przez budowę przy jazach śluz, zajmował się także Anthoni Schmidt. W roku 1556 przedstawił cesarzowi Ferdynandowi szczegółowe informacje dotyczącą jazów i ich właścicieli. Schmidt donosił:
1. W miejscowości Kielcz znajdował się jaz Mathesa Brauna, przy którym od lat nie było młyna. Właściciel był chętny urządzić i utrzymać śluzę przejazdową.
2. W Bytomiu Odrzańskim znajdował się mocny jaz i młyn Franza Rechenberga, który również był gotów wybudować śluzę.
3. W Głogowie znajdował się jaz i młyn będący własnością miasta. Miasto samo, na własny koszt przewidywało budowę śluzy przejazdowej.
4. W Wilkowie właścicielem jazu i młyna był Dawid Loss. Właściciel z własnych środków wybuduje własną śluzę.
5. W Radoszycach był jaz i młyn. Właścicielem był prawdopodobnie Heinrich Sagk. Sprawę tego jazu należało wyjaśnić.
6. W Lubowie właścicielem był prawdopodobnie Wenzel Haubitz; sprawę znajdującego się tu jazu i młyna należało wyjaśnić.
7. Laskowa - znajdował się tu jaz i młyn, właściciel był nieznany.
8. Przychód - znajdował się tu jaz i młyn należący do biskupa wrocławskiego, który bez wątpienia na własny koszt wybuduje śluzę.
9. Rzeczyca młyn i jaz był prawdopodobnie własnością opactwa w Lubiążu.
10. Młyn i jaz w Brzegu Dolnym; właściciel nie wie, czy poradzi sobie z wybudowaniem śluzy. Istniała możliwość, że miasto Wrocław pomoże w budowie śluzy.

Monarcha nakazywał właścicielom jazów budowę śluz przejazdowych dla żeglugi, jednak nie wszyscy radzili sobie z finansowaniem tych inwestycji. 2 lipca 1556 r. Wenzel Haubitz, właściciel młyna i jazu w Lubowie, prosił księcia Grzegorza o interwencję u komisarza królewskiego, który nakazał mu budowę śluzy.

Likwidacja jazów przebiegała niezmiernie powoli. Za panowania cesarza Ferdynanda I w roku 1550 na Odrze od Opola do Krosna Odrę przecinało 18 jazów młyńskich: w Opolu, Brzegu, Oławie, Wrocławiu, Brzegu Dolnym, Pogolewie, Lubiążu, Ścinawie, Przychodzie, Laskowie, Chobieni, Lubowie, Radoszycach, Chełmie k/Orska, Wilkowie Głogowskim, Głogowie, Bytomiu Odrzańskim, Kielczu.

5 marca 1557 r. cesarz powołał komisję, której zadaniem było otwarcie dla żeglugi jazów odrzańskich. Monarcha dostrzegał znaczenie młynów i żeglugi dla Śląska, dlatego pragnął pogodzić interesy kupców i młynarzy. Obiecano pomóc wszystkim właścicielom młynów i jazów, którzy zdecydowali się na współpracę. Właściciele likwidowanych młynów mieli otrzymać 200 talarów odszkodowania za każde zlikwidowane koło młyńskie. Inni, którzy zdecydowali się na wybudowanie w jazie urządzenia pomagającego statkom pokonać jaz, uzyskali prawo do pobierania opłat przejazdowych w wysokości 12 grajcarów od każdego przepływającego statku. Opłata miała służyć do modernizacji i utrzymania urządzeń przejazdowych.

Oprócz opłat za przejazd przez śluzy na jazach naliczane były także inne opłaty, np. myto (Schiffsmauth), cło (Schiffszoll), opłaty (Schiffsgefäβ). Opłaty różniły się także wysokością, która była odmienna na poszczególnych śluzach i rzekach.

Realizacja planu likwidacji jazów i poprawy warunków ich pokonywania przebiegała bardzo powoli. Niewielki skutek przynosiły szczegółowe przepisy wydawane przez monarchę i komisyjne objazdy rzeki. 5 marca 1557 r. cesarz Ferdynand I ponaglał w piśmie księcia Grzegorza II z Brzegu Dolnego, aby ten przed Wielkanocą na swoim obszarze uczynił jazy na Odrze spławne dla żeglugi. Książę pozostawał jednak niewzruszony na prośby monarchy. Sprawą jazów, będących pod jurysdykcją księcia Grzegorza, zajęła się komisja do spraw otwarcia dla żeglugi jazów odrzańskich. 24 kwietnia 1557 r. królewska komisja w piśmie do księcia stwierdziła, że główny koordynator przedsięwzięcia likwidacji jazów - Anthoni Schmidt jest bardzo niezadowolony z niesubordynacji i twierdzi, że hańbą i kpiną jest przedłużanie momentu otwarcia jazów. Schmidt ponaglał księcia, aby ten zarządził budowę śluz i otworzył drogę dla załadowanych statków.

Pierwsze śluzy przy jazach wybudowane były we Wrocławiu i w części głogowskiej Odry, następna to śluza opata z Lubiąża. Największe problemy były z jazem księcia Grzegorza i Hansa Falkenhayna, do których należał jaz w Brzegu Dolnym. Wrocławskie śluzy: Górna Woda i Dolna Woda, zostały oddane do użytku na wiosnę 1557 r. Pierwszy statek załadowany pszenicą i żytem przepłynął przez nowo wybudowane śluzy 7 maja 1557 r. Patronem wrocławskich śluz został Anthoni Schmidt z Gdańska.

Konstrukcja pierwszych śluz podobnie jak innych urządzeń wodnych była mało solidna. Komisja, której członkowie odbyli w 1558 r. rejs po Odrze z Wrocławia do Bytomia Odrzańskiego w notatce z objazdu napisali: "śluzy we Wrocławiu są zbyt prymitywne i drewniane. Wymagają remontu (...). Na modernizację śluz wrocławskich trzeba dużo drewna".

Monarcha i jego urzędy sprzyjały budowie urządzeń pomagających pokonywać jazy. Kamera śląska potwierdziła ustaloną wcześniej wysokość opłat za przejazd przez jazy, do pobierania której uprawnieni byli ich właściciele. 22 kwietnia 1561 r. śląska kamera stwierdzała, że dla modernizacji i utrzymania nowych śluz każdy statek przechodzący przez jaz powinien zapłacić 12 grajcarów cła . Podobny przepis wydał cesarz 30 grudnia 1561 r. Ferdynand I polecił urządzenie w jazach młyńskich śluzy lub otworu przejazdowego, tak aby statki swobodnie i bez szkód przejść mogły. Jako odszkodowanie cesarz gwarantował od każdego koła młyńskiego 200 talarów. Jak pisał monarcha, niektórzy właścicieli dostali już odszkodowania. Monarcha potwierdzał, że za przejścia przez śluzy właściciele mogą pobierać opłaty. Za każdy statek załadowany drzewem budowlanym, opałowym, deskami lub palami, opłata wynosiła 6 śląskich groszy. Przewóz soli był zwolniony z opłat.

Śluzy budowano nie tylko na jazach odrzańskich, ale także na żeglownych i spławnych dopływach Odry. 1 października 1569 r. śląska kamera donosiła cesarzowi, że na jazie na Małej Panwi wybudowano śluzę, z której będą korzystali flisacy. W ten sposób flisacy będą mogli zapuszczać się w inne rzeki Nadodrza, a lasy leżące nad Odrą będą oszczędzone przed wycinką. Na utrzymanie śluzy pobierane było myto.

Konstrukcja pierwszych śluz była bardzo nietrwała. Urządzenia budowane były według pomysłów i umiejętności lokalnych budowniczych. Ocena jakości konstrukcji tych urządzeń nie wypadała najlepiej. Nietrwałe urządzenia były również niebezpieczne. 18 czerwca 1572 r. siedmiu wrocławskich marynarzy skarżyło się wrocławskiej kamerze, że opat w Lubiążu nie poprawił swojego jazu, przez co przejście statków w górę i w dół rzeki było bardzo niebezpieczne. O słabości tych pierwszych konstrukcji może świadczyć także pismo kamery śląskiej z 29 sierpnia 1600 r. donoszące cesarzowi, że brzeg w okolicy Opola popękał i obie śluzy w jazach młyńskich zostały zniszczone.

Obok złego stanu technicznego śluz istotnym ograniczeniem były nadal zbyt wysokie opłaty przejazdowe. 11 grudnia 1652 r. wrocławscy kupcy wręczyli radzie miejskiej Wrocławia notę z prośbą o zmianę stawek opłat żeglugowych. Według nich opłaty rujnujące transport wodny pobierane były w :
1. Krapkowicach;
2. Raciborzu;
3. Koźlu - opłata wynosiła ½ talara za przejazd statkiem przez jaz i 1 grajcara za statek wypełniony pszenicą bądź żytem;
4. Opolu - utrudnienia niedawno powstałe;
5. Brzegu Dolnym - opłata za wystawienie wizy wynosiła 2 grosze;
6. Laskowa, Lubów - opłata celna w wysokości 4 grosze;
7. Krośnie - opłata za każdy przechodzący statek 2,24 talara cła do komendanta wojennego;
8. Fürstenbergu - pobierana była opłata;
9. Bytomiu - pobierane było cło za przewóz ołowiu;
10. Nysie, Krnovie i Racibórzu każde miasto pobierało 1 grosz opłaty za wystawienie wizy.

Jeszcze długie lata monarcha oraz jego urzędy próbowali wyegzekwować poprawę stanu jakości oraz warunków bezpieczeństwa na śluzach. 18 czerwca 1654 r. zwierzchni urząd we Wrocławia w piśmie do księcia legnickiego oraz do starostów księstw wrocławskiego, głogowskiego i opata z Lubiąża informował o złych warunkach na odrzańskich jazach, a w szczególności na śluzach w Głogowie, Brzegu Dolnym, Rzeczycy, Ścinawie i Laskowej. Przejazd przez te śluzy był nie tylko uciążliwy, ale także zagrażał bezpieczeństwu marynarzy. Podczas śluzowań dochodziło do uszkodzeń konstrukcji statków, zatapiania i utraty ładunku, a także do wypadków z udziałem ludzi. Urząd zdecydował, że aby uniemożliwić powstawanie dalszych szkód i strat każdy zainteresowany właściciel powinien naprawić i ulepszyć przejścia dla statków. Na tych, którzy nie dopełniliby obowiązków, miały być nakładane kary pieniężne. 26 kwietnia 1695 r. wrocławscy marynarze z Kępy Mieszczańskiej skarżyli się na stan techniczny jazu w Brzegu Dolnym, w którym jeden z ich statków uległ poważnej awarii. Bezpieczeństwo na śluzach nie ulegało poprawie. 30 kwietnia 1698 r. kupcy ponownie skarżyli się na źle działające jazy w Brzegu Dolnym, Rzeczycy, Ścinawie, Laskowej, Lubowie, Wilkowie, Bytomiu i w Głogowie. Według kupców, właściciele jazów wybudowali w jazach zbyt wąskie przejścia. Ich szerokość była mniejsza od gwarantowanej 16 łokci i 1 piędzi.

Skargi na stan techniczny śluz wymieniały między sobą również urzędy cesarskie. 13 marca 1699 r. śląska kamera w piśmie do zwierzchniego urzędu stwierdziła, że otwory przejazdowe w jazach są zniszczone i znajduje się przy nich dużo ostrych kołków. Podobne skargi podnoszono kilka lat później. Zwierzchni urząd z Wrocławia pisał 25 lutego 1706 r. do księcia głogowskiego o skargach jakie wnosili magistrat Wrocławia i kupcy na jazy, śluzy i otwory śluzowe w księstwie głogowskim. Znajdujące się przy śluzie kołki, kamienie i pale stanowiły znaczne zagrożenie dla żeglugi.

Monarchowie austriaccy przez wieki podejmowali próby uporządkowania zasad budowy i korzystania ze śluz. 27 grudnia 1710 r. Józef I wydał akt prawny, który regulował zasady korzystania z jazów młyńskich. Zadaniem aktu było dalsze kształtowanie zachowań użytkowników rzeki. Nakładał, na właścicieli posiadających akty uprawniające do korzystania z regaliów wodnych, obowiązki otwierania jazów, pobierania ceł oraz sporządzania i przesyłania sprawozdań okresowych, podobnych do tych, które sporządzali właściciele ziemscy terenów przyległych do Odry, dotyczących postępów w przeprowadzanych robotach regulacyjnych. Pojawił się także pomysł unifikacji śluz odrzańskich. 29 stycznia 1717 r. zwierzchni urząd we Wrocławiu otrzymał opinię na ten temat.

Habsburgowie sporo energii przeznaczali idei budowy urządzeń pozwalających przejść statkom odrzańskie jazy. Urządzenia takie wybudowano na wszystkich jazach. Ich prymitywna konstrukcja oraz warunki bezpieczeństwa dla korzystających z nich marynarzy pozostawiały jednak wiele do życzenia. W tym czasie nie udało się wybudować bezpiecznych śluz odrzańskich. Zagrożenie wypadkiem wzrastało wraz ze wzrostem różnicy poziomów wody, którą piętrzył jaz. Do największych jazów na Odrze, o którym pisze się jeszcze w 1738 r., należał jaz w Ścinawie. Przepłynięcie przez to "monstrum" jednego z odrzańskich statków, które według relacji były jednostkami mocno zniszczonymi, opisuje jeden z uczestników podróży: "W jednej chwili statek i towar spadają jakie 12 łokci (7,2 m) w dół. Z powodu przegniłej i dziurawej podłogi statek, który powinien stać pewnie na wpuszczonej wodzie, w jednej chwili jakby wszystko miało iść w kawałki, opada na dół o 3 łokcie; aby statki nie opadły aż na dno pokryte kamieniami, żeglarze muszą przywiązywać je linami do pali bocznych".

Jan Pyś
#1 | marek56 dnia 09.10.2011 19:38
Bardzo ciekawe opracowanie. I świetnie się je czyta !
Pozdrawiam
Marek

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
  PRchecker.info Free counters!