W łasce i niełasce Odry... czyli Rzeka-Miasto-Ludzie Drukuj

Część I - W łasce i niełasce Odry... czyli Rzeka-Miasto-Ludzie z perspektywy armatora-amatora.

Od czego należy zacząć? Trudno powiedzieć. Nie będę zaczynał od historii 'Złotej Kaczki' i jej remontu, bo obiecałem, szanownym koleżankom i kolegom, na ten temat odrębną relację - trudno mi się za to zabrać ponieważ za dużo złych wspomnień się z tym wiąże - czekam aż wyparują mi z głowy, a pozostaną wyłącznie pozytywne.
Zacznę więc od maja 2010 r, bo w tym okresie finalizowana była sprawa rejsów w 2010 i co ważne wówczas Kaczka zaczęła w pełni samodzielną żeglugę.

Rejs I Wrocław od 12 maja do 30 czerwca (planowo...)
(HOW Zatoka - Różanka - Zacisze - Bartoszowice - Opatowice - Bulwar X Dunikowskiego)

Długi majowy weekend za nami. Jesteśmy (harcerze z HOW Zatoka) gotowi do wypłynięcia z naszej przystaniu. Zwarci i zniecierpliwieni - coraz bardziej sfrustrowani, ponieważ szlak odrzański po długiej zimie 2009/2010 wciąż jest zamknięty...
Trudno to zrozumieć, ale tak jest. Trasę blokuje przeciągający się remont śluzy Bartoszowice. Wszystko na ten temat zostało już wcześniej napisane, każdy z czytelników ma zapewne wyrobiony pogląd w tej sprawie. Na tym zakończę, bo trudno kopać leżącego.

Wychodzimy z naszej przystani (www.zatoka.zhr.pl) w środę 12 maja (środa) ok godz. 1100. Lord Baden - Powell mawiał : 'nie popełnia błędów wyłącznie ten kto nic nie robi...', zaś marynarze mawiają 'w portach statki gniją, a ludzie schodzą na psy'. Więc wyszliśmy, ostatecznie postój tu, czy tam to żadna różnica.

O 1200 śluza Różanka zamknęła swoje górne wrota, zostawiamy ją za rufą, ok. 1300 wchodzimy do śluzy Zacisze. Odcinek tzw. szerokiego kanału (od Różanki do wejścia kanału nawigacyjnego), przy położonym jazie Różanka przyprawił mnie o lekkie drżenie nóg. Nigdy wcześniej nie płynąłem Kaczką po tak wezbranej Odrze. Mimo to statek prowadził się dość spokojnie. Przy 2000 obr/min miarowo piął się pod prąd, w zapasie miałem jeszcze 600 obrotów.

Na 'Zaciszu' zdziwienie obsługi, 'a dokąd płyniecie? Na Bartoszowice? Przecież nieczynne!'.

Nieczynne czy czynne to w naszej odrzańskiej rzeczywistości sprawa względna - o tym również powstało parę artykułów.

Do Bartoszowic dotarliśmy ok 1500. Konsternacja. Śluza... w przebudowie - o tym wiedziałem, ale na moje drobne doświadczenie budowlane to nie jest kwestia dni, jak byłem informowany, a raczej 1 miesiąca... Cóż niewiele mnie już zdziwi. Obsługa Łosia uraczyła nas informacją, że się spóźniliśmy jeden dzień (od tej pory zawsze będę miał wrażenie, że się spóźniamy). Nic to, stoimy i czekamy.

Kierownik od śluz robi nam nadzieję 'Tak, jutro ok 10 00 otwieramy, na 99% - ok. Nie mam powodu niewierzyć. Tylko jakoś ten jeden procent, był zawsze pewny jak w banku. Ciekawe dlaczego? Przestałem wierzyć w '99%' piątek, około 1400, wiadomo - fajrant, weekend. Cholera jasna!

Od roku się przygotowujemy statek do Nocy Muzeów (sobota/niedziela). A tu kiszka.
Nie pozostało mi nic innego jak odwołać naszą obecność tj. wystawy 'Rzeka - Miasto - Ludzie' i statku, podczas tej imprezy. Zadzwoniłem przedstawiłem sprawę - 'Z przyczyn od ZHR niezależnych statek nie dopłynie z wystawą'. Uff, powietrze ze mnie zeszło, sprawa załatwiona. Nic już nie muszę. Zresztą, wcale nie mam ochoty na manewrowanie Kaczką koło Opatowic, przy położonych jazach Bartoszowice i Opatowice.

Po około godzinie może dwóch, po naszej rezygnacji wrota Bartoszowic otwarły się !!! Zadzwonił ktoś do kogoś, skąd trzeba i grzecznie poprosił kogo trzeba. Cuda się zdarzają nawet w piątki po 1500.

O 17.00 opuszczamy Bartoszowice. Płyniemy w kierunku Opatowic. Kaczka 'na pusto' dobrze skręca w prawo, słabiej w lewo - to efekt pracy pojedyńczej śruby. Pierwsza próba nawrotu nieudana (przez prawą burtę), druga również. Chwila namysłu, spróbuję inaczej.

Popłynąłem dalej, za pierwszą główkę na lewym brzegu, przed kanałem do Opatowic. 'Wpuściłem' rufę w cofkę, wyłożyłem ster 'lewo na burt', główny nurt 'zabrał' dziób w lewo, prąd wsteczny między główkami 'przytrzymał' mi rufę i w ten sposób zrobiłem nawrót. Byłem z siebie bardzo dumny.

Śluzowanie przez Opatowice byłoby formalnością gdyby nie fakt, że wody było tyle, że przelewała się prawie przez górną krawędź dolnych wrót.

Przy wyjściu z kanału stanęliśmy na kotwicy - ćwiczenie czyni mistrza. Przećwiczyliśmy rzucanie kotwicy i byliśmy gotowi płynąć z prądem. Z prądem, czyli wbrew pozorom wcale nie łatwiej (to informacja dla tych co o tym nie wiedzą).

Minęliśmy HOW Stanica, przed nami płynie biała flota, zaczyna szarzeć. Dostrzegam pogłębiarkę - nie pracuje. Wystawione na niej znaki wskazują przejście. 'Biała flota' płynie złą drogą !!!! Cholera.... Płynie oczywiście dobrą drogą.... tylko załoga pogłębiarki zapomniała przełożyć oznaczenia (świateł nie dostrzegłem). Bez komentarza...

Mijamy jaz Szczytniki, wejście do śluzy i jachty na przystani AZSu. Cały czas przed nami 'turla się' biała flota. Muszę stopować silnik. Nie płyną pod most Pokoju tylko cumują przy Urzędzie Wojewódzkim - znaczy wysoka woda. Kaczka ma na szczęście tylko 320cm, wciśnie się wszędzie. Bez problemu cumujemy przy nabrzeżu X. Dunikowskiego i przygotowujemy się do otwarcia statku i wystawy dla zwiedzających.
Noc Muzeów na Kaczce jest sukcesem, do 2300 odwiedziło nas ok 2500 ludzi.
Niepokoił mnie jednak stan wody i ciągłe opady. Zimno. Praktycznie od 10 dni nie ma dnia, w którym nie byłoby opadu.

Jesteśmy przygotowani do powrotu już w Niedzielę od 1700. Znów pada - leje i co gorsza wieje. Dobre 6-7 B. odkładamy więc wyjście na poniedziałek 17 maja. 'Żeglowanie' pod Mostem Pokoju jest zbyt niebezpieczne (dla niewrocławian: szlak wytyczony skrajnym węższym przęsłem, po zewnętrznej stronie zakola - prawy brzeg, prześwit przy WWŻ wynosi....., a szerokość ok. 10m).

Przejście tego odcinka wymaga precyzyjnego manewru (idąc pod prąd) trzymamy po prawej krawędzi skrajni dziób, a rufa w odpowiednim momencie musi 'zawinąć' - zakręcić statek w prawo, tak żeby nie wbić się w odległe o 2-3 nabrzeże. Nie jest to proste. Brawa dla Białej Floty - dla nich to bułka z masłem, ale nie dla mnie.
Podobna pogoda jest w poniedziałek, we wtorek jest już za mały prześwit pod mostem.... I tak utknęliśmy po raz kolejny.

Stoimy. Czekamy aż woda opadnie. Niestety nie opada. Robi się coraz groźniej. Pierwsze wzmianki o zalaniach miejscowości na górnej Odrze. Stan wody w Miedoni 883 cm, stan alarmowy: 600 cm.... Źle to wygląda.

Poleciłem założyć dodatkowe cumy i szpringi do drzew (łącznie 6 lin). Zakopaliśmy dodatkową kotwicę (2 rzucone, 3 w pogotowiu). Czekamy na najgorsze.
W międzyczasie przeszliśmy inspekcję UŻŚ, wszystko sprawdzone, bez większych zastrzeżeń.

Powódź stała się faktem. Fala kulminacyjna przyszła w nocy 22/23 maja. W niedzielę tłumy ludzi nad Odrą. Nasza przystań zalana. Woda w hangarach 'po pachy'. Trudno takie uroki życia na międzywalu. Port miejski zalany. Stojące tam pchacze i barki wydają się pływać po placach składowania materiałów.


Woda opada powoli. Napięcie zaczyna również, przychodzi znużenie. Tkwimy przy Hali Targowej do następnego dnia.

Rano (ok 0800) 2 czerwca sprawdzamy prześwit pod Mostem Pokoju. Mamy 40 cm zapasu. Stan wody na Rędzinie 508 cm, w Miedoni... 482 cm i znów zaczyna rosnąć (+19cm). Mimo formalnego zamknięcia szlaku podejmuję decyzję - odchodzimy. Nie chcę czekać na drugą falę. Raz się udało. Wystarczy. Odpalam silnik i.. brak chłodzenia. Trzeba wyczyścić kingston...

Wracamy. Nareszcie. Niestety znów pada, w zasadzie należy powiedzieć LEJE. Cholera ! Wystarczy już! Za Mostem Grunwaldzkim dostrzegamy białą flotę, gdzieś płyną ?! Widzę jak ściąga ich w kierunku jazu Szczytniki... Co by było gdyby silnik stanął? Nieważne.

Mijamy zasypane piachem główki, to jedyny czysty piach na brzegach to jedyny plus tej powodzi. Płyniemy do HOW Stanica. To nasza dawna baza. Łza się w oku kręci. Po 11 latach znów tam zacumujemy. Szkoda, że w takich okolicznościach. Kaczka spokojnie miarowo wspina się pod prąd. Nie mam już żadnych wątpliwości, że da sobie spokojnie radę w każdych warunkach. Wszystkie wątpliwości dotyczące napędu zniknęły. To też plus po powodzi.

W wejściu do Stanicy stoi pogłębiarka... Sami oceńcie jak stoi. Co ciekawe pracuje. Dobrze, że w porę dostrzegłem szmatę, która wisi na cumie. Mam wrażenie, że ktoś nie ma wyobraźni i bardzo mu zależy na gotówce. Usprawiedliwieniem dla załogi może być fakt, że cały czas rzeka jest wezbrana i 'ta trzecia' jest niezbędna. Ale... Czy oni w ogóle powinni tam kopać w takiej sytuacji?

Zacumowaliśmy odetchnęliśmy z ulgą... i schowaliśmy się w nadbudówce przed kolejną ulewą.
Poczekamy kilka tygodni, aż sytuacja się unormuje.
Przed nami przygotowania do rejsu do Szczecina.

PS
wkrótce cz. II relacji Wrocław - Szczecin - Wrocław
#1 | Apis dnia 10.09.2010 18:13
Niestety - zapomniałem podpowiedzieć, że obrazki nie mogą przekraczać w poziomie 560 piksel - rozwaliło stronę na amen...

Ale juz po bólu: pobrałem wszystkie obrazki, przeskalowałem, przesłałem na swój serwer i przeredagowałem artykuł tak, aby pokazywały sie właściwie.
#2 | GrzegorzG dnia 19.10.2010 11:45
Czekamy na kolejną część i - mam nadzieję, że Kapitan mnie nie pogoni za to - dużo zdjęć z trasy ;-)
#3 | Szafranek dnia 11.11.2011 01:11
Czytając ten artykuł mam wrażenie,że autor tego tekstu nigdy nie przebywał nad żadną rzeką ani rozlewiskiem,a o pracy marynarzy czy bagermistrzów nie ma zielonego pojęcia,ale dobrze że pływa i obserwuje,bo praktyka jest najważniejsza jeszcze nie jedno zobaczy i jeszcze nieraz się zdziwi.Ze zniecierpliwieniem czekam na relację z rejsu do Szczecina.Stopy wody pod kilem.Pozdrawiam serdecznie Szafranek.
#4 | Marek Stasiak dnia 02.09.2015 16:02
Wprawdzie minęło już kilka lat od powyższej relacji, jednakże pragnę podzielić się miłymi wrażeniami z rejsu pomiędzy Oławą a Wrocławiem zrealizowanym w dniu 30 sierpnia 2015 r., ze szczególnym uwzględnieniem części drogi wodnej w centrum Wrocławia. Remontowane nabrzeża (szczególnie Dunikowskiego), piękniejące elewacje naszych zabytków (m.in. budynki Uniwersytetu oraz Ostrowa Tumskiego) położonych wzdłuż wybrzeża, nowo powstałe przystanie - to wszystko sprawia wrażenie, że Wrocław integruje się z Odrą i jej kanałami coraz bardziej, stwarzając raj dla wodniaków-amatorów. Patrząc z takiej właśnie perspektywy, proponuję krótką relację filmową z naszego przedsięwzięcia, ilustrującą nasz wrocławski skarb - WWW z jego śródmiejską częścią. Link do tej relacji: https://www.youtu...68dCaGGiU.

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 100% [2 głosy]
Bardzo dobre Bardzo dobre 0% [0 głosów]
Dobre Dobre 0% [0 głosów]
Średnie Średnie 0% [0 głosów]
Słabe Słabe 0% [0 głosów]
  PRchecker.info Free counters!