Ludzie i Rejs Dobrej NadzieiDrukuj

Rejs Dobrej Nadziei '2010 przeszedł już do historii. Wielka Pętla Wielkopolska odcisnęła jednak swoje piętno na moim sercu i umyśle. Mogę zapomnieć miejsca, choć akurat w tej kwestii są pewne trudności, gdyż dysponuję "pamięcią fotograficzną" dotyczącą miejsc, ale nie da się zapomnieć wrażeń ze spotkań, przemiłych spotkań z ludźmi.

Pętla Wielkopolska ma wiele atutów przyrodniczych, geograficznych, historycznych i etnicznych nie wolno nam zapomnieć o atutach turystycznych, krajoznawczych, wypoczynkowych i rekreacyjnych To bardzo wiele atutów jak na 688 kilometrowy szlak. Nie wspomniałem tu jednak celowo o jednym, najważniejszym atucie. Dzięki niemu Wielka Pętla nabiera zupełnie innego znaczenia. Pojawia się jako gruba czerwona kreska, zajmująca prawie ćwierć terytorium naszego kraju, kreska, która oznacza ogromną życzliwość ludzką.

Między bajki należy włożyć opowieści z cyklu: jak robi się drut aluminiowy? Wrzuca się złotówkę między dwóch Poznaniaków a ci ciągnąc ją, każdy w swoją stronę, wyciągną ją w drut aluminiowy.

To absolutnie nieprawda! Poznaniacy, a ściślej Wielkopolanie, lud zamieszkujący tereny Wielkiej Pętli to ludzie bardzo życzliwi i o wielkich sercach. Wielokrotnie zaznawaliśmy od nich ogromnej życzliwości, spolegliwości i NIGDY! Nieuprzejmości. Na szczęście te cechy ludzkie różnią krainę Wielkiej Pętli Wielkopolski od np. Mazur, gdzie komercja i nieżyczliwość, posunięte do granic absurdu, grają pierwsze skrzypce. Na WPW większość śluzowych ma pozytywny stosunek do przepływających załóg. Chętnie zagadają, podpowiedzą coś, doradzą. Chętnie też udzielą schronienia, często dzieląc się nieodpłatnie dobrami wyhodowanymi w swoich ogródkach.

Marzy mi się tylko, żeby RZGW Poznań, administrator tych wód dołożył większych starań, by nam, turystom pływało się wygodniej. Niewiele nam trzeba. Wprowadzenie takich zmian niewiele by kosztowało administrację a o ile łatwiej by nam było pływać. Czemu o tym piszę? Bo przecież w RZGW też pracują ludzie i też Wielkopolanie. Pewnie w głębi swojego ludzkiego ducha są tak samo miłymi, spolegliwymi ludźmi, jak wszyscy pozostali. Szkopuł w tym, że są urzędnikami i chyba to przeszkadza im w byciu miłymi? Nie wierzę w to. Liczę na gesty przyjaźni i zrozumienia.

Kilka prostych czynności urzędniczych może umilić nam życie. Jakie to czynności?
  1. Zawczasu, jeszcze przed sezonem, wybagrować (pozbawić wodnej roślinności) cały szlak wodny, łącznie z awanportami śluz. Uzasadnienie: Kiedyś pływały tym szlakiem duże statki śródlądowe, które przecierały szlak swoimi wielkimi śrubami, napędzanymi silnikami o dużej mocy. Nasze jachty dysponują silnikami o znacznie mniejszej mocy, a śruby nie zdołają wycinać roślinności, lecz się w niej plączą.
  2. Sprawić, byśmy mogli płacić zbiorczo na jednej śluzie za zadeklarowany odcinek szlaku. Wystarczy okazać na kolejnej śluzie dowód wpłaty, czy jakiś bilet i droga wolna. Skróci to czas śluzowania i wyeliminuje kłopotliwe sytuacje ( na ten temat mogę szerzej podyskutować na PW).
  3. Usunąć zawczasu przeszkody nawigacyjne w postaci zalegających na szlaku drzew, zamuleń i innych bliżej nieokreślonych.
  4. Umieścić na każdej śluzie ogólnodostępny, aktualny regulamin śluzowania dostępny zarówno dla śluzujących, jak i śluzowanych, bowiem praktyka mówi, że na każdej śluzie przepisy są odmiennie interpretowane.
  5. Zadbać o aktualne oznakowanie szlaku łącznie z tablicami kilometrażu. To bardzo ważne, bowiem dzięki tym tablicom, turyści mogą określić swoje położenie na szlaku, co jest niezbędnym warunkiem do uzyskania szybkiej pomocy medycznej czy policyjnej. Bardzo istotne też są znaki skrzyżowań z liniami energetycznymi i znaki wskazujące prześwity pod mostami.
  6. Sprawić, by na śluzach ( wszystkich) znalazły się toalety ( nawet typu "sławojka" czy TOI-TOI), dostępne dla każdego turysty. Niebagatelną rolę będą odgrywały też pojemniki na śmieci. Każdy turysta chciałby te śmieci oddać w cywilizowany sposób, gdzieś w wiarygodnym i uprawnionym miejscu, w innym przypadku, wzrastający ruch turystyczny spowoduje totalne zaśmiecenie i zanieczyszczenie odchodami całego szlaku.
  7. Umożliwić turystom pobór prądu na każdej śluzie. Proponuję opłatę dobową w wysokości 5zł/dobę. Gwarantuję, że taka odpłatność może przynieść nawet drobne dochody, a z całą pewnością nie spowoduje strat.
  8. Umożliwić, gdzie tylko to możliwe uzupełnianie jachtowych zbiorników w wodę pitną, poprzez zainstalowanie kranów i zaopatrzenie ich w odpowiedniej długości węże, w niewielkiej odległości od miejsca cumowania jachtów.

To właściwie już koniec mojej wyliczanki. Czy to wiele? Myślę, że nie i nawet do załatwienia na szczeblu urzędniczym. Składam w tym miejscu ukłon w stronę kompetentnych urzędników RZGW w Poznaniu.

Teraz chciałbym odnieść się do samego portalu "Żegluga Śródlądowa Wczoraj, Dziś i Jutro" To portal zawodowo - społecznościowy, gdzie pole dla swojego działania znalazły różne grupy ludzi związane w różnoraki sposób z wodą. Chciałbym jakoś uhonorować wszystkie osoby, które miałem okazję poznać najpierw w wirtualnym świecie, na "wirtualnej łajbie" a potem przenieść te znajomości do realnego, ludzkiego świata. Wszystkie okazały się niezwykle ciekawe i twórcze. Wymienię spotkanych w kolejności, jakiej ich poznałem ( może poza Józkiem). Wszystkich Was bardzo serdecznie pozdrawiam i dziękuję za wszystko, a w szczególności, za to że jesteście tak wspaniałymi ludźmi.

@Witek. Gorzowianin. Byliśmy w stałym telefonicznym kontakcie podczas większej części mojego rejsu. To On zorganizował w Gorzowie ekipę radiową i telewizyjną, by nagłośnić naszą akcję RDN. To On zaprosił mnie wraz z całą załogą do swojego domu, byśmy mogli skorzystać z dobrodziejstw cywilizacji w postaci łazienki z prysznicem. Bardzo miło wspominam spotkanie z Nim, i jego Rodziną. Niestety inni ludzie pokrzyżowali nasze plany. To byli jedyni ludzie, których niekoniecznie miło wspominam po tym rejsie.

@szkutnik57. Z Januszem spotkałem się już podczas ubiegłorocznego rejsu do Gdańska. Bardzo miły, serdeczny i uczynny człowiek. W tym roku miałem okazję przebywać też w Jego domu. Poznałem jego sympatyczną rodzinę: Żonę, Syna i Mamę. To niezwykli ludzie. Dzięki nim mogliśmy, wraz z moją żoną oddać głosy w drugiej turze wyborów prezydenckich. Janusz dowiózł nas do lokalu wyborczego. Ciekawe spostrzeżenia na temat Janusza ma moja żona. Twierdzi, na podstawie obserwacji jego zachowania i stosunku do innych osób, że jest to po prostu niezwykle dobry człowiek.

@czechtw. Dziękuję losowi za spotkanie z tym człowiekiem. Bardzo wesoły, komunikatywny, cechujący się prostotą w porozumiewaniu, jednocześnie bardzo uczynny i serdeczny. O takich ludziach mawia się, że mają serce na dłoni. Włodek, z całą pewnością do takich ludzi należy.

@wklimczak.Spokojny, zrównoważony,delikatny. Nie On tylko! Wraz z nim poznałem Jego przemiłą, zawsze uśmiechniętą małżonkę – Danusię, jego serdecznego przyjaciela Andrzeja, wraz z małżonką i parę innych przyjaciół, Wszyscy oni stali się natychmiast osobami bliskimi mojemu sercu, gdyż poznałem w nich ludzi kochających wodę, przyrodę, innych ludzi i życie. Wszyscy otwarci, sympatyczni i spolegliwi. Cieszę się, że los nas ze sobą zetknął.

@tomil. Także z sympatyczną załogą. Już wcześniej umawialiśmy się na spotkanie. Byliśmy w kontakcie telefonicznym, wreszcie na przystaniu J.K. "Popiel" w Kruszwicy doszło do "historycznego" spotkania. Żałuję, że nie udało mi się dotrwać do wspólnej wieczerzy, bo zmożony trudami podróży i wcześniejszych, ciągnących się długo w noc spotkań, nie dotrzymałem tempa i wcześniej udałem się na spoczynek. Przepraszam. Musicie zrozumieć Koledzy, że jestem człowiekiem po poważnych przejściach chorobowych i kondycję mam nieco wątlejszą od Waszej. Następnego dnia nadrobiliśmy jednak moją absencję, wspólnie płynąc niemal do końca j. Gopło. Pozdrawiam Was serdecznie!

@Apis. Poznany wprawdzie nie podczas rejsu, choć wcześniej umawialiśmy się na wspólny jego odcinek, ale już po nim. Odwiedził mnie Kapitan, naszego (co tu mówić) ukochanego "Wirtualnego Statku" w domu. Poznałem osobę, którą zawsze traktowałem jak "Guru" Okazał się świetnym, koleżeńskim i również uczynnym człowiekiem. Zadziwiła mnie jego szeroka wiedza ogólna na każdy temat. To prawdziwy erudyta. Człowiek o wielkiej wiedzy i równie wielkim sercu.

@Kris_mariner. Z nim spotkałem się przelotnie już wcześniej, ale dopiero podczas wspólnego, październikowego wypadu do Ślesina, poznałem lepiej. To miły skromny, i nadzwyczaj grzeczny człowiek, nie dający innym poznać dokładnie swoich walorów, a przecież w ostatnich wyborach samorządowych startował do władz Sejmiku Województwa Lubuskiego.

@Bosman Józef. Nie mogło Go tu zabraknąć! Z Józkiem znam się i przyjaźnię od kilku lat. Spotkania z Nim zaprawione są zawsze dużą dozą humoru. Przyznam, że lubię te nasze spotkania. Józek jest niezrównanym kompanem w długich rejsach. Uczynność, To jedna z najważniejszych jego cech.

Osobną grupę stanowią ludzie spotkani mimochodem, tak po drodze. Ci, którzy nieśli na swoich jednostkach transparenty z hasłami RDN. Byli to właściciele statków, jak choćby Ci z "Harnasia", przez kierujących jachtami i innymi dziwnymi pływadłami, po całe grupy kajakarzy.



Wszystkich, bez wyjątku serdecznie pozdrawiam i bardzo dziękuję za Wasz udział w akcji broniącej infrastrukturę żeglugową przed całkowitym zniszczeniem przez zaniechanie. Proszę o równie prospołeczną postawę w latach następnych.

Z wyrazami szacunku i przyjaźni.
Adam Madaj (przylodz)
#1 | Bosman Jozef dnia 15.12.2010 20:29
Adamie.Nie to ,że chcę się Tobie podlizać.Ale po prostu uważam,że jesteś fantastycznym obserwatorem i świetnym kronikarzem.Obserwacje Twoje są wnikliwe a ich opisy bardzo celne.No i te fotki ,jak przystało na solidnego "kronikarza" - są "SUPER".Dziękuję i Pozdrawiam. Józef Bosman Feliga
#2 | wklimczak dnia 15.12.2010 21:48
Refleksja nasuwa się sama - prawdziwego żeglarza poznajemy po tym jak kończy sezon. Dziękuję Adamie za podsumowanie tego wydarzenia jakim był rejs Dobrej Nadziei, a przede wszystkim dziękuję za sam pomysł zintegrowania żeglujących.
Zakończenie sezonu i roku sprzyja podsumowaniom, a Twój artykuł uświadomił mi, że to co najfajniejsze spotkało mnie na wodzie w tym czasie, czyli poznanie wielu znanych- nieznanych, ale wspaniałych ludzi wody, odbyło się za sprawą tego "statku" i RDN.
W moim odczuciu (mam nadzieje że nie jestem odosobniony), owocem tych inicjatyw i spotkań jest Towarzystwo Entuzjastów WPW - platforma następnych rejsów, spotkań, znajomości.
Pozdrawiam wszystkich znanych i nie znanych uczestników Rejsu Dobrej Nadziei, oby w następnych sezonach było nas jak najwięcej na byle czym, ale na wodzie.
Dziękuję Adamie za miły sezon, który na długo pozostanie w mojej pamięci- Włodek.
#3 | marek56 dnia 16.12.2010 08:07
Super! super! super !
A co do produkcji aluminiowego drutu - podobno jeszcze lepiej robią to poznaniak z krakowskim centusiem :-)
Pozdrawiam
Marek (z Krakowa)
#4 | Szygy dnia 16.12.2010 10:41
Adam! Słów pochwały za całą ideę RDN i sam artykuł już się nasłuchałeś a ja się w pełni do nich przyłączam. I pomyśleć, że chciałem płynąć z tobą! Ech... Jak Cię znam to nie zależy Ci tylko na kadzeniu, ale także chciałbyś usłyszeć także coś bardziej dyskusyjnego. Tak więc bardziej półżartem niż półserio, zauważyłem w artykule parę twoich stwierdzeń z którymi trudno się zgodzić. Chodzi mi o czynności urzędnicze administracji wodnej, które jak piszesz niewiele by kosztowały. Tu się chyba mylisz ponieważ takie roboty jak bagrowanie, usuwanie zalegających drzew i zamuleń, oznakowanie szlaku, budowa toalet i punktów odbioru nieczystości to są już nie tylko czynności urzędnicze ale przede wszystkim roboty fizyczne i praca sprzętu, które kosztują i to sporo. Aby do nich doszło trzeba najpierw jak to w budżetówce je zaplanować i uzyskać od dysponenta środków finansowych akceptację, zdobyć pieniądze, przeprowadzić procedury przetargowe i dopiero zlecić wykonanie robót. Chyba, że miałeś na myśli aby urzędnicy sami brali w ręce grabie i kielnie i zaczęli sami bagrować i murować.
Jeszcze na WPW razem popływamy i pośpiewamy.
Pozdrawiam - Grzegorz.
#5 | przylodz dnia 16.12.2010 10:58
Rozumiem Twoją intencję Grzesiu i zgodnie z nią, nie wykraczając poza konwencję dobrej rozmowy z RZGW w Poznaniu, chciałbym nieśmiało zauważyć, że w budżecie tej instytucji, każdego roku przewidziana jest pewna suma na UTRZYMANIE SZLAKU ŻEGLOWNEGO. RZGW nie musi prosić kogokolwiek o dofinansowanie, ponieważ środki przeznaczone na ten cel znajdują się w kasie tejże instytucji. Spotykałem też statek techniczny pod nazwą ŁOSOŚ z bardzo sympatyczną załogą, ciągnący za sobą dwa ciężkie stalowe trójkąty, które miały za zadanie usuwanie ze szlaku zielska. Zgodnie z moimi sugestiami. można by było wrzucić te trójkąty do wody zaraz po wyjściu z progu śluzy, żeby wykosić także awanporty. Gdyby taki statek techniczny przepływał co jakiś czas cały szlak, to i szkody spowodowane przez wiatry i bobry mógłby zawczasu pousuwać. Co do pogłębiania szlaku, to wiem, że nie będzie on pogłębiony w całości, ale przynajmniej powinno się to zrobić w miejscach, które obecnie pilnie tego wymagają. Co się tyczy grubego kożucha rzęsy przy wejściach do niektórych śluz, myślę, że usuwanie nadmiaru tej rzęsy powinno być obowiązkiem śluzowych. Co się tyczy toalet i śmietników. Zauważyłem, że wiele śluz ma toalety na zapleczach domków służbowych. Wystarczyło by je odpowiednio oznakować, no i utrzymywać w czystości. Śmietniki. No cóż. Istnieje alternatywa: Pływać po szlaku i sprzątać wyrzucone gdzie popadnie śmieci, lub wystawić w odpowiednich miejscach wygodne śmietniki i co jakiś czas je opróżniać. Ja bym wybrał tę drugą opcję.
#6 | Szygy dnia 16.12.2010 11:34
Adam! No mi właśnie o to chodzi, że w budżecie tej instytucji, każdego roku przewidziana jest tylko pewna suma na UTRZYMANIE SZLAKU ŻEGLOWNEGO. Suma ta jest chyba za mała do zrewitalizowania szlaku wodnego tak zdewastowanego i w takim zakresie jak opisałeś. Bez celowych dotacji zewnętrznych i nadzoru nic z tego nie będzie.
Ponadto "czepiłem" się, że są to drogie roboty a nie czynności urzędnicze.
#7 | przylodz dnia 16.12.2010 11:51
Nie pisałem o rewitalizacji. Zdaję sobie sprawę z ogromnych kosztów takiego przedsięwzięcia. Maiłem na myśli WYŁĄCZNIE Bieżące utrzymanie drogi wodnej Wielka Pętla Wielkopolska.
Tu kłania się wierszyk dla dzieci, który przytoczę, także z ukłonem w stronę RZGW:
Zaszyj dziurkę, póki mała,
Mama Zosię przestrzegała.
Z dziurki, dziura się zrobiła!
Słuchaj mamy Zosiu miła!

Bieżące utrzymanie szlaku polega na "zaszywaniu takich małych dziurek". To tu, to tam, trzeba coś poprawić, dostawić, wybrać troche mułu, czy naniesionego piasku. Odnowić znaki, ustawić nowe, jeśli stare są już bezużyteczne, no i usuwać nadmiar roślin. Na to pieniądze RZGW dostaje każdego roku i w pewnym zakresie wywiązuje się ze swoich zadań. Gdyby tak użytkownicy szlaku "uprzejmie donosili" nam, jakie miejsca wymagają poprawy. RZGW miało by ułatwione zadanie.
#8 | szkutnik57 dnia 16.12.2010 12:25
Zdarzyło mi się ,że wpływając do śluzy musiałem bosakiem torować sobie drogę w śród pływających krzaków i śmieci. Na moje pytanie ile było śluzowań w tygodniu okazało się że żadnego. Ale ta załoga i obsługa tej śluzy tam pracuje na cały etat przez cały miesiąc. Po prostu brak nadzoru nad pracownikami. Ja bym z nudów wygrabił te nieczystości i poobcinał wyrastające z ceglanych ścian krzaki ... tu nie potrzeba dodatkowych pieniędzy. A może zwolnić tych z nadzoru którzy i tak tego nie dopilnowują i będą dodatkowe pieniądze...
#9 | 1109 dnia 16.12.2010 13:07
Witam.Moi Mili.
Wszystko zależy od ludzi pracujących na śluzach i stopniach wodnych.
Jeśli jest leniem - to ma wszystko w okół siebie ma w nieładzie i sam też tak wygląda.
Wpływając w obręb śluzy jest wiadomym co nas tutaj spotka.Jeśli na podejściu do śluzy jest trawa wykoszona,są kwiatki i ład w samej śluzie,wiadomym jest,że tutaj zostaniemy mile przyjęci i każdą naszą prośbę postarają się spełnić.
Z niektórych śluz trudno jest wyruszyć w dalszą drogę.Na każdej śluzie na której byłem jeszcze nikt nie odmówił mi pomocy,zawsze dostałem wody,oraz informację kto mógłby mi pomóc,o ile Oni nie mogli mi jej udzielić.
W tej chwili nie mogę pisać z konkretami wymieniając nazwy śluz.Czekam na opis naszej"wyprawy"z Januszem,którą po nowym roku powinien tutaj zamieścić.Będą zdjęcia i opis,aby to wszystko udokumentować.
Gdyby pozwolono rolnikom graniczącym z brzegami dróg wodnych usuwać powalone drzewa w wodę bardzo szybko by ich tam nie było.Zysk by buł obopólny,my byśmy mieli czysty nurt,a rolnik opał na zimę.Najgorzej mieli by ludzie utrzymujący szlaki - kupowali by węgiel.Taka sytuacja spowodowała by natychmiastowe usuwanie drzew przez pracowników zatrudnionych w RZGW.
Natomiast jeśli chodzi o zdawanie ścieków i śmieci,winne jest nasze prawo.Każdy z pracowników na śluzie chciał by zarobić kilka dodatkowych złotych.Niestety,najpierw musiał by zarejestrować działalność.Co się z tym wiąże nie będę tłumaczył.
Jeśli będzie więcej jednostek pływało,w miejscach niby przystani nad Notecią gminy pozostawiają kosze na odpadki stałe.
Każda ze śluz kiedyś posiadała ubikację,oraz punkt czerpania wody pitnej.
Tak więc tylko cierpliwości i stałego kręcenia się po WPW i czas zmusi do zmiany.
Zostaje nam teraz tylko zachęcać ludzi i promować tą przepiękną okolicę.Pokonywać Ją powinno się powoli,smakując to piękno jak stare wino,lub coś jeszcze lepszego.
Pozdrawiam Włodek.
#10 | kaczor_g dnia 16.12.2010 21:37
jeśli chodzi o roślinność to "koszenie" jej nie ma większego sensu
przerobiłem to na naszej przystani trzeba by to robić co 2 tygodnie w okresie czerwiec-sierpień.
Jej rozrost powodowany jest zwykle małą głębokością na stojącej wodzie kanału, mała głębokość powoduje szybkie nagrzanie się wody i dramatyczny rozrost, jeśli do tego dojdzie w miarę przejrzysta woda to mamy ok 50 cm pływającego dywanu.
Jedynym rozwiązaniem jest pogłębienie szlaku do takiej głębokości ok 150cm to załatwi problem.
Wbrew pozorom RZGW dysponują dość sporymi środkami, dawniej samodzielnie wykonywały część prac, do dziś dysponują sprzętem (inna sprawa, że jest on przestarzały).
Jeśli samodzielnie wykonuje się prace znika problem przetargów, którymi się wszyscy zasłaniają - to wynika wprost z prawa zamówień publicznych. Można się tylko domyślać co stoi na przeszkodzie takiego rozwiązania problemów technicznych.
Jeśli chodzi o płacenie "hurtem" to jest taka możliwość - podmiot musi podpisać odpowiednią umowę z RZGW i będzie rozliczane na podstawie meldunków śluzowych (tak to przynajmniej funkcjonuje we Wrocławiu).

Sławojki we Wrocławiu jeszcze się uchowały ale strach do nich wejść Smile (choć bardziej bardziej boję się TOITOJów) - prawda jest taka, że Ministerstwo Ochrony Środowiska prowokuje do załatwiania się w krzakach - choć kto wie może bardziej ekologiczne.
Zresztą na każdej śluzie jest toaleta, bo w miejscu pracy zgonie z prawem powinna być, no ale brakuje wyobraźni że nie tylko pracownikom "może się chcieć na szlaku" a nie każdy ma na pokładzie toaletę.

A reszta cóż jest truizmem zarządca ma OBOWIĄZEK utrzymywać drogę wodną zobowiązuje go to tego prawo. Widać, że prawo prawem, a ......
Skoro firmy żyjące z przewozów (vide news Pana Janusza Fąfary) nie są w stanie wyegzekwować istniejącego prawa to cóż mogą nawet cykliczne RDN? Wg mnie nie wiele.
Jest nas za mało, a jeśli tak jest to w grę muszą wchodzić "fajerwerki medialne" np okupacja (dosłownie i w przenośni) śluz
Smile
Smile
Wyjdzie wszystkim na zdrowie, a poza tym warto przyjrzeć się przyszłorocznemu budżetowi państwa...

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 50% [1 głos]
Bardzo dobre Bardzo dobre 50% [1 głos]
Dobre Dobre 0% [0 głosów]
Średnie Średnie 0% [0 głosów]
Słabe Słabe 0% [0 głosów]
  PRchecker.info Free counters!