Cierniowa ścieżka legislacji żeglugowychDrukuj



Zamiast wstępu:

Podstawową funkcją parlamentu jest funkcja ustawodawcza. Znaczy to tyle, że Sejm i Senat ustanawiają prawo, które następnie obowiązuje w naszym kraju. Trzeba też dodać, że żaden inny organ nie może uchwalać ustaw.

Ustawy uchwala się w specyficznej procedurze. Jest ona określona przez Konstytucję RP jak również przez regulaminy Sejmu i Senatu. Prawie każda ustawa w Polsce przechodzi taką samą drogę legislacyjną. Można mówić o pewnych wyjątkach (ustawa budżetowa, projekty kodeksów, ustawy pilne, zmiana Konstytucji) jednak dla wszystkich projektów ustaw obowiązują takie same zasady. A jak powstawały ustawy dawniej, jak i kiedy postała pierwsza ustawa o żegludze śródlądowej, jakie były okoliczności jej powstania – od dawna zadawałem sobie to pytanie.

Historia żeglugi jest równie stara, jak historia ludzkości. Już człowiek pierwotny pływał po rzekach i jeziorach na pniach drzew. Najpierw były one nieobrobione, później zaczęto je wydrążać i zaokrąglać na końcach, bądź też wiązać po kilka razem. Z wydrążonego pnia narodziła się łódź (takie łodzie-dłubanki spotyka się jeszcze do dzisiaj w wielu częściach świata), zaś ze związanych pni - tratwa. Pierwsze łodzie i tratwy poruszano odpychając się najpierw pałką, później wiosłem, jeszcze później - rozpinając nad nim płachtę żagla.

O tym w jaki sposób podołano przed wiekami powiązać jednolitym zbiorem przepisów regulującym sposób i zasady wykorzystania rzek dla potrzeb żeglugi oraz jakim modyfikacjom przez lata przepisy były dostosowywane do aktualnych potrzeb zebrał i opisał inżynier Mieczysław Rybczyński w rozprawie o nazwie "Żegluga śródziemna i regulacya rzek w ustawodawstwie sejmów polskich" wydanej we Lwowie w roku 1916.

Tekst ten dość obszerny w treści chcąc nie chcąc musiałem poddałem niewielkiej modyfikacji skrótowej i językowej z dość prozaicznego powodu. Opracowanie to autor napisał przepiękną polszczyzną z dużym wkładem zwrotów i fragmentów ustaw w języku łacińskim i niemieckim. Szkopuł w tym, że niektórych zwrotów łacińskich i starogermańskich nie jestem w stanie z dostępnych dziś słowników dopasować do dzisiejszego polskiego slangu. A i tekst pisany ówczesną polszczyzną niewielu by dziś zrozumiało. To co zrobiłem to po prostu tłumaczenie z "j. polskiego na nasze”.

Z powodu dość obszernej objętości podzieliłem go na części tak, aby długi, jednolity tekst nie spowodował niechęci do zapoznania się z nim w całości. A naprawdę jest godny aby się z nim zapoznać. Gorąco polecam.

Część pierwsza

"W kraju puszcz lesistych, jezior, nieprzebytych błot i moczarów jakimi były tereny zamieszkałe przez plemiona słowiańskie które później weszły w skład państwa polskiego i litewskiego rzeki musiały przez długi czas stanowić nie tylko główne, ale w większości jedyne arterie komunikacyjne. Świadczą o tym przede wszystkim same nazwy plemion niejednokrotnie wspólne z nazwami rzek (Wiślanie, Bużanie itp.), nazwy i położenia osad wyłącznie nad rzekami zakładanymi jak i zapiski kronikarzy.

O żegludze na Dnieprze wspomina już Herodot, a Nestor wskazuje na Dniepr jako drogę dla wypraw skandynawskich do Grecji i Bizancjum, przy czym środkiem pomocniczym było zakładanie grodów nad Dnieprem i osadzanie w nich swoich załóg.

Czym Dniepr był dla ziem ruskich, tym była Wisła wraz z dopływami oraz Warta dla ziem polskich, a o tym jak ważnym były czynnikiem w gospodarce dawnej Polski świadczy fakt, że nie było prawie sejmu, nie było traktatu zawartego z ościennymi państwami w których nie było by mowy o żegludze.

Jest rzeczą naturalną, że w czasach najdawniejszych przy ogromnych połaciach ziemi o bardzo słabym zaludnieniu, kiedy to nie tylko wody ale i grunty nie miały częstokroć właściciela, wtedy to właśnie żegluga była zupełnie wolna i nieskrępowana ani przepisami, ani też żadnymi opłatami publicznej bądź prywatnej natury. Nie było też w tych czasach żadnych praw ani rozporządzeń odnoszących się do żeglugi ponieważ prawa i przepisy powstają dopiero wówczas, kiedy zachodzi jakaś sprzeczność interesów które dopiero po ustanowieniu praw łagodzić i regulować będą.

W owych czasach rzeki jeziora jak również część ziemi nieuprawnej stanowiły z powodu braku rąk do pracy rodzaj dobra publicznego dostępnego wszystkim, coś na kształt Skandynawskiej "Allmendy"(Allmenda, przeważnie łąki, pastwiska lub las, w którym wszyscy mieszkańcy mieli wspólny udział, proporcjonalny do rozmiarów gospodarstwa.)Jest brak jakichkolwiek dowodów na to, że nie istniały jeszcze wtedy żadne organizacje państwowe, natomiast możemy mieć pewne wyobrażenie o ówczesnych stosunkach na podstawie pozostałości w późniejszym ustawodawstwie, a także na podstawie analogii z średniowiecznym niemieckim prawem wodnym.

Analogię w tej postaci możemy bez trudu zastosować ponieważ prawo niemieckie w części Rzeczypospolitej zawsze obowiązywało, bądź to jako prawo magdeburskie w prawie wszystkich miastach i w bardzo wielu wsiach nadane, bądź też nawet w całych dzielnicach jak "Zwierciadło Saskie" (Zwierciadło Saskie, z niemieckiego Sachsenspiegel, prywatny zbiór prawa, sporządzony ok. 1220-1235 przez ławnika sądowego, rycerza Eike von Repkowa, obejmujący prawo wschodniosaskie. Zwierciadło Saskie dzieliło się na 2 części: 1) prawo ziemskie (Landrecht), regulujące kwestie ustrojowe, i prawo sądowe, oraz 2) prawo lenne (Lehnrecht). Było tłumaczone na język dolnoniemiecki, łaciński i holenderski, a także polski. W Polsce upowszechnił je w przekładzie łacińskim Mikołaj Jaskier, który opracował jego pierwszą część i od 1535 stało się prawem oficjalnie obowiązującym w miastach) na Mazowszu zwanymi "Statuta mazowieckie".

I tak w staroniemieckim prawie wody były własnością wspólną za wyjątkiem źródeł i odpływów z nich. I tak np. w starych kontraktach (umowach) z VI i VII wieku powtarza się zwrot "cum aquis amquarumque decursibus, rivas, fontibus, aquis perennibus, liminibus limitibusque", z którego wynike, że źródła, ich odpływy, wody stojące uznane były jako wyraźnie własność prywatna, natomiast rzeki nie są tu wymienione. Kradzież ryb w przeciwieństwie do innych kradzieży karana była tylko grzywną i to jedynie w przypadku jeżeli dokonana była z łodzi lub siecią i dotyczyła tylko ryb złapanych. "Si quis de nave fura verit piscem "(jeśli kto kradnie ryby z łodzi) – mówi staroniemieckie prawo i w Zwierciadle Saskim wyjaśnia "da Got den Menschen geschuf da gab me gewalt über vische". O tym, że w Polsce zachowała się na wielkich rzekach aż do współczesnych czasów obok wolności żeglugi również wolność rybołówstwa świadczy o tym jedna z uchwał ostatnich sejmów rzeczypospolitej "iż na rzece Warcie odtąd nikomu łowić ryb wolno nie będzie, oprócz samych brzegów tej rzeki dziedziców" – wynika z tego że przedtem łowił kto chciał. Cały zaś szereg dokumentów nadawczych królów i książąt polskich z VII wieku i późniejszych nadaje wsie zamieszkałe przez rybaków którzy dotąd swobodnie ryby łowili.

Również używanie wody do poruszania młynów i budowania w tym celu grobli było każdemu wolno, byle szkody nikomu nie wyrządzono. Staroniemieckie prawo mówi "Si quis molinum aut qualemcunque clausuram in aqua facere voluerit, sic faciat ut nemini nocet”.

Z biegiem lat zupełna wolność używania wód doznaje coraz większego uszczerbku skutkiem wkraczania feudalizmu do ustroju społecznego. Cechą feudalizmu było pierwotnie nadawanie prawa używania, co było zupełnie innym pojęciem niż prawo własności u Rzymian. Dla tego też rzeczy, które w prawie rzymskim pozostawały poza prawem własności ("Res extra commercium, omnium communes”) jak np. woda płynąca (aqua profluens) w ustroju feudalnym mogła być przedmiotem nadania.

Nadania odnoszące się do wód były trojakiego rodzaju: po pierwsze były to nadania wód znajdujących się na gruncie i niejako do gruntu należących takich jak źródeł, odpływów z nich, stawów itp. Wymienionych w dokumentach nadawczych jako przynależność do gruntu, po drugie - nadawanie specjalnych uprawnień do korzystania z wody która i tak pozostawała dostępną innym tzn. dla żeglugi, dla rybołówstwa, dla stawiania młynów itp. I po trzecie – nadania praw do poboru pewnych opłat, przede wszystkim od ludzi trudniących się żeglugą na rzekach, które i tak były własnością niejako publiczną, względnie wszystkich albo jak później uznano królewskich. Od tych opłat nadawanych czy to jako wynagrodzenie za zasługi (wkład pracy), czy też jako odszkodowania za poniesione straty należy odróżnić pobieranie opłat na pokrycie faktycznie poniesionych wkładów na budowle służące dla żeglugi. Bardzo często opłaty te pobierane były bezprawnie, na wzór opłat pobieranych od kupców na drogach od rycerzy-rabusiów.

Okres ten określa czas tworzenia się państwa polskiego, które swym ustrojem wykazuje wiele cech państwa feudalnego. Cała ziemia wraz z wodami i wszelakimi użytkami jest pod zwierzchniczą władzą księcia ("ius ducale"– prawo książęce)który prawa te odstępuje na rzecz osób prywatnych lub korporacji (zakonów) za pomocą dokumentów donacyjnych (dokumentów sfałszowanych). W najdawniejszych nadaniach spotyka się już z terminem udzielania praw wodnych równocześnie z nadaniem ziemi. I tak np. nadanie archidiecezji gnieźnieńskiej z roku 1136, które potwierdza tylko stan rzeczy istniejący już od około roku 1000, wymienia między innymi wieś Nyr wraz z zamieszkującymi ją rybakami, którzy musieli odtąd daninę opłacać arcybiskupowi zamiast księciu.

Bolesław Krzywousty nadaje w roku 1105 Cystersom Tyniec i Wojtowo wraz z rybakami i Opatowiec z przeprawą przez rzekę "item villam Tinecensem cum piscatoribus", Wojtowo cum piscatoribus (również z rybakami), Opatowiec cum foro et taberna et transitu navali"(również z placami i zajazdem i przeprawą przez rzekę. W roku 1145 Cystersi otrzymują Lendę nad Wartą, co im Władysław Łokietek w 1326 roku przedłuża. Również wśród innych nadań otrzymują dla swoich rybaków i myśliwych zezwolenie wolnego rybołówstwa i polowania na równi z rybakami i myśliwymi książęcymi względnie królewskimi. Ten sam klasztor cysterski dostaje w swe posiadanie w roku 1173 Wronchin z jeziorami i rybołówstwem, które niejako do tej wsi przynależą. Również spotyka się nadanie samych wód płynących jakie np. w 1250 roku otrzymał klasztor w Tyńcu, wieś nad Wisłą nie tylko z sadzawkami i wodami stojącymi ale i z wodami płynącymi, a klasztor w Lubeniu (Lubiążu) na Śląsku otrzymał Odrę z brzegami, przeprawami rybołówstwem i młynami.

Tak samo nadaje Władysław Łokietek wójtostwo pod Nakłem wraz z częścią Noteci, tj. z użytkami obecnymi i przyszłymi, zastrzegając jednak dla dóbr królewskich młyn pod zamkiem wraz z sadzawką na ryby dla stołu królewskiego. Można jeszcze spotkać nadania samego prawa użycia wody do młynów, wody publicznej względnie królewskiej, a zatem niejako konsensus prawno-wodny w dzisiejszym tego słowa znaczeniu. I tak nadaje Władysław Łokietek Cystersom w Lendzie w roku 1324 prawo budowy młyna na rzece Warcie uznanej za przynależną do dóbr królewskich i do państwa, a więc na rzece królewskiej, przy czym konstrukcja i sposób budowy były dowolne, a nadanie to nastąpiło jako wynagrodzenie za straty jakie zakon poniósł na skutek pobytu wojska. Warta, jak wiadomo była w tym czasie rzeką spławna i żeglowną, więc wyraźnie rysuje się w tym przypadku charakter rzeki królewskiej, czyli według pojęcia prawa rzymskiego i naszego publicznego pokazuje, że już wówczas rozróżniane były wody płynące, jak dziś byśmy określili jako prywatne i publiczne.Te pierwsze nadawane były bez zastrzeżeń, zaś dla drugich nadawane było tylko prawo do specjalnego użytkowania względnie pobierania opłat.

Nazwa "rzeki królewskiej" pojawia się w późniejszych uchwałach sejmowych bardzo często. Genezę tego podziału należy przypisać zachodowi, gdyż tam za panowania Karolingów (Karolingowie – dynastia frankijska wywodząca się od Karola Młota, panująca w latach 753-987) uznawano wodę płynącą w wielkich rzekach jako własność panującego w przeciwieństwie do posiadania brzegów, natomiast konstytucja Fryderyka II z roku 1158 wyraźnie zalicza rzeki żeglowne do regalii (królewskich) (prawa i przywileje przysługujące wyłącznie monarsze) i tak samo jak traktuje je longobardzkie prawo lenne (Prawo longobardzkie wypierane przez kapitularze królewskie frankońskie – czyli zbiór praw - z pod koniec X w zebrane i wydane pod nazwą Capitulare Longobardorum w Pawii.

Trzeci rodzaj nadań było prawem poboru opłat od żeglujących tzw. Tolonea (cła, myta), krórych ilość ciągle wzrastała skutecznie ograniczając żeglugę. Opłaty te zostały z czasem zniesione, pozostało tylko cło generalne czyli królewskie, oraz opłaty mające pokryć sumpta (koszty własne) poniesione przez szczególnych obywateli za świadczenia na rzecz żeglugi (ubezpieczenia brzegów, porty itp.).

Tak to wyglądał stan stosunków prawno-wodnych do chwili pojawienia się prawa pisanego w Polsce. Nie było snać (widać) w tym kierunku nieporozumień ani sporów, skoro pierwszy zbiór prawa "Statut Wiślicki "za wyjątkiem kwestii granicznej (kiedy nowe, a kiedy stare koryto rzeki jako granicę majątku uważać należy) i i sporu z młynarzem, wspomina tylko o kradzieży ryb ze stawu, jeziora lub wody płynącej będącej cudzą własnością a grzywną jedynie karaną.

Z braku ustaw dotyczących żeglugi nie należy myśleć o jej niewielkim znaczeniu, a wręcz przeciwnie – panowanie prawodawcy wiślickiego wolne od wojen nadawało się jak mało które do wzrostu ruchu handlowego, który z natury ówczesnych stosunków odbywać się musiał przede wszystkim na drogach wodnych. Że w tej materii prawodawca pomocy tylko od króla Kazimierza mógł się spodziewać świadczą do roku 1916 istniejące pomniki w postaci spichrzy i magazynów nad rzeką Wisłą. Ta część działalności królewskiej odbywała się jednak bez współdziałania innych stanów (grup społecznych państwa feudalnego).

Do końca panowania epoki piastów król był samowładcą, zwłaszcza w sprawach gospodarki, natomiast działalności państwa w tym kierunku dopatrzyć się można tylko w dekretach królewskich, nadaniach i przywilejach. Dopiero sto lat później po ugruntowaniu się rządów parlamentarnych sprawy żeglugi zaczęły wchodzić do porządku obrad sejmów, które stały się stałą instytucją państwową.

Za panowania Władysława Jagiełły zawarto pierwsze układy międzynarodowe w sprawie żeglugi z zakonem krzyżackim, zajmującym terytoria nad dolnym biegiem rzek polskich.

I tak w układzie o wolnym przejeździe zwanym "Liber transitus” z roku 1424 zastrzeżona jest zupełna wolność żeglugi z królestwa i do królestwa z wolnością zatrzymywania się, przybijania do brzegów rzeki, sprzedaży towary itp. W bardzo szczegółowy sposób reguluje szereg spraw związanych z wodą pokój z zakonem zawarty w Brześciu w roku 1436. W traktacie tym ustanowiono częściowo jako rzeki graniczne Drwęcę, Wisłę i Noteć. Na granicznym odcinku rzek zakazała została przede wszystkim budowa młynów, zastrzeżono mieszkańcom oby krajów wolny przejazd Wisłą. Dla niektórych miejscowości zastrzeżone zostało rybołówstwo na rzece granicznej lub na części rzeki przyznanej zakonowi. Przy określaniu granic i przyznawaniu pewnych miejscowości królestwu lub zakonowi wyraźnie wymieniane są uprawnienia wodne i tak np. Polsce przypada zamek Nieszawa wraz z młynami i innymi pożytkami z wodami i ich odpływami, żeglugą, rybołówstwem itp.

Tak obszerne traktowanie w traktatach spraw wodnych świadczy o tym, jak wielkie żegluga miała znaczenie w tym czasie. Skutkowało to tym, że już za parę lat później w Statutach Piotrkowskich Kazimierza Jagiellończyka z roku 1447 zapisano pierwszą formalną ustawę o żegludze. Do wydania jej przyczyniły się przeszkody stawiane żegludze przez nadbrzeżnych właścicieli. Często przez zastosowanie nieprawnych ceł, czy też przez budowę jazów, przegród itp. Ustawa ta przede wszystkim określa królewski charakter rzek służących do uprawiania żeglugi, odmawia tez prawa prywatnych czy to z tytułu rybołówstwa czy też z tytułu własności brzegów i ogłasza te rzeki jako wolne, a były to rzeki: Wisła, Dniepr, Styr, Narew, Warta, Dunajec, Wisłoka, Bug, Bruki, Wieprz, Tyśmienica (dopływ Wieprza), San, Nida, Prosna. Ustawa ta gwarantowała wszystkim bez względu na stan wolno, z wszelkimi towarami żeglować w górę i w dół rzeki bez jakiejkolwiek opłaty, zwłaszcza z tytułu zniszczonych przegród, tym bardziej, że ryby łowić należy za pomocą sieci a nie za pomocą przegradzania rzeki. Gdyby zaś dla istotnego pożytku musiała być wykonana na rzece zastawa to należy w niej zostawić wolną przestrzeń dla umożliwienia wolnego przejazdu statków.

Na koniec ta "żeglugowa konstytucja" wyznacza karę nazwaną "siedemnadzieścia" (zwana jest karą niemiłościwą) za nieprzestrzeganie ustawy przy równoczesnym odszkodowaniu i porucza (powierza) jurysdykcję (prawo osądu) najbliższemu staroście. Prawie w całości powtarzają tę ustawę Statuty Nieszawskie z roku 1496 za panowania Jana Olbrachta, z tą różnicą że przy wyliczaniu rzek dodają Drwańcę, Odrę i Noteć a opuszczają Bruki oraz że zakaz przeszkadzania żegludze odnosi się tylko do mieszkańców nadbrzeżnych oraz że z większym naciskiem nakazują w razie postawienia jazu zastosować w nim odpowiednio szerokie wrota dla dogodnego i bezpiecznego przechodzenia statków. Te same statuty nakazują wyczyszczenia rzek, zwłaszcza w pobliżu Torunia z przeszkód, ażeby ustawy nie były tylko martwą literą, ale rzeczywiście żegludze się przysłużyły.

Obydwie konstytucje, zarówno piotrkowska jak i nieszawska a następnie niektóre postanowienia Statutów Krakowskich Zygmunta I o używaniu rzek, które graniczą między dobrami królewskimi a prywatnymi i wreszcie szereg postanowień zawieranych przez tych królów z ościennymi państwami i umów o odstąpieniu poszczególnych ziem definiują nam ostatecznie stan jaki się wytworzył na ziemiach polskich pod względem prawa wodnego i własności wody.
Janusz Fąfara

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
  PRchecker.info Free counters!