Stan wód Odry i dorzecza w połowie XX wiekuDrukuj

1957, grudzień, Wrocław, Referat prof. dr. Mariana Stangenberga Zasoby wodne i stan ich zanieczyszczenia w dorzeczu Odry.


Wskazany tytułem zakres referatu zacieśniam do województw południowo - zachodnich, zgodnie z charakterem dzisiejszej konferencji.
Osią terenu jest ok. 300 km biegu rzeki Odry do której dopływa 7 dopływów lewobrzeżnych i 4 prawobrzeżne, o łącznej długości około 1500km. Jeśli długość drobnych dopływów drugiego i trzeciego rzędu ocenić na około 500 km, łącznie chodzi o wody bieżące rzędu 2300 km, bardzo różnej wartości krajobrazowej, przyrodniczej i gospodarczej, o powierzchni rzędu 9000 ha.
Niektóre z wymienionych dopływów zostały spiętrzone w jeziora zaporowe i w ten sposób powstało kilkanaście jezior, z których szczególnie wielkie i z wielu względów ważne są Pilichowice na Bobrze, Lubachów na Bystrzycy, Otmuchów na Nysie Kłodzkiej i Turawa na Małej Panwi, łącznie o powierzchni około 6000 ha. Jeziora naturalne w województwach południowo zachodnich Polski nie występują, natomiast znaczną powierzchnię, bo około 10 000 ha, posiadają stawy sztuczne, przede wszystkim skoncentrowane w dolinie Baryczy, w kluczu gospodarstw karpiowych Milicz -Żmigród. Razem mamy za tym w zaokrągleniu na Dolnym Śląsku, Opolszczyźnie i woj. Zielonogórskim około 25 000 ha lustra wody stawów sztucznych, jezior zaporowych i wód bieżących.
Z natury swej wody nasze przeważnie nadają się na miejsca wypoczynku i sportów wodnych, na wielu z nich powinny znajdować się kąpieliska. Odra jest znaną drogą wodną. Na jeziorach zaporowych mamy hydroelektrownie. Z wielu zbiorników czerpie się wodę dla wodociągów miejskich i przemysłowych. Niektóre wody są szczególnie ulubionym siedliskiem ptactwa, co ma specjalnie cenny aspekt przyrodniczy jak np. w dolinie rzeki Baryczy.
Rybackie znaczenie tych wód powinno określać się produkcją roczną co najmniej rzędu 750 ton ryby rzecznej i jeziorowej, wartości około 11 milionów złotych i około 3000 ton karpia wartości około 45 milionów, łącznie sumą około 56 milionów złotych.
I wreszcie ostatnia korzyść z rzek i jezior sztucznych w pełni u nas realizowana; prawie wszystkie są odbiornikami ścieków miejskich lub przemysłowych.
Z wód bieżących korzystamy obecnie w stopniu bardzo ograniczonym nie tylko dlatego, ze są one przeważnie nieuporządkowane i niezagospodarowane, ale przede wszystkim dlatego, ze prawie wszystkie są tak silnie zanieczyszczone, że stają się nieużytkami. Zniszczenie naszych wód przez użytkowanie ich jako odbiornika nieoczyszczanych ścieków jest tak wielkie, że inne rodzaje ich użytkowania stają pod znakiem zapytania. Jakkolwiek znaczenie naszych wód jest ogromnie ograniczone przez to, że np. pobyt nad rzekami i turystyka są często niemożliwe, bo nasze hotelarstwo leży i po prostu nie ma się gdzie w terenie zatrzymać, jakkolwiek przykry jest fakt, że kilkadziesiąt jeśli nie kilkaset basenów kąpielowych i pływalni stoi w ruinie a dzieci i dorosli kąpią się w ściekach i często toną w rzekach i gliniankach, jakkolwiek stan zarybienia naszych wód jest kiepski i jakkolwiek istnieje bardzo wiele braków i niedociągnięć, które po prostu sprawiają, że w tym referacie nie można mówić o aktualnym znaczeniu naszych wód lecz tylko o tym czym one być by mogły i czym by być powinny, to wszystko jest niczym wobec problemu już istniejącego; zanieczyszczenia tych wód, które właściwie przekreśla ich znaczenie i nie pozwala z nich korzystać. Problem ten jest tak wielki, że jemu poświęcona być musi główna część referatu. Nie ma na naszych ziemiach znaczenia wód, nie ma ich ochrony; jest tylko ich wielkie i wciąż wzrastajace zanieczyszczenie. Nasze rzeki są kanałami, jeziora sztuczne; naturalnymi oczyszczalniami ścieków, a nawet produkcja karpi w stawach - wodach jak wiadomo; zamkniętych, bywa zagrożona ściekami i niekiedy nawet milickie karpie sną masowo w zimochowach na skutek dopływu ścieków z Milicza.
[...]
Nad wodami naszych województw leży silnie rozbudowany przemysł i liczne miasta (...). Około 80 dużych zakładów przemysłowych i około 50 gorzelni wprowadza nieoczyszczone ścieki do rzek i rzeczek, często zamieniając je w kanał ściekowy. Mamy co najmniej czynnych: cukrowni - 14, garbarni; 9, roszarni ; 10, fabryk celulozy; 4, fabryk sztucznego jedwabiu; 1, Celwiskoza ; 1, fabryk chemicznych / w tym Rokitar / - 2, hut - 3, f-ka drożdży - 1, f-k przemysłu bawełnianego - 3, papierni - 14, gorzelni - 50, kopalni węgla - kilkanaście i innych - 16.
Ilość i jakość ścieków z tych zakładów jest na ogół dobrze znana. Szkodliwość ich /cukrowni, roszarni, fabryk celwiskozy, garbarni, f-k tekstylnych, drożdżowni/ polega przede wszystkim na tym, że wielkie ilości związków organicznych wprowadzane są do rzek i tutaj mineralizując się zabierają tlen z wody tak dalece, że powodują jej zagniwanie i uniemożliwiają życie zwierząt i rośli. Szkodliwe są przy tym niekiedy i inne związki znajdujące się w ściekach tych fabryk, jak np. chrom lub garbniki z garbarni, wyciąg z drzew z f-k celulozy, siarczki ze sztucznego jedwabiu, drobna zawiesina organiczna z f-k tekstylnych itd. Podobne kłopoty powodują grzyby rozwijające się wtórnie ale masowo w wodach bogatych w związki organiczne pochodzenia ściekowego. Obumierając zawierają one również tlen na mineralizację swej substancji organicznej, a za życia wypełniają koryta rzeczne i uniemożliwiają infiltrację wody do studni wodociągowych, zaklejają sieci i przyśpieszają ich rozkład, czynią poważne szkody rybactwu. Ścieki z innych zakładów przemysłowych są szkodliwe na innej drodze. Fenole z hut i gazowni, jeśli nie powodują nawet bezpośredniego śnięcia ryb to nadają ich mięsu, znajdujac się nawet w wodzie w małych ilościach, nieznośny zapach i smak, czynią je całkowicie niezdatnym do użytku. Pył węglowy z kopalni wypłyca rzeki i mechanicznie uniemożliwia w nich zycie. Kwas siarkowy zakwasza wodę i czyni ją nieodpowiednią dla życia organizmów oraz korozyjną dla budowli betonowych itp. Cjanki z fabryk chemicznych trują bezpośrednio organizmy wodne. Konkretne przykłady wywoływanych strat są następujące: Potężne szkody wyrządza Celwiskoza w Jeleniej Górze niszcząc całkowicie rzekę Bober i jezioro w Pilichowicach, oraz zagrażając korozją zaporze pilichowickiej. F-ka kwasu siarkowego w Wizowie zagroziła swoim fundamentom wpuszczając stężony kwas siarkowy do glinianek z których ten pod ziemią spływał pod teren fabryki. Garbarnia w Leśnicy ma wodę produkcyjną czarną od kopalń Wałbrzycha i twardą dp 20 st. Niem. Od wapnia z cukrowni wyżej położonych, w wyniku czego produkowana przez nią skóra jest porowata, krucha i łamliwa. Huta w Ozimku nie może bez korekty korzystać z wody Małej Panwi, bo ta jest brunatna od ścieków z f-ki celulozy w Kaletach i ma przykry zapach. Przykładów takich można niestety przytaczać mnóstwo. Wszystkie są tragiczne dla naszej gospodarki.
Stan zanieczyszczenia naszych rzek przedstawia załączona mapa nr 1. [mapy nie odnaleziono]. Widzimy, ze prawie wszystkie dopływy Odry są bardzo poważnie zanieczyszczone a czystych wód prawie nie mamy. Słowo zanieczyszczone oznacza tu niezdatne do gospodarczego użytkowania ich wody, która jest silnie zabarwiona, mętna, o przykrym specyficznym i odrażającym zapachu, często bardzo twarda, często o dużej ilości zawiesin, lub prawie całkiem pozbawiona tlenu. Wiele tych cech negatywnych występuje ze sobą w parze. Piękna rzeka Bystrzyca jest na kilkadziesiąt centymetrów wysłana pyłem węglowym z Wałbrzycha a jej woda w jesieni i w zimie jest mleczna od wapna i resztek buraczanych z cukrowni Pszenno, Pustków i Świdnica. Nie mówię tu o udziale roszarni, garbarni i innych ośrodków przemysłowych nad nią położonych.
Rzeka Ślęza ma na długim odcinku dno podniesione o kilkanaście cm osadem z cukrowni w Łagiewnikach. Bóbr na odcinku Celwiskoza - Pilichowice jest kanałem, a istniejące na nim spiętrzenia są naturalnymi osadnikami dla oczyszczania ścieków z Celwsiskozy. Wielkie i 28 m głębokie jezioro Pilichowickie nawet u powierzchni - co jest niezwykłe - ma wodę w lecie praktycznie pozbawioną tlenu. Mała Panew nawet przy ujściu do Odry i mimo przejścia przez jezioro zaporowe w Turawie ma wodę silnie zabrudzoną i cuchnącą w wyniku zanieczyszczenia ściekami z f-ki celulozy w Kaletach, położonej kilkanaście kilometrów poniżej jej źródeł. Fabryka ta przepuszcza całą wodę rzeczki przez siebie, która wypływa w postaci brunatno - fioletowego ścieku. A więc dopływy Odry są prawie kompletnie zniszczone przez przemysł.
Jak wygląda Odra na naszym terenie? W wyniku zanieczyszczeń dopływających z Czechosłowacji i z Górnośl.[ąskiego] Okręgu przemysłowego, na teren Opolszczyzny wpływa Odra bardzo silnie zanieczyszczona. Potężniejąc pod Opolem przez dopływ Małej Panwi i Nysy Kłodzkiej, na wysokości Górnego Brzegu jest już dużą rzeką o wodzie silnie obciążonej związkami organicznymi jednak o dość znacznej zawartości tlenu rozpuszczonego w wodzie. W tym mniej więcej stanie przepływa Wrocław, Głogów i Nową Sól, niewiele poprawiając jakość swej wody, gdyż przyjmuje ścieki miast i przemysłu z Górnego Brzegu, Oławy, Wrocławia, Dolnego Brzegu /Rokita/ oraz ścieki podczyszczone w dopływach z całego Dolnego Śląska. Można powiedzieć, że Odra zwalcza dość skutecznie i likwiduje wprowadzane do niej obciążenie organiczne i inne. Jednak w pewnych specjalnych okresach roku, jak. Np. w jesieni przy niskim stanie wody a wielkim nasileniu kampanii cukrowniczych / zazwyczaj począwszy od 15 października/, stan jej ogromnie się pogarsza a dochodzi do katastrof, gdy lód pokrywa rzekę na czas dłuższy. Tak np. w r. 1954/55, gdy prawie dwa miesiące rzeka stała pod lodem, poziom wody spadł katastrofalnie z przeciętnie 180 cm do 140 cm a nawet 100 cm wodowskazu, w wyniku czego w korycie płynęło tylko około 30 m3 / sek. Dopływ tlenu z powietrza nie istniał a kampanie cukrownicze dopiero się kończyły. Woda na Odrze nie miała tlenu, a amoniak wzrósł w niej do 9 mg/l N., gdy normalnie powinien wynosić kilka dziesiątych miligrama w litrze. Rezultatem było kolosalne śniecie ryb, przynoszące wielotonowe doraźne i daleko sięgające straty następcze w wyniku braku narybku.
Pod lodem stan zimowy Odry jest więc najgroźniejszy. Jednak i wczesną jesienią, przy niskim stanie wód zdarzają się katastrofy, szczególnie na skutek działalności fabryki chemicznej r0;Rokitar1; w Dolnym Brzegu.
Stan zanieczyszczenia rzek wzrasta na Dolnym Śląsku bardzo szybko. Trzeba zwrócić z naciskiem uwagę, że wskaźniki zanieczyszczenia rzeki Odry pod Wrocławiem były 3 r11; 5 krotnie większe w roku 1950 i są 5 r11; 7 razy większe w roku 1955 niż w r. 1945/46. Sytuacja staje się katastrofalna. Już nie chodzi o aspekt higieny i ochrony przyrody. Zaczyna brakować wody dla miast i przemysłu!
Może się wydawać, że naszkicowany stan rzeczy jest gorszy niż w rzeczywistości, zwłaszcza w obliczu istniejącego na tym odcinku ustawodawstwa i przepisów, zabraniających bezwzględnie wprowadzania do odbiornika ścieków nie wystarczająco oczyszczonych. Niestety tak nie jest. Lustracja ogromnej większości zakładów przemysłowych na Dolnym Śląsku wykazała że:
1/ Ogromna większość zakładów nie posiada oczyszczalni i wprowadza do odbiorników ścieki w stanie surowym,
2/ ani jeden zakład przemysłowy nie oczyszczał swych ścieków w stopniu wystarczającym,
3/ zakłady posiadające oczyszczalnie albo ich nie eksploatowały, prowadząc ścieki bokiem, albo też eksploatowały je wadliwie co było prawie równoznaczne z nieoczyszczaniem ścieków. Przyczyny stwierdzonego stanu rzeczy dają się streścić w następujących punktach:
1. Zakład przemysłowy jest zainteresowany w nieoczyszczaniu ścieków, gdyż oczyszczanie jest związane ze znacznymi kosztami i stratami sił roboczych , co w rezultacie zmniejsza opłacalność i tempo produkcji i ostatecznie pociąga za sobą obniżenie premii personelu.
2. Zakłady przemysłowe mają trudności merytoryczne gdyż:
a/. Personel ich przeważnie nie zna się na oczyszczaniu ścieków i obsłudze oczyszczalni
b/. Często brak składników niezbędnych do oczyszczania ścieków i brak niektórych ich elementów /np. motorów do pomp/.
c/. Brak właściwie zaprojektowanych oczyszczalni.
d/. Brak kredytów na uruchomienie i prowadzenie istniejących oczyszczalni.
e/. Brak kredytów na zaprojektowanie i budowę oczyszczalni.
f/. Brak umieszczenia odpowiednich sum na budowę oczyszczalni w planach wieloletnich.

W sumie zatem zakłady przemysłowe są na razie zainteresowane w nieoczyszczaniu swych ścieków i możliwie najdalej idącym przedłużaniu istniejącego stanu rzeczy. Zakłady przemysłowe pozostają w dużej mierze bezkarne i lekceważą istniejące przepisy administracyjne. Praktycznie zakłady te są niekaralne. Np. wszystkie okólniki b. [yłych] Urzędów Wojewódzkich pozostają do dzisiaj bezkarnie nierespektowane. W razie procesu sądowego wygrane przez poszkodowanych sumy są niezmiernie małe w stosunku do pozycji, którymi operuje przemysł /np. jeden z przedstawicieli przemysłu na posiedzeniu oświadczył, że jeśli roczne straty rybaków na pewnym odcinku Odry są warte milion złotych, to nie ma o czym mówić, tylko ten milion zapłacić, a z gospodarki rybackiej na Odrze zrezygnować/. Chęć przyczynienia się wszelkimi siłami do rozwoju przemysłu powodowała m.in., ze wszczęte sprawy były niekiedy przez prokuraturę i władze sadownicze przetrzymywane przez kilka lat. Prasa miejscowa też uważała, że dogłębnych artykułów, krytykujących przyczyny istniejącego stanu rzeczy nie należy publikować i ograniczała się do zamieszczania sensacyjek typu r0;rzeka biała od rybr1; i do fachowego gromienia rybaków za nie bicie przerembli w lodzie Odry, którą to radę można zaliczyć do równoznacznych z czerpaniem wody sitem.
Powszechny brak wody i jej kolosalne zapotrzebowanie spowodowały, ze w ostatnim roku już wszyscy chcą się tym problemem zajmować, może jeszcze najmniej te zakłady przemysłowe . które są wysoko położone na działach wodnych i same mają zagwarantowane dopływ wody czystej a nie chcą stracić dotychczasowej łatwości pozbywania się swych ścieków, nie bacząc, ze niżej położone bratnie zakłady wody tej nie mają i mogą korzystać tylko z dopływających do nich ścieków wyżej położonych sąsiadów /np. cukrownia Łagiewniki i cukrownia Klecina na Ślęzie/.
Jeśli w roku 1947 ob. zastępca wojewody nie miał czasu, jak oświadczył, przyjść na zorganizowane w tym budynku posiedzenie Ochrony Wód przed Zanieczyszczeniem, na które przybyło kilkudziesięciu przedstawicieli przemysłu z bardzo nieraz odległych fabryk, gdyż w tym czasie rozmawiał w swoim gabinecie z przedstawicielem partii, to skład osobowy dzisiejszej konferencji napawa pewną nadzieją, ze problemy ochrony wód przed zanieczyszczeniem nareszcie zostały zrozumiane.
Co należy czynić dla ratowania sytuacji i jakie są obecne w tym względzie możliwości?
Przede wszystkim trzeba zdać sobie sprawę, że pod względem prawnym istnieją wszelkie potrzebne ustawy i przepisy, aby zagadnienie opanować. Ostatnie uchwały Prezydium Rządu, a w szczególności uchwała nr 668/55 poleca wszystkim władzom administracyjnym do ministerstw resortowych włącznie, prowadzenie kontroli gospodarki wodno r11; ściekowej podległych im obiektów i informowanie o niedociągnięciach Prezesa Rady Ministrów. Specjalnie tym zagadnieniem ma się zajmować Ministerstwo Gospodarki Komunalnej przy pomocy utworzonej w tym celu Państwowej Inspekcji Ochrony Wód. W ostatnich miesiącach znaczną część tych spraw przejmuje także Ministerstwo Żeglugi. Minister Zdrowia i przewodniczący Komisji Planowania przy Radzie Ministrów mają z akcją ściśle współdziałać.
Zarządzono przeprowadzenie szybkiej kontroli urządzeń do oczyszczania ścieków i doprowadzenie ich do pełnej wydajności. W zakładach wyznacza się inżynierów fachowców odpowiedzialnych za stan zanieczyszczania wód powierzchniowych i wgłębnych ściekami z danego zakładu oraz odpowiedzialnych za prawidłowe działanie urządzeń oczyszczających ścieki. Zarządzono podjęcie doraźnych rozwiązań, tymczasowych środków dla zabezpieczenia wód przed zanieczyszczeniem. Zarządzenia przewidują dalej cały szereg prac długofalowych, a w szczególności opracowanie założeń projektów od strony technologicznej, opracowanie w ciągu lat 1954/55 projektów oczyszczalni dla istniejących zakładów i złożenie wniosków o wprowadzenie do planów inwestycyjnych lat najbliższych inwestycji koniecznych dla zabezpieczenia rzek przed zanieczyszczeniem. Personel fachowy ma być intensywnie szkolony. Przewidziano też zorganizowanie odpowiedniej sieci placówek badawczych w ramach Instytutu Gospodarki Komunalnej i innych z nim współpracujących instytucji oraz prowadzenie potrzebnych prac badawczych w porozumieniu z odpowiednimi placówkami i planami badawczymi Polskiej Akademii Nauk.
W dalszej trosce o właściwe ustawienie zagadnienia przewidziano przygotowanie zaplecza maszynowego, prefabrykatów i materiałów technicznych oraz budowlanych, niezbędnych do zbudowania, uruchomienia i sprawnej pracy oczyszczalni. W rezultacie można zatem stwierdzić, ze zostały wydane wszystkie zarządzenia potrzebne do właściwego ustawienie zagadnienia ochrony wód przed zanieczyszczeniem. Można wróżyć, ze jeśliby zostały one we właściwy sposób wprowadzone w życie, sytuacja zanieczyszczeniowa w Polsce znacznie się poprawi.
Nasuwa się zatem pytanie, czy jest na tym polu coś więcej do zrobienia? Na odcinku prawnym i projektów organizacyjnych wydaje się, raczej nie wiele. Na odcinku realizacji wydanych zarządzeń r11; wszystko.
Zarys potrzebnej działalności przedstawiają tezy, które jako propozycję uchwały Państwowej Rady Ochrony Przyrody /PROP/ sformułowałem w sposób następujący:
1. Stworzenie ogólnej koncepcji ochrony rzek przed zanieczyszczeniem, do której powinna być dostosowana działalność inwestorów i biur projektowych.
2. Opracowanie dokumentacji stanu zanieczyszczenia naszych wód, które obecnie stale się zwiększa.
3. Opracowanie bilansów tlenowych dla rzek Polski. Porównanie potrzebnych i będących do dyspozycji ilości tlenu pozowli na podjęcie pewnych zasadniczych decyzji w ogólnej polityce na odcinku gospodarki wodnej i oczyszczania ścieków.
4. Opracowanie metod oczyszczania ścieków łącznie z adaptacją dla naszych warunków metod stosowanych w innych krajach.
5. W gospodarce wodnej uwzględnienie budowy licznych małych zbiorników retencyjnych w dolnych biegach zanieczyszczonych ścieków oraz odpowiedniej zabudowy przy pomocy spiętrzeń i zalewów całych biegów zanieczyszczonych rzeczek.
6. Nastawienie pracowni politechnicznych i specjalistów dziedzin pokrewnych na projektowanie oczyszczalni.
7. Spowodowanie uzyskania potrzebnych kredytów na akcję oczyszczania ścieków w poszczególnych zakładach przemysłowych.
8. Przeprowadzenie akcji propagandowej, dotyczącej znaczenia i właściwej realizacji ochrony rzek przed zanieczyszczeniem.
9. Zwrócenie się przez prezydium PROP do właściwych czynników nadrzędnych z wnioskiem o przerwanie bierności naszych władz terenowych w sprawach ochrony wód przed zanieczyszczeniem.
Cóż trzeba więcej r11; nic, tylko realizować. W skali naszych województw trzeba dać odpowiedź na każdy z postawionych do wykonania punktów. Puste słowa i przysłowiowe rozdzieranie szat nie są na miejscu, raczej trzeba zakasywać rękawy, i to wszystkim.
Jeśli przez Inspektorat Ochrony Wód zostaną wskazane usterki i braki poszczególnych zakładów przemysłowych w zakresie ochrony wód, to zaróno władze administracyjne jak i sądownicze muszą sprężyście dopomóc. Prasa musi stworzyć właściwy klimat dla zagadnienia. Winni muszą być ukarani, zło szybko likwidowane. Trzeba przerwać bierność naszych władz terenowych, trzeba wyleźć z niedbalstwa i niechlujstwa, które nas tak drogo kosztuje.
Samo urzędowanie oczywiście nie wystarczy. Trzeba fachowców i odpowiednich pracowni. I właśnie tu sytuacja Wrocławia jest najpomyślniejsza. Żadne miasto w Polsce nie ma tylu specjalistów co Wrocław r11; i nowi młodzi inżynierowie wciąż rosną. Jest we Wrocławiu kilku profesorów, specjalistów, którzy mogą prowadzić zarówno prace nad wykrywaniem zanieczyszczeń wód jak i są tacy, którzy mogą projektować urządzenia do oczyszczania ścieków na poziomie europejskim. Istnieje 5 dużych laboratoriów chemicznych i 2 biologiczne, gdzie wszelkie analizy wody i ścieków mogą być wykonane. Istnieje wreszcie na naszej Politechnice Wydział Inżynierii Sanitarnej z Katedrą Techologii Wody i Ścieków oraz z Katedrą Biologii Sanitarnej, który rocznie produkuje kilkunastu inżynierów komunalnych i kilku magistrów wyspecjalizowanych w zagadnieniach oczyszczania ścieków. Jak widać istnieje we Wrocławiu wielki potencjał fachowy, który dotąd był dla zagadnienia ochrony wód tylko w bardzo małym stopniu wyzyskany. Potrzeba do niego sięgnąć.
Kto to ma zrobić? Oczywiście gospodarze terenu. Oni mają środki prawne, gospodarcze i finansowe i tylko oni mogą ich używać. Dla skoordynowania wysiłków należy albo powołać Komitet Ochrony Wód przed Zanieczyszczeniem, którego przewodniczący dawałby inicjatywę dla wszystkich wymienionych przedsięwzięć, albo też tak trzeba naciskać Instytut Gospodarki Komunalnej oraz Państw.[ową] Inspekcję Ochrony Wód, aby nareszcie zaczęły spełniać swoje zadanie. Nie do odrzucenia a może najwłaściwsza jest też koncepcja powołania przy Prezydium Rady Narodowej Pełnomocnika do Spraw Ochron Wód, człowieka o dużym autorytecie moralnym i naukowym, który mając duże uprawnienia i bezpośredni kontakt z najwyższymi władzami mógłby odpowiedni całą akcją pokierować.
Ujmując wyżej powiedziane w punktach, można postawić następujące, wielokrotnie przeze mnie wysuwane tezy, które mogą się stać substratem uchwał niniejszej sesji:
1. Rzeki województwa Dolno r11; ślaskiego są zanieczyszczone. Stan zanieczyszczeń wzrasta corocznie osiągając niekiedy bardzo poważne rozmiary.
2. Wymienione zanieczyszczenia pochodzą z terenów Górnego Śląska i Czechosłowacji oraz z przemysłu rozmieszczonego nad Odrą i jej dopływami. Najgroźniejsze zanieczyszczenia powodują liczne cukrownie, garbarnie, f-ki papieru, celulozy, włókna sztucznego oraz zakłady tekstylne i kopalnie.
3. Rozmieszczenie zakładów przemysłowych jest nieszczęśliwe, gdyż są one przeważnie usytuowane w górnych biegach rzek. Wprowadzane ścieki trafiają na małą ilość wody w odbiorniku na skutek czego przy niskim ich rozcieńczeniu nie można liczyć na procesy samooczyszczania się. W ten sposób dopływy Odry są właściwie kanałami ścieków fabrycznych, które to ścieki dopiero w Odrze odbywają proces oczyszczania się. Przy udzielaniu uprawnień wodnych należy zwracać uwagę, by dużych zakładów przemysłowych nie sytuować nad drobnymi rzeczkami, gdyż brak niezbędnych ilości wody do należytego rozcieńczenia ścieków powoduje konieczność szczególnie wysoko stopniowego ich oczyszczania.
4. Gospodarka wodna w odbiornikach t.zn. zarówno w Odrze jak i w jej dopływach nie jest dostosowana do potrzeb racjonalnej gospodarki ściekowej. W najgroźniejszych okresach brak jest zapasów wody dla niezbędnego rozcieńczenia odpływających w tym czasie ścieków względnie dla spłukiwania pozostałych po nich zawiesin. Przykładem jest ostatnie masowe śniecie ryb w Odrze pod lodem, przy bardzo niskim stanie wód a bezustannym napływie ścieków /są to między innymi następstwa zimowej kampanii cukrowniczej/.
5. W większości zakładów przemysłowych na Dolnym Śląsku istnieją urządzenia do wstępnego oczyszczania ścieków, których racjonalna eksploatacja mogłaby zmniejszyć obciążenia ściekami naszych rzek o 30 r11; 50%. Tym nie mniej ogromna większość tych urządzeń stoi bezużytecznie a ścieki płyną bokiem. Bezwzględne uruchomienie tych urządzeń i ich eksploatacja jest pierwszym nakazem chwili.
6. Polityka zakładów przemysłowych zmierzająca do podwyższenia opłacalności produkcji kosztem niewydatkowania potrzebnych a poważnych sum na oczyszczanie ścieków jest niewłaściwa i krótkowzroczna. Doprowadza ona nie tylko do kompletnego wyrobienia rzek ale także pozbawia przemysł wody a robotników i ludność wiejską możność korzystania z kąpieli i sportów wodnych oraz wypoczynku nad brzegami rzek, które obecnie zamienione są na znacznych odcinkach w kanały.
7. Niezależnie od uruchomienia wszystkich już istniejących oczyszczalni, należy przystąpić do zaprojektowania oczyszczalni nowych, wszędzie tam, gdzie sytuacja tego wymaga. W tym celu należy jak najprędzej wstawić potrzebne sumy do budżetów zakładów przemysłowych, jak też rozbudować sieć placówek zdolnych do dostarczenia potrzebnych wiadomości, materiałów i rozwiązań technologicznych niezbędnych do wykonania projektów.
8. Szczególną uwagę należy poświecić przygotowaniu i wyspecjalizowaniu Biur Projektów do rozwiązywania oczyszczalni dla poszczególnych typów ścieków przemysłowych. Podejmowanie się niektórych Biur Projektowych projektowania oczyszczalni dla wszystkich typów ścieków przemysłowych świadczy o płytkości podejścia do zagadnienia. Komórki projektujące powinny być w ścisłej współpracy z Instytutami Technologii Wody i Ścieków oraz ze specjalistami w tej dziedzinie. Pieniądze wydane na wstępne ekspertyzy wrócą się stokrotnie.
9. Nie wystarcza doprowadzić do sporządzania projektów oczyszczalni lecz szczególny nacisk trzeba kłaść na ich realizowanie. Prócz usprawnień administracyjnych należy na tym polu zwiększyć możliwości wykonawcze przez zorganizowanie zakładów budujących potrzebne elementy oczyszczalni, zakładów dostarczających maszyn i urządzeń do ich eksploatacji oraz należy zapewnić odpowiednie zaopatrzenie w potrzebne surowce i prefabrykaty.
10. Dla eksploatacji należy wyszkolić potrzebny personel techniczny i inżynieryjny.
11. Zobowiązać władze administracyjne i sądownicze do szczególnie rygorystycznego przestrzegania przepisów związanych ze zwalczaniem zanieczyszczeń wód powierzchniowych.
12. Czuwanie nad całością prac powierzyć należy specjalnie powołanemu pełnomocnikowi do spraw ochrony wód powierzchniowych przy Prezydium WRN.

do druku podał Marek Zawadka
#1 | Black Hawk dnia 07.03.2010 11:13
Wszystko to prawda panie Marku, to są zaniedbania z ponad 60 lat. Lecz skąd brać na to wszystko pieniądze?, chyba fotoradary na to nie zarobią (zamarzły ponoć tej zimy), z marketów także tych pieniędzy nie będzie, ponieważ odpływają jak woda w Odrze do swych właścicieli. A my już nie mamy nic, czyli gospodarki, etc, z której można podatki ściągać. Dodatkowych obciążeń podatkowych społeczeństwo nie zniesie przy wzroście bezrobocia także. Tzw. gęś skubie się,dotąd dopóki nie syczy, potem zaczyna dziobać, tak jest i z systemem podatkowym. Na obecną chwilę, przy takim stanie państwa, niema szans na nadrobienie zapóźnień ,lecz pozamykane zakłady wzdłuż tych rzek doprowadzą do samooczyszczenia na przestrzeni paru lat, widać to po M.Panwi. Pewnie pan wie, że M.Panew na wylocie i wlocie do Turawy miała oczyszczalnie, pobudowane przez Niemców, takie osadowe, zniszczyli je wyzwoliciele czyli Rosjanie, przy wyzwalaniu także tej poniemieckiej infrastruktury jak i wiele innych. Także pewnie pan wie do czego służył zbiornik i żwirownia w Osowcu, tzw. Srebrne Jeziorko. Z tego jeziorka, żwirowni, prowadziła kolejka wąskotorowa do zbiornika Turawa, wydobywano w nim piach i żwir do budowy wałów Turawy. W nim zatopiony jest sprzęt, koparki, etc.Opowiadał mi o tym człowiek, autochton, który tam pracował, podczas przypadkowego spotkania na tej plaży tak popularnej wśród Opolan. Także o tym co zrobili wyzwoliciele z całą infrastrukturą wokół zbiornika Turawa. Swoje zrobiły nawozy spływające z pól, do M.Panwi, stąd te zielone wody przez cały rok w Turawie, jakby ktoś całe cysterny zielonej farby do zbiornika wylał. To samo z Otmuchowem, etc. Na Kanale Gliwickim także zniszczono całą infrastrukturę techniczną, przepompownie między śluzami, przepusty między komorami (pozwalały na tzw. oszczędne śluzowania przy deficycie wody w czasie suszy, etc.), osadniki wzdłuż kanału. W FUP, następnie Kofama w Koźlu, także wyzwoliciele wszystko zniszczyli, infrastrukturę, oczyszczalnie a maszyny wywieź li do siebie.Można by długo wymieniać co zrobili wyzwoliciele z infrastrukturą techniczną, zakładami na ziemi, na której od urodzenia mieszkam. Pozdrawiam, dzięki za świetny artykuł.
#2 | K Domagala dnia 07.03.2010 19:18
Czy to aby nie lekka przesada,a może przesadna nienawiść.
Mnie wydaje się ,że nie jest możliwe aby w/w wyzwoliciele tak wszystko niszczyli,zresztą nie widziałem ich już od ponad 20-tu lat.No może gdzieś jeszcze są i wszysko dewastują.
Gdybyśmy mniej byli marudni i nie czekali na obiecane cuda kapitalizmu ,może by i coś zostało z tej gospodarki.Dlaczego nikt nie zainteresował się w/w urządzeniami przez 20 lat,nikt ich nie zabezpieczył,nie konserwował,nie remontował a pozostały na pastwe losu.Czy temu są winni "wyzwoliciele" -oni maja swoje problemy gospodarcze a nie bedą dbać o nasze urządzenia czy infrastrukturę przy naszych/lokalnych/ zbiornikach wodnych.Takie zadania należą do tamtejszej społeczności a nie do Ruskich. ??
To normalne,że statyustyki,wyliczenia,obliczenia,cyfry i cyferki-
robią wrażenie,ale juz była/a i jest/taka nacja,która od wieków liczy na cuda.Jakoś bez rezulatatu.
Jeżeli nie zaczniemy myśleć i planować na przyszłość to cofając się wstecz nic dobrego nie osiągniemy.
"Wyzwoliciele "coś tam zniszczyli dziesiątki lat temy i poszli sobie a wszyscy siedzą, narzekają i czekają na cud aż się wszystko zregeneruje,naprawi,zakonserwuje i będzie jak w niebie.
Wszyskiemu winni są Ruskie,że jest bezrobocie-Ruskich wina,że jest bieda -Ruskich wina,że przemysł i gospodarka naszego kraju najgorsza w Europie-Ruskich wina,że Polska jest krajem żebraków-Ruskich wina,że miliony młodych ludzi wyjechało za chlebem-Ruskich wina itp.itd.-no panowie bez przesady.Nie lubię ich tak samo jak Wy,ale nie obarczajmy ich za wszystko.Może tak winne są /choć trochę/ nasze Władze ?Te Naczelne i te miejscowe,a może sami jesteśmy winni tym czekaniem na mannę z nieba i zaimowanie się księgowością,statystykami a nie pracą dającą namacalne efekty ?
#3 | Marek Zawadka dnia 08.03.2010 08:23
To referat z 1957 r. Autor był pracownikiem Wyższej Szkoły Rolniczej. Wygłoszony podczas konferencji zorganizowanej przez posła Kowalczyka. Konferencja stała się podstawa zorganizowania Komisji Zagospodarowania Odry, a także działalności dwóch zespołów międzyministerialnych. W efekcie czego mieliśmy uchwały dotyczące urządzeń hydrotechnicznych oraz rozbudowy floty.
To tekst z 1957 r. i nic więcej. A kto był sprawcą takich zniszczeń w gospodarce wodnej na ziemiach zachodnich?
Bobry?
Pozdrawiam
PS. Niestety nie rozumiem wpisu Pana Domagały w kontekscie referatu sprzed pół wieku.
#4 | Black Hawk dnia 08.03.2010 13:45
Panie Domagała, widzę, że nic pan nie zrozumiał z tego co pisał pan Zawadka ani ja. Kłania się, umiejętność czytania i rozumienia tego co się, czyta. W obu tekstach jest mowa o okresie powojennym, pierwszych jego latach. Co do następnych to był zawsze chroniczny brak pieniędzy, tymczasowość i zwykłe lenistwo, uważanie za tymczasowe te ziemie, tzw. odzyskane. Do połowy a nawet końcowych lat 70 tych ub. wieku nic nie robiono wzdłuż Odry wolno płynącej, wioski popadały w ruinę, ponieważ mieszkańcom tych miejscowości nadodrzańskich nie dawano pozwoleń na odbudowę, czy budowę. Dlaczego?, to znajdzie pan w czeluściach archiwów, tylko poszukać.
#5 | 5 dnia 08.03.2010 14:55
Materiał (Referat prof. dr. Mariana Stangenberga z 1957 r.) wklejony, a nie napisany przez kol.Marka Zawadkę jest druzgocący w swojej wymowie.
Ja urodziłem się dwa lata wcześniej.To nie tylko na Ziemiach Odzyskanych tak podchodzono do środowiska naturalnego, zanieczyszczania polskich rzek i strumyków.
Kiedy zostałem już czynny zawodowo podobnie jak @Black Hawk również zanieczyszczałem rzeki wypompowując "zenzy" do Odry, czy nawet Łaby.
Możliwe, że @Black Hawk tego nie robił tylko oddawał do.... no właśnie gdzie?
Nigdy nie łapałem jednak ryb na "prąd", ale wielu naszych kolegów łodziarzy uwielbiało ten sport.
Upolityczniony komentarz @Black Hawk sprowokował do podobniej wypowiedzi @K Domagala.

Myślę więc, że @K Domagala nie komentował "Referatu" tylko komentarz napisany przez @Black Hawk .
W innym komentarzu @Marek Zawadka napisał:

Cytaj

"Konferencja stała się podstawa zorganizowania Komisji Zagospodarowania Odry, a także działalności dwóch zespołów międzyministerialnych.
W efekcie czego mieliśmy uchwały dotyczące urządzeń hydrotechnicznych oraz rozbudowy floty."


Czyli jednak za "komuny" też coś robiono w tej przykrej kwestii zanieczyszczenia, a raczej ochrony środowiska.
To nie @K Domagala nie zrozumiał co napisał @Marek Zawadka tylko @Black Hawk:

Cytaj

"Panie Domagała, widzę, że nic pan nie zrozumiał z tego co pisał pan Zawadka..."

nie zrozumiał, że tego nie napisał @Marek Zawadka.
Dalej @Black Hawk pisze:

Cytaj

"Do połowy a nawet końcowych lat 70 tych ub. wieku nic nie robiono wzdłuż Odry wolno płynącej, wioski popadały w ruinę, ponieważ mieszkańcom tych miejscowości nadodrzańskich nie dawano pozwoleń na odbudowę, czy budowę. Dlaczego? "

Nie jestem historykiem, ale tak na łodziarski rozum odpowiem:
- bo liczono się z tym, że "nasi wrócą", a za Łabą krzyczano: " ...granice na wschód od Odry są tylko pod tymczasową administracją PRL..."

Dopiero polityka wschodnia socjaldemokratycznego Kanclerza Niemiec Willi Branta doprowadziła do podpisania "Warschauer Vertrag" uznającego to co było faktem po II Wojnie Światowej, cytuję za Wikipedią:

Cytaj



"....Układ PRL-RFN (niem. Warschauer Vertrag) - układ między Polską Rzeczpospolitą Ludową, a Republiką Federalną Niemiec o podstawach normalizacji stosunków między tymi dwoma państwami, który został podpisany przez Józefa Cyrankiewicza i Williego Brandta w Pałacu Prezydenckim w Warszawie 7 grudnia 1970 roku. Zakończył on powojenny okres w stosunkach między PRL, a RFN i zapoczątkował nowy, w którym zasadniczym kierunkiem była chęć współpracy gospodarczej i kulturalnej między państwami. Wielkie znaczenie dla zawarcia układu PRL-RFN miał nowy kierunek polityki ZSRR, którego przejawem był zawarty pół roku wcześniej układ ZSRR-RFN.

Bundestag ratyfikował układ PRL-RFN 248 głosami, przy 238 wstrzymujących się i 10 sprzeciwu oraz układ ZSRR-RFN 17 maja 1972 roku, zaś wymiana dokumentów ratyfikacyjnych nastąpiła 3 czerwca 1972 roku w Bonn. Przedłużająca się ratyfikacja wynikała ze złożenia przez posłów opozycyjnych wniosku do Federalnego Trybunału Konstytucyjnego pod zarzutem niekonstytucyjności układu (konstytucja RFN zawierała " fikcję prawną " określającą granice Niemiec wg przebiegu granic III Rzeszy z 1937 r.). Ostatecznie Federalny Trybunał Konstytucyjny uznał akt za zgodny z konstytucją - wg interpretacji trybunału akt nie był uznaniem granicy na Odrze i Nysie, ale przyjęciem przez RFN tego stanu rzeczy do wiadomości i deklaracją niepodejmowania działań zbrojnych w celu jego zmiany. Związana z tym wydarzeniem ostra walka polityczna w RFN wykazała, że były znaczne siły polityczne przeciwne działaniom koalicji rządzącej oraz odprężeniu w Europie, które nastąpiło po układach...."


Jednak dopiero po Zjednoczeniu Niemiec ( czyli 20 lat temu ) Polska dostał gwarancje w "Traktacie granicznym" z 14 listopada 1990 r., cytuję:

Cytaj

"...3 października 1990 podpisano traktat o zjednoczeniu Niemiec oraz ostatecznie rozwiązano raz na zawsze sprawę granicy na Odrze i Nysie traktatem z 14 listopada 1990 r. między RP a Republiką Federalną Niemiec o potwierdzeniu istniejącej granicy między nimi (traktat graniczny). Traktat ten eliminował raz na zawsze problem granicy ze
stosunków polsko-niemieckich...."

I to jest kolego @Black Hawk "w czeluściach archiwów" jak to ładnie piszesz.
Tak więc mniej politykierstwa a więcej rozwagi w pisanych przez Ciebie komentarzach.

Pozdrawiam
Józek "Skipper" W.
#6 | Black Hawk dnia 08.03.2010 15:18
Skipper nie tylko na prąd łapano, także w poprzek na Regalicy i ful power śrubami, sam widziałem, rybki wypływały przetrącone, zbierali je łodziarze podbierakami. Ja nic politycznego nie poruszyłem by prowokować pana Domagałę, przedstawiłem jedynie fakty zebrane od autochtonów.A Ty Skipper pewnie także widziałeś pływając jaki był stan wiosek, infrastruktury nadodrzańskiej w tych opisanych przeze mnie latach, musisz się, z mym opisem zgodzić. Pamięetam jak miano np. wymienić łańcuchy bram w śluzach Dzierżno i Kłodnica, w latach 70 ub. wieku.Nie mieli dokumentacji a Niemcy udostępnić nie chcieli.To taka mała dygresja.Pozdrawiam, życzę wysokiej wody na Renie i Łabie, byś pływał na maksymalnym zanurzeniu, bo to większe pieniądze.
#7 | K Domagala dnia 08.03.2010 19:22
Ja faktycznie nie odnosiłem się do przedruku referatu.prof.dr.M. Stangenberga głównie z tego powodu ,że nie znoszę cofania się wstecz.Referat ten jak widać na jego wstępie ukazał się w 1957 r i ma akurat tyle samo lat co ja.Gdybym tak wrócił wstecz o ponad 50 lat lub chociaż o 30 lat to może dziś byłbym biskupem a może nawet arcy,o ile lzej byłoby moim dzieciom.Jednak co by było gdyby...
Wolę mówić co jest.
Skipper- jakoś prawidłowo odczytał to co napisałem i dotyczyło to wyłacznie żalów p.Black Hawk .Nie komentowałem referatu prof.dr. Mariana S. z prostego względu-musiałbym być przynajmniej prof.dr.hab. a nie jestem.
A to czy ja potrafię czytać czy nie to może p.Black Hawk lepiej nie oceniać. Ja cały w/w referat odczytałem jako przedruk referatu prof.dr.Mariana S. mający ponad 50 lat ,ktorego to przedruku dokonal p. Marek Zawadka wyrażnie to na końcu zaznaczając " do druku podał Marek Zawadka". Black Hawk natomiast chwali w/w referat jako dzieło p.M.Zawadka. No to niech będzie i tak.
Ja p.Black Hawk naprawdę nic nie zrozumiałem co pisał p.M.Zawadka bo referat napisał kto inny.
Dalej sam pan pisze,że przyczyną takiego stanu rzeczy terenów nawodnych/popadanie w ruine,dewastacja,grabierze itp./ było.."chroniczny brak pieniędzy,tymczasowość i zwykłe lenistwo ..." - to też wina "wyzwolicieli" ?-pewnie tak,bo zamiast pełnić warty i patrole powinni remontować nabrzeża,śluzy itp..Tylko,że to byli zołnierze przebywający to w takiej a nie innej sytuacji politycznej i nie mieli żadnego interesu w tym by utrwalać Naszą gospodarkę i zamiast klucza,czy łopaty w rece mieli co innego.
Ich nie ma już ponad 20 lat-kto pomyślał by naprawić infrastrukturę ? A może teraz czekamy na Amerykanów,już niedługo będą.
#8 | Marek Zawadka dnia 09.03.2010 07:35
1. A ja czasami lubię cofnąć się wstecz. Po prostu nie ma potrzeby powielania błędów z przeszłości. na tym oparta przecież jest sztuka wojenna. Wiedzieć wszystko o przeszłości i ta modyfikowac taktykę wojenną by zaskoczyć przeciwnika. Ba. Nieraz odrzucając historię. Ale nigdy nie jest tak, że jej nie znając
2. Referat gdy go 1 raz przeczytałem był dla mnie szokiem. Późniejsze dokumenty z lat 60 dotyczące czystości Odry już nie. Niemniej było wiele ciekawych. Np. dowożenie wody beczkowozami do Legnicy. Fascynujące. Referat ten dowodzi tylko, jak w ciągu 11 lat po 1945 r. upadła gospodarka wodna, jej postrzeganie i dbanie o nia. Nic więcej. przecież gdyby utrzymac to na poziomie 1945 r. ile środków poszłoby na rozwój a nie na odtwarzanie.
Generalnie plan 6 letni na Odrze zapisał się fatalnie, zresztą jak na całych Ziemiach Zachodnich - tu troche jest o Odrze
http://www.zeglug...cle_id=234 (zeby nie byłoSmile oparte na materiałach Żeglugi na Odrze, zarówno oddziału Wrocław jak i Szczecin)
Problem czystości wód dorzecza zaczął się poprawiac w laatch 80 z uwagi na kryzys i po 1990 z uwagi na upadek wielu zakładów a i zmianę podejścia do problemu ochrony środowiska (nie mieszajcie tu pojęca eko oszołomów czy ekofili - tylko po prostu zwykłego dbania o środowisko - typu oczyszczalnie, brak zrzutów wód przemysłowych, zmniejszenie zanieczyszczenia atmosfery)
4. Kolego Józefie SkipperzeSmile Pisałem w innym wątkuSmile że takie komisje były. Podaj mi na priva adres wyslę Ci o tym książke. Były. Lata 1957 - 1961 to były jedyne gdzie Odra miała takie uznanie w sferach rzadowych oraz sejmowych. O tych komisjach może kiedyś coś wrzucę. Bo interesujace są sprawozdania z zakończenia ich prac. Następne dobre czasy wna tym szczeblu to były lata 1994 - 2000. Tyle, że poza gadaniem i papierami plus rachitycznie realizowanym programem nic nie wynika.
5. Mam nadzieję, że wnajbliższym czasie wrzucę tu jeszcze kilka dokumentów. Bowiem Panowie, to co Państwu się wydawało z perspektywy Odry, mi sie wydawało z perspektywy tego, że będąc uczneim, czy tez mieszkajac nad Odrą, nijak ma się do tego jak to postrzegały władze.
6. Piszecie Panowie o 20 latach po 1989 r. Cóż. 20 lat po wojnie też nie było różowo.
7. Na całe szczęście jest w tym jakieś swiatełko - wybieram się niebawem doFrankfurtu nad Menem i jest ładna autostrada. Do Drezdna pociągiem szybciutko można dojechać a do Berlina już tak szybko ja przedw wojna. I jest się z czego cieszyć, bo jeszcze dziesiec lat temu jechało się godzinę trzydzieści wolniej...
Natomiast co za 10 lat będzie z polską energetyką? przecież linie dosyłowe średniego i wysokiego napięcia są do wymiany. A weszły opłaty o służebności... Same problemy...

PS. A z raportu NIK wynika, że nawet to co daje państwo na Program dla Odry to jeszcze i tak nie jest wykorzystywane, i do tego to co jest to też niezgodnie czasami z prawemSmile
#9 | Black Hawk dnia 09.03.2010 16:11
Panie Marku, ja pamiętam tamte czasy, czasy holowników parowych- Zbyszko i inne, etc.Miałem wtedy 7-8 lat, mieszkałem 500 m od III - go basenu Portu w Koźlu.Chodziłem tam ukradkiem przed Rodzicami, Dziadkami, by móc wejść na pokład "Zbyszko", zwiedzić cały holownik.Pamiętam jak pomagałem załodze za umożliwienie mi zwiedzania malować kadłub taką smołą,potem umorusany przychodziłem do domu i dostawałem za to pasy.Już wtedy mnie coś ciągnęło nad i na Odrę. Przepływaliśmy przewozem Odrę do Rogów na złomowisko, buszowaliśmy w postawionych tam barkach z drewnianym dnem, oraz brakiem po latach rdzy na kadłubach, jak i w zwożonych na złom rozbitych Messerschmitach.Starsi koledzy wymontowywali z nich radiostacje, elektrykę, my zbieraliśmy stare Pepesze do zabawy na podwórkach. To były czasy, o których się, pamięta, oraz łza w oku po nich się, kręci.Ciekawiły nas załadunki z wywrotów, zsypów na worki !!! na I i II,III basenie, ssawy Elewatora, praca dźwigów. Kuzyn pracował w porcie jako maszynista lokomotywy spalinowej z Chrzanowa, byłem częstym gościem u niego, podstawiał wagony pod załadunek i wyładunek, prowadziłem jako chłopiec samodzielnie lokomotywę.Potem mając lat 14, będąc w TŻŚ Koźle, na wakacje płynąłem z innym kuzynem holownikiem nomen omen "Zbyszko" tym samym co z 6 lat wcześniej go smołą malowałem, nazwisk załogi już nie pamiętam, prócz oczywiście śp. kuzyna Zbyszka Kostogłoda, może niektórzy łodziarze go pamiętają?,z barkami na holu do Szczecina i z powrotem. Była to niezapomniana przygoda dla młodego człowieka(ogniska na brzegu Odry, pijaństwo załóg holownika i 6 barek przy Diablej Górze, pasowanie na łodziarza, chodząc z czerwoną latarnią na "razenboki", rzucając drobne pieniądze przy opasce wzdłuż tej góry jako datek Diabłu,czy ktoś to pamięta?, etc, jak i po całej trasie, pamiętam dobrze, jak i pierwsze spotkania z paniami lekkich obyczajów, jak już poznawałem to wszystko naraz- mi młodemu serwowano), pracując już po technikum w ŻnO na BM-ce- z barką pchaną z przodu, czasem drugą na holu, z załogą autochtonów, poznawałem to o czym pisałem w nawiasach, lecz miło tych ludzi wspominam, lecz w alkoholizm jak wielu moich kolegów nie wpadłem, wielu z nich przypłaciło życiem miłość do butelki, tych z TŻŚ w Koźlu także.To część moich wspomnień, na razie.Port w Koźlu tętnił w tamtych latach 50 i do 80 życiem, podziwialiśmy BM-ki Czechosłowackie, NRD-owskie, przywożące cukier, ziarno kakaowe, etc, zabierające złom,etc,. Teraz port już nie istnieje, pustki, wszystko rozkradzione co można było ukraść i z ziemi wyrwać, barierki, wzdłuż kanału do śluzy Kłodnica także złomiarze pokradli. Gdyby mogli wyrwać dalby z pali Larsena to i one by także znikły..
#10 | K Domagala dnia 09.03.2010 18:39
I widzi pan panie Wiesławie -Black Hawk- z powyższym tekstem zgadzam się całkowicie.
Sam pan opisał,że nikt inny tylko my sami.a raczej Wy/ja nie mieszkam nad wodą/ doprowadziliście do takiego stanu infrastruktury,to zaniedbania,bezczynnośc a nawet jak pan pisze masowe kradzieże wszystkiego co się da doprowadziły do takiego stanu rzeczy jaki wlaśnie mamy.Tereny nawodne-wszystko co przedstawiało jakąkolwiek wartość zostało rozszabrowane,zdewastowana,ale przez kogo ?
Ja i mieszkańcy odległych miejscowości napewno w tym nie mają udziału.To kto "Ruskie" ?-maloprawdopodobne.Raczej pewne,że dokonała tego społeczność miejscowa.Do kogo więc można kierować pretęsje ?
Skipper wspomniał- o dewastacji środowiska wodnego,o drobnych,ale masowych kradzieżach itd.
To nie miejmy pretęsji do Ruskich,komuny,SB,czy ORMO-sami doprowadziliśmy gospodarkę do ruiny i chyba lepiej byłoby myśleć,rozważać i dyskutować jak to naprawić by nasze dzieci czy wnuki miały gdzie żyć a nie emigrować w cały świat.
Nikt nie jest temy winien tylko my-nasze pokolenie.
Panie Marku- owszem wspomnienia są dobre,marzenia też dobra rzecz i w sumie ja nie wnosze żadnych uwag pod pana adresem.
Przypomina mi się jednak pewna bjika :
"Dawnymi czasy jak pewna wieść niesie
czterech podróznych błądziło po lesie.
-Trzeba by,rzecze jeden i poziewa-
przynieść więcej drzewa.
-Trzeba by, rzecze drugi legając jak długi-
roszerzyć ogniska,by wszystkich grzały z bliska
-Trzeba by ,rzecze trzeci- czymś zasłonić od zamieci
-Trzeba by, rzecze czwarty- na łokciu oparty.
I tak każdy powiedział co wiedział i myśląc jeszcze o lepszym sposobie -zasnął sobie.
Gdzie bez czynu sama rada.
-Biada radcom dziełu,biada."
Bajkę ta pamiętam od dzieciństwa i o dziwo-ciągle aktualna.
#11 | Black Hawk dnia 09.03.2010 19:48
Panie Domagała, ta totalna dewastacja portu w Koźlu miała miejsce w ostatnich latach, totalny brak nadzoru, właściciela, etc.A dwie osoby nadzorujące, nie wiem czy obecnie zatrudnione bo i po co, gdy nic tam już niema, dzwigi pocięte i sprzedane, te z I-go basenu, ten z trzeciego rozebrany, sprzedany lub wywieziony przez jednego ze złodziei z wyższej półki ponoć do Cigacic, choć tego nie jestem pewny, on na tym terenie ma za wszystkie swe przekręty z węglem zakaz wszelkiej działalności,tam ma ponoć na żonę. Wymieniłem go kiedyś w jednym z postów,to były sekretarz PZPR. Oszukiwał kopalnie jak i odbiorców, żyli z niego złodzieje węglowego miału z okolic Opola. Więc panie Domagala, nie ja, bo nie pracuję już w tej branży od 20 lat i wy..
#12 | kaczor_g dnia 09.03.2010 20:13
Z tego co wiem właścicielem portu Koźle jest miejscowy samorząd. Z tego co wiem to przez kilka lat z rzędu usiłowano go sprzedać - bezskutecznie.
Odra-Trans zdemontowała jeden z dźwigów i jest zmagazynowany w Porcie Miejskim (tak twierdził kierownik portu miejskiego).
#13 | K Domagala dnia 09.03.2010 20:22
No w końcu mamy prawo prywatyzacji,mamy wolność i solidarność.
Ja nie pamiętam by za czasów tzw. komuny takie draństwo miało miejsce.
Kradli,ale i coś robili a teraz co ?-tylko kradną.
Więc nie może być lepiej.Za to mamy wolność- bez pracy i kołaczy .Cieszmy się.
Pamiętam jak pewien minister Krasiński zapewniał "Nasze związki zarejestrujecie -bułki z szynką jeść będziecie".
No i mamy dobrobyt. Tylko,że już nie ma co kraść.
#14 | Black Hawk dnia 09.03.2010 20:48
kaczor_g to chyba ten z III basenu, ten najnowszy, jedyny postawiony po wojnie w latach 80 ub. wieku. Przed rozbiórką złodzieje złomu zdemontowali w nim co się, dało, a ponoć wtedy pilnowała portu firma ochroniarska. Podesty z krat WOMA ,schodnie, trapy, wszystko co metalowe, tego w porcie poza cegłami i betonem nie uświadczysz,znikły w skupie złomu, jak i reszta metalu, także, ze stacji paliw, gdy właścicieli wsadzono za przekręty do cel. Właścicielem portu jest miasto, to prawda, jaki właściciel taki i port. Komu już oni nie chcieli go sprzedać, byłaby litania. Panie Domagala z tym Krasińskim coś się, panu pokićkało, on mówił o chrupiących bułeczkach i szkodliwości jedzenia jajek, on był z PZPR nie z Solidarności. Pan taki dorosły i jeszcze wierzy pan w to , że Solidarność robiła zmiany?,oni i my byliśmy tylko narzędziami legitymizującymi "przemiany", decyzje zapadły w Moskwie (komunizm skończył się, dziś jest kapitalizm, dla nas czerwonych), byliśmy królikami doświadczalnymi w materii przemian, krajem pilotującym, jedynie w Rumunii, stracono na moment kontrolę nad tłumem panie Domagala. Wszyscy zostaliśmy oszukani, ja pan i reszta Polaków. To było zaplanowane już w latach 80 ub. wieku, a stan wojenny był testem na ochronę swoich podczas tych przemian.Wszystko poszło po ich myśli, Naród był zastraszony, spacyfikowany, a władzę oddano tylko na papierze, ci sami nadal rządzą, ich dzieci lecz już pod szyldem Brukseli nie Moskwy. Po co Jaruzelski spotykał się, w latach 80 ub. wieku z Rockefellerem w NYC?, jak pan myśli?, i to przed stołem z kantami, a Rakowski?, pamięta pan co powiedział?, można znaleźć w necie, mianowicie, Mazowieckiemu: wam się,zdaje, że rządzicie i będziecie rządzić, gwarantem ich to Kiszczak ze swym domowym archiwum, jak kiedyś szef FBI Hoover, 35 lat szefem, nikt nie miał odwagi go zdjąć z funkcji mając prywatne archiwum dożył późnej starości i śmierci w swym łóżku, tak i Kiszczak dożyje, tylko na pokaz dla gawiedzi niby sądzony z czego on się, śmieje swym ofiarom w twarz, jak i Polakom. A wierchuszka Solidarności i PZPR trzęsie przed nim portkami. Czy pan tego nie widzi?
#15 | Marek Zawadka dnia 09.03.2010 21:01
Sprawa portu Koźle jest o wiele bardziej skomplikowana niż się wydaje. To już było w innym wątku.
1. Powstanie Kanału Gliwickiego i portu Gliwice, spowodowało zmianę podaży ładunków do Koźla.
2. Nowoczesny system załadunku w Gliwicach, który powodował małe straty w jakości węgla powodował, iż to Gliwice były bardziej atrakcyjne (o ile można mówić w tych kategoriach w gospodace planowej). Ale w każdym bądź razie w Gliwicach w 1947 r. łądowano tylko barki sowieckie.
Koźle miało 10 wywrotó wagonowych z czego bodajże połowa została zdemontowana przez ROsjan, tak jak i wywieziono pół stanu dźwigów. Ładowanie węgla z wywrotów na barki, raz, że bardzo obniżało wartość węgla - rozbijało go a dwa - występowały duże problemy z trymowaniem? barek. W Gliwicach były wagony kubłowe (rosjanie zabrali połowę z tego co było plus 2 dzwigi 17,5 t. a 3 dzwig w polowie zdemontowali, zostawili tylko jeden. Zdemontowali także jedną nitkę torów kolejowych.
Początkowo z Koźla wywożono maszyny ze Śląska, później stacjonowała tu żegluga czeska, któa miała tu 40% przeładunków portu. Zakupiono trzy żurawie 7 - tonowe. Z przeładunków rzędu 3,5 mln przed wojną - spadły one do ok. miliona a pożniej w połowie lat osiemdziesiątych (średnie) wynoaszą 450 tys ton z czego 125 tys. ton węgla, 221 tys. ton rudy i 53 tys ton. nawozu

Port pod koniec lat 80 obslugiwaly cztery zurawie samojezdne oraz jeden typu RDK-160.

3. Przyczyny upadku:
a) stan drogi wodnej
Cool powstanie portu w Gliwicach
c) sytuacja gospodarcza Gornego Slaska w latach 90 XX wieku
oraz zupelny brak wizji co do funkcjonowania tego portu w kręgach zeglugowych (ani to tranzytowy, ani dla Sląska)

ZaSmile M. Zawadka, Odrzańskie porty śródlądowe po 1945 r., Studia Zachodnie, nr. 3, s. 139, zielona Góra 1998

I na koniec cytatSmile
" Koźle przestało spełniac funkcje społeczne dla żeglugi. Znaczne ograniczenie jednostek dochodzących ( w latach 30 XX wieku 8500 jednostek rocznie) i inna technologia pracy spowodowały, ze przez port przewijało się o wiele mniej ludzi,a co za tym idzie, nie było potrzeby, aby istniały tak liczne w czasach niemieckich, dajace koloryt miastu, gościńce, hotele, piwiarnie czy restauracje"

Pozdrawiam
MZ
PS. Do Skippera. Jak to jest z portami Magdeburga. Tam też któryś zamykają. Mozesz coś więcej?
#16 | Black Hawk dnia 09.03.2010 21:27
Panie Marku, ja pamiętam jeszcze dźwigi parowe, były między I i II basenem tam gdzie wywroty, czynnych było 5, na Lewej stronie i 2 duże na II basenie, prócz tego zsypy na worki, na drugim i III basenie. Na końcu I basenu, na Cyplu był też dźwig parowy, przerobiony potem na elektryczny. 7 tonowe były 4, potem ,3 na koniec 2, na III basenie był jeden nowy o którym pisałem i 2, które rozebrano gdy postawiono nowy.
#17 | Marek Zawadka dnia 09.03.2010 21:49
Nie mam akurat pod ręką sprawozdania. Ale tak. Były tam dźwigi parowe. Nie pamiętam dokładnie, ale w 1939 było tych dzwigów 14.
Faktem jest, że upadek Koźla jak dla mnie zaczął się jeszcze w czasach III Rzeszy. A potem splot rzeczy dzwinych iniekorzystnych tylko to przypieczętował.
#18 | Black Hawk dnia 09.03.2010 22:02
Panie Marku, z tym upadkiem w III Rzeszy to fakt.Po oddaniu Kanału Gliwickiego(Adolf Hitler Kanal).M am w Kłodnicy znajomego, sąsiad obecnie były, ponieważ Mama dom sprzedała, wyjechała do siostry w Tarnowie. On ma masę fotografii, materiałów o żegludze i Odrze przed i zaraz po wojnie.Jego ojciec miał 3 duże barki i holownik, zabrano mu je po wojnie, mógł tylko pracować na jednej z nich. To pan Stobrawy, on ma potężne archiwum domowe w temacie przez nas tu poruszanym.
#19 | Apis dnia 09.03.2010 22:21

Cytaj

splot rzeczy dzwinych

Połączenie Koźla z Kędzierzynem w jeden dziwoląg miejski spowodował spadek znaczenia Koźla i spadek zainteresowania portem.... Kędzierzyn-Koźle.... Komu to było potrzebne? Tak jak Jelcz-Laskowice.... Między Jelczem a Laskowicami jeszcze dzis sa kartofliska. Między Kędzierzynem a Koźlem były też.... I jeszcze była Kłodnica.... Metropolie, psiakrew.
#20 | Marek Zawadka dnia 09.03.2010 22:29
No tak. Kędzierzyn miał przewagę. Bo Kędzierzyn to nowoczesność wówczas. I takie tam dyrdymały. Mam takie wrażenieSmile że można by tutaj pokusić się o wrzucenie materiałów dotyczcących poszczególnych punktów na Odrze. Bowiem przy swoim zadartymSmile nosieSmile mam przeczucie, że nie wszystko udało mi się znaleźć w dokumentach. Perspektywą byłoby wydanie monografii rzeczy odrzańskich. owszem można wydać bez dyskusjiSmile ale dlaczego nie poddać materiału dyskusjiSmile Myślę, że niebawem spróbuje coś w tej materii zrobić. Bo i widac, że ciśnienie nie zawsze dyskutantom szalejeWink Może to była wina weekendu, a może zbyt długiej zimy

Pozdrawiam
#21 | 1109 dnia 09.03.2010 22:43
Panie BH.Proszę mi wytłumaczyć jak to było że w latach 1957-1958 latał Pan z PPsza.Jest Pan młodszy niż ja o 5 lat,A ja w 1960 roku rozpocząłem pracę w nowo zbudowanych Zakładach Sodowych.Pracując jeszcze kilka razy musiałem zapłacić składkę na odbudowę Warszawy.Kraj był już odbudowany.
Zastanawiam się,czy tz ziemie odzyskane to były dzikie pola?
Wytłumaczcie mi Panowie od kiedy ruszyła żegluga na Odrze po wojnie-Wojna zakończyła się tak jak mnie uczono w roku mego urodzenia tj 1945.
Oczekuję odpowiedzi o terenach od Wrocławia do ujścia Odry.
Pozdrawiam Włodek!!!
#22 | Marek Zawadka dnia 09.03.2010 23:14
Zegluga na Odrze pow wojnie ruszyla... No wlasnie...
w 3 dekadzie czerwca zaczely plynac pierwsze zestawy sowieckie. Polski pierwszy zestaw plynal ta trasa w sierpniu - 19 sierpnia holownik Chrobt i trzy barki wyplynely z Kozla - po 3 dniach byly we Wroclawiu. (wczesniej byly rejsy probne ale wiecej nic nie wiadomo i byly to rejsy samego holownika). Nastepny rejs rozpoczal sie 31 sierpnia.
Trasa Slask - Szczecin, Slask - Berlin Slask - Bug - byla dostepna juz w sierpniu. Polske barki plywaly w 1945 r. w dol 5 wrzesnia holownik Wroclaw wyplynal z Wroclawia, minal Krosno, ale na pewno nie wplynal do Szczecina. 17 wrzesnia 1945 Krosno minal pociag holowniczy w kierunku na Bydgoszcz. Pierwszy rejs na dlugiej trasie to maj 1946 - Holownik "Wrocław" wypłynał z Kożla z 3 barkami. Do wrocławaia dotarł 19 maja. 21 maja wyszedł z Rędzina i wypuścił barki samospłąwem. Sam wypłynał z Wrocławia 24 maja o godz. 11.15, z 3 barkami. 28 maja o 15.00 spotkały się barki i pociąg na wysokości 706 km. Do Szczecina wpłynęly o 22.30 - km 731.

W 1945 r. Krosno Odrzańskie (bez danych z pażdziernika) przeszło 328 barek pod czerwoną banderą w dół i 8 badz 9 polskich. W góre 205 sowieckich i 5 polskich

Odra została przekazana stronie polskiej pomiedzy czerwcem a sierpniem 1946 r. Port w Szczecinie 17 wrzesnia (!!!) 1947 a resztę w 1955.
Odpowiadając na pytanie dokładnie - są w artykule o Armii radzieckiej na Odrze na tutejszym portalu.
Odcinek Odry od Wrocławia w dól został przekazany polskiej administracji w lipcu 1946 r. Z tym, że port Malczyce był użytkowany dalej (do 1951 r.) przez Rosjan. A w Nowej Soli była Ekspozytura Żeglugi Sowieckiej oraz Dowództwa SWAG Oddziału Odrzańskiego.

To, że się wojna zakończyła w 1945 r. to jedno. To, że wojska sowieckie były w Polsce bez umowy do 1956 r. to inna sprawa. To, że miały całą administrację w Niemczech wschodnich i tam SWAG rządził - do 1949 r. też inna sprawa. Że mieli ekspozytury na Odrze - uważali ją za niemiecką rzekę i zaopatrzenie Berlina plus węgiel na eksport - sprzedawali w ramach przynależnych im reparacji (Malczyce było w ich włądaniu bowiem węgiel z Wałbrzycha był drogi bo koksujący)

Takie to były poczatki polskiej żeglugi na Odrze.

Pozdrawiam
PS. A Czy Ziemie Zachodnie to Dzikie Pola? "Ziemie Wyzyskane" mówił Popiołek w serialu "Dom".
A Dzikie Pola? No coś z tego jest. Niemcy pod ochroną Rosjan itd... Deportacje Ukraińców i łemków. Osadnictwo wojskowe. Obcoś terenów. Ale to nie ten wątek... i już późno jest. A po wtóre... a dobra
#23 | Marek Zawadka dnia 09.03.2010 23:24
I jeszcze jedno. Kraj w 1960 r. na pewno nie był odbudowany. Nie wiem na jakiej podstawie Pan wysnuł takie wnioski. Wielka Brytania uzyskała produkcje i uznano ze wyrównała straty wojenne w 1967 r. Co było odbudowane bo nie rozumiem zbytnio? w 1960 r. powstawal Turoszow, także Konin, po kilku latach Bełchatów i Tarnobrzeg. W latach 70 Zagłębie Lubelskie. W latach 60 - Płock i Puławy. W latach 60 LGOM. To efekt gwałtownej industrializacji przemysłowej. Różnie ocenianej. Co ciekawe Na ziemiach Zachodnich powstały tylko dwa okręgi - Zgorzelec i Lubin. Rola Szczecina została umniejszona. A budową Portu Północnego znacznie skasowana. Wiele miast w latach 70 przypominały miasta, z których przed chwilą wyjechała załoga Rudego. Nie proszę Pana - Polska w 1960 r. nie była krajem odbudowanym. Nie można tego powiedzieć nawet o roku 1970. Można o tym powiedzieć pod koniec lat 70. Tyle, że jakim kosztem? I ile było niepotrzebnych wydatków. I nic nam nie wnoszących. Te sławne suche porty. Tarnobrzeg. Huta Katowice. Berliet. Massey Ferguson czy też przesypownie cementu na Odrze. Że tak z pamięci napiszę i po 14 godzinach pracy.
Dobranoc
#24 | 1109 dnia 10.03.2010 07:51
Witam.
Bardzo dziękuję za odpowiedż Panu Markowi Zawadka.Co prawda zadałem to pytanie Panu Black Hawk.Z odpowiedzi wynika,że bardzo wcześnie ruszyła żegluga na Odrze.Jest tylko problem z czym i dokąd.
Ja mogę mówić tylko o tym co sam widziałem.
Widziałem więc transport owanie barkami płodów rolnych[Buraki cukrowe,ziemniaki],oraz produkcji z tego terenu.
Holowniki parowe Cukrowni Janikowo[Już jej niema]woziły buraki do cukrowni,a wywoziły wysłodki.Natomiast ŻB-wywoziła cukier.Gdy do głosu doszło pokolenie ludzi negujące wszystko co było w dawnym ustroju[kapitalizm] zniszczono to wszystko.I zaczęła się budowa nowego ustroju.
Dorwali się do głosu "Harcownicy".Osoby wykształcone,ale inaczej-tak jak teraz[ideo logicznie]
Ukuli twierdzenie-Jedna jest tylko prawda-ale nasza!!!
Dlatego zaczęło się niszczenie tego,co przypominało dawne czasy.
Najpierw zlikwidowano transport wodny Cukrowni Janikowo.Powodem likwidacji jest-ZASILANIE DRÓG WODNYCH [Noteć, Brda,Wisła oraz Odra]Jest to oficjalna opowiastka.
Natomiast prawdziwa brzmi.
Inowrocławskie Zakłady Sodowe miały zbyt brudną wodę w Noteci skąd czerpały wodę do produkcji.Dlatego odwrócono bieg Starej Noteci na odcinku-Kołuda Mała-Sielec.
Teraz o czystości i zasobności Jeziora Pakoskiego.
Pomimo,że do lat 1960-1970 zakłady pracujące nad ciągiem Noteci i Jeziora Pakoskiego miały mało wydolny system oczyszczania ścieków wody te żyły i były obfitością flory i fauny.W tamtym okresie Państwowe Gospodarstwa Rybackie prowadziły przemyślany system zarybiania tych terenów.Pracowali tam z dziada,pradziada rybacy-nie ichtiolodzy.Znali ten ekosystem-choć nie znali tego określenia.Po zrobieniu zbiornika i zaprzestania żeglugi Jezioro ulegało stopniowej degradacji.Powodem było zatracenie trzcin nadbrzeżnych,przez co nastąpiły problemy z zarybianiem,natomiast brak żeglugi spowodował przyduchy oraz odkładanie osadów dennych[metan]
Teraz na moim terenie poprzez działalność kopalń odkrywkowych węgla brunatnego stepowieją Kujawy-okręg rolniczy.Wmawiają nam ludzie wykształceni jest to mała szkodliwość-gdzie jest twierdzenie o naczyniach połączonych?
Teraz odniosę się do Pana ostatniej myśli.
Jest wielce dyskusyjny Pana sąd,że wszystkie te inwestycje były nie trafione.Wielu ludzi miało możliwość spotkać się z inną technologią.Nowszą.Wielu teoretyków do dziś uczy w szkołach technicznych tak jakby tego okresu wcale nie było.
Przepraszam,że nie mogę z panem prowadzić dyskusji na daty,ilości przewiezionych ton i gdzie-jest to mi obojętne.Może użyłem złego słowa-poprostu nie jestem historykiem.
Pozdrawiam Włodek!!!
#25 | Marek Zawadka dnia 10.03.2010 08:26
1. Nie rozumiem, skoro podstawowe dane techniczno - technologiczne są Panu obojętne to trudno będzie nam dyskutowac. Bo z tych danych można wysnuć wiele wniosków. Od tego przecież jest statystyka. No bo skąd wiemy, że Odra za czasów niemieckich była szlakiem wodnym użytkowanym na dużą skalę? ano z takich danych

2. Te inwestycje które podałem na górze były nie trafione. Z wielu przyczyn - Tarnobrzeg - raz że wybudowano okręg na potrzeby bardziej RWPG niż na potrzeby kraju - dwa (ale to akurata inny problem), że w tym czasie doprowadzono (w skutek walki o ochronę srodowiska) do usuwania siarki z ropy naftowej i w ten sposób świat "zaspokoił" swoje potrzeby na siarkę. A, że była tańsza w ten sposób jako produkt uboczny przetwarzania ropy naftowej to tym bardziej przełożyło się na upadek polskiego kopalnictwa siarki
- Huta Katowice - przyczyny, miejsce budowy, sytuacja kraju - ja tu nie widzę pozytywów techniczno - technologicznych, zwłaszcza, że hut mieliśmy wiele. Można było modernizować te istniejace. a nie budować takiego molocha i do niego prowadzić szerokie tory.
licencja na Masseya Fergusona - Ma Pan rację. Nowa technologia. Wszystko w calach. Dziwne, że Indie kupiły od nas wtedy Ursusa na licencji i po 20 latach chciały nam sprzedać tegoż Ursusa w nowej wersji już bez licencji. Mieliśmy Ursusa - nie trzeba było go rozwijać? To bodajże najbardziej chybiona i nieudana licencja w dziejach PRL
Berliet - pewnie i przysłużył się do rozowju polskiej motoryzacji - ale według wielu był konstrukcją nie nadająca się na polskie drogi - delikatną itd. Wybrano firmę francuską, a przecież w dziedzinie transportu ciężarowego to raczej nie francuzi byłi prekursorami. Prawda?
O cementowniach i przełądowniach odrzańskich nie będę wspominał - bowiem wszyscy pływajacy po Odrze problem znają. Tak samo jak z budową kanału kędzierzynskiego do Zakładów Chemicznych w Kędzierzynie - Ciekawe, że nikt nie pomyślał że azot zle znosi podróże wodne. Że w niektórych przypadkach jest wybuchowy, że zawsze żrący, że się zbryla, ze na Odrze nie ma punktó wyłądowczych dla nawozó w delikatnych workach foliowych, że nie było systemu załadunku i wyładunku na paletach.
Na ten temat można napisac tysiące stron (licencje na huty głogowskie, system wydobycia w Zagłębiu Miedziowym - itd - co ciekawe najfajniejsze rzeczy tutaj wymyslali nasi inżynierowie. Gdyby tylko mogli swobodnie poruszać się po świecie i gdyby mogli poucześzczać nie tylk ona polskie uczelnie)

3. Problem cukrowni o jakim Pan pisze dotykał także Odry. Tutaj efektem zaniku podaży ładunków z cukrowni był rozwój transportu samochodowego oraz szeroko pojęta mechanizacja środkó transportu w rolnictwie. Przed wojną ciężarówka miała 1,5 ton nośnosci - po wojnie od 3 do 6 ton. I było tego dużo - z demobilu. Wagony kolejowe tak samo. Więc po co było doprowadzać do załądunku buraków na polu na przyczepę - wyłądunek w porcie - załadunek na barkę - wyłądunek w przeładowni cukrowni ? Ładowano burki - samochó podjeżdzał pod Cukrownię - wyładowywał - brał wysłodki i proszę - dwa wy i za ładunki a tam ma Pan ile?

4. Natomiast diagnoza postawiona przez Pana w przypadku jeziora Pakoskiego jest dla mnie niezrozumiala. Albo coś Pan ominał albo jest to nowoczesna teoria, że jezioro przyjmie każdy ściek. Teoria o braku żeglugi jako występowaniu przyduch i odkłądania osadó dennych jest dla mnie nowatorska. Bo co z Miedwiem? jeziorem Sławskim. Tam występowałą choć nigdy nie było żeglugi. A np. na jeziorze Niesłysz nie występowała. Bo nie było zanieczyszczane. żadne miasto nie leży tam i nie odprowadza ściekó, a wokół lasy wiec "chemizacja rolnictwa temu nie zaszkodziła"

6. Może Pan rozszerzyć swoją myśl o oddaniu Odry do eksploatacji? Bo dla mnie nei ejst obojętne, że przez rok była to rzeka eksterytorialna, że wszystkie mosty były wysadzane, że wyciągali Rosjanie z wody najlepsze zatopione barki i holowniki. Generał Milewski stwierdził, że bardzo dużo Rosjan - saperów zginęło przy udrażnianiu Odry. tak bezinteresownie. Natomiast konsul brytyjski twierdził, że w Szczecinie w 1946 r. stoi 2 700 barek załątowanych materiałem trofiejnym.
Ja rozumiem, że żegluga śrólądowa w 1945 r. kojarzy się z rejsem barką do Gdanska Tomasza Czereśniaka w 4 pancernych (i miną morską na szlaku) ale nie ulegajmy już magii kina (mimo, że film doskonały jest).

Trochę nie za bardzo rozumiem Pana wywód i o co Panu tak naprawdę chodzi w kwestii żeglugi odrzańskiej.

Pozdrawiam
#26 | Black Hawk dnia 10.03.2010 09:23
Panie Włodku, w tych 50 latach na składowiskach złomu, także w Koźlu-Rogi było zezłomowanej broni pod dostatkiem.Były to świetne zabawki dla nas gówniarzy. Biegaliśmy z nią po olbrzymich hałdach rudy czy węgla w Porcie Koźle, to były wyśmienite zabawy, ponieważ zabawek, atrap broni w sklepach nie było. Koledzy mający rodziny w Niemczech dostawali w paczkach w latach 60 kowbojskie kolty, jak my im zazdrościliśmy, ponieważ takich zabawek u nas nie było, a w telewizji leciały westerny. Można było znaleźć pepesze, rkm-y z talerzem -Diektiarowa i inne, zapewniam wspaniałe zabawki jak dla chłopców w tamtym czasie. Co do żeglugi na Odrze to było tak jak pisze pan Marek, Rosjanie także byli i w Koźlu, ekspozytura ich Armii.
#27 | 1109 dnia 10.03.2010 09:46
To ja miałem lepiej.Kradłem lokomotywy,aby sobie pojeździć na stacji.Gorzej było wieczorem,jak ojciec powrócił z pracy.No całym osiedlu słychać było"wymiar sprawiedliwości".
Każdy z nas wyrósł na normalnego człowieka.
Teraz nie wolno skarcić-co z tych ananasów wyrośnie?
Pozdrawiam Włodek!!!
#28 | 1109 dnia 10.03.2010 09:54
Panie Marku Zawadka,Poddaję się, nie mogę z panem prowadzić dyskusji z prostego powodu moja znajomość tematu jest zbyt mała.
Dlatego też pozostanę tylko obserwatorem.
Pozdrawiam Włodek!!!
#29 | Black Hawk dnia 10.03.2010 10:29
Panie Włodku, ja także miałem przygodę z lokomotywą (dieslowską), po której przez tydzień nie mogłem usiąść na tyłku, po laniu jakie mi Ojciec sprawił. Kuzyn maszynista w Porcie Koźle spal w kanciapie, ja z kolegą wsiadłem do lokomotywy, uruchomiłem ją i wyjechałem z szopy, tak ze 300 m, potem wróciłem do szopy, a miałem wtedy 13 lat, kuzyn żałował wtedy, że uczył mnie jazdy, dostał po premii, a ja w domu po tyłku.
#30 | kaczor_g dnia 10.03.2010 10:33
Poproszę o rozwinięcie tematu cementowego, to jest jedna z bardziej rozwijających się gałęzi na Opolszczyźnie - ładunek masowy. Rozumiem, że dawniej był kłopot z dotrzymaniem reżimów wilgotności itd. Ale cóż stało jeszcze na przeszkodzie?

Tak wracając jeszcze do aspektów historycznych. Niemcy również nie zrealizowali 2 basenów z 3 planowanych we Wrocławiu, mam gdzieś kopie takiego planu. To ciekawe, bo albo uznali, że nie będzie perspektywy na ładunki, albo zabrakło im pieniędzy, bo o brak wyobraźni ich nie podejrzewam. Ktoś zna powody?
#31 | Marek Zawadka dnia 10.03.2010 10:51
1. Cement. Kilka budowli nad Odrą. Port baza powyżej Opola (nie pamiętam teraz nazwy) i porty odbiorcze - Na pewno takie powstały w Popowicach, Ścinawie, Cigacicach. Dlaczego nie zafunkcjonowaly? Według mnie (ale tu musieliby sie wypowiedziec praktycy - o ile wiedzieli wogole - znaczy o ile mieli stykz tymi sprawami) to brak środków transportu albo ich stan nie odpowiadajacy do transportu. Powodowało to zawilgocenie. Ponadto barki cementowe były nie lubiane przez kapitanów z uwagi na kłopoty jakie powodowały w czasie rejsu (czy tu był powód ze były tak a nei inaczej załadowane?) Na pewno nie opanowano technologii wyładunku tych barek metodą pneumatyczna. A poza tym, oddano je do użytku na poczatku lat osiemdziesiątych, wtedy kiedy budownictow zaczynalo przezywac kryzys. Inna sprawa byla niemzoliwosc zaplanowania dostaw woda z uwagi na wody wysoki, niskie i zlodowacenia. To tyle tak bez przejrzenia materialow

2. Plany portow? Wroclaw i tak byl w szczesliwym polozeniu bo portów tych było kilka. natomiast zaczęto budowac port w Głogowie - Port katedralny - przesłanką było przejęcie polskiego handlu. Nigdy go nie ukończono. Po wojnie były tam zesuwnie(?) po których na wodę schodziły sekcje barek desantowych (?) a podobniez i ubootów. Z tymi ostatnimi wiąże się wiele legend i znaków zapytania, ale tak naprawdę nic nie wiadomo. No poza tym, że as tej broni Otto Kretschmer pochodził z Golanki Dolnej. Wsi położonej między Prochowicami a Legnicą

Pozdrawiam
#32 | Black Hawk dnia 10.03.2010 10:57
kaczor, pamiętam jak prowadziłem zestaw cementówek z Choruli z gorącym jeszcze cementem do Wrocławia przed samym zamknięciem szlaku w Grudniu 1974. Lody zatrzymały nas w górnym kanale śluzy Zwanowice do Marca 1975. Cement 850 ton uległ przez ten czas skamienieniu, nie mogli go rozkuć młotami pneumatycznymi, a tym bardziej wyładować ssawami by uratować te dwie barki moje i dwie poniżej Zwanowic, które prowadził Bizon Wrocławski. Zostały zatopione na przekopie tzw. eskach poniżej Brzegu Dolnego. Tak stracono ładunek i barki do przewozu cementu, 4 nowe. To była głupota dyrekcji by nas jeszcze gonić gdy lód szedł już całą Odrą w grube warstwy śryżu, zatykające co chwilę kingstony, czyściliśmy je co godzinę,nie pomagało zamknięcie obiegu wody do silników.Stało nas pod Zwanowicami 6 zestawów Bizonowskich, dwa Tury, powyżej i poniżej tej śluzy, a także kilka w Brzegu, z węglem, oraz BM-ek. Tak to było w tych latach. Lód w kanałach miał 0.5 m grubości, w górnym i dolnym kanale.
#33 | Black Hawk dnia 10.03.2010 11:09
Panie Marku, port jest w Choruli, taśmociągami z cementowni transportowano do silosów.One po postawieniu zaczęły pod swym ciężarem osiadać, pamiętam ich okopywanie i lanie betonu by nie przewróciły się.To jest poniżej śluzy Rogów, w fatalnym miejscu, zamulające się wejście do tego portu, to samo z portem b.Metalchemu oraz pirsu w Krapkowicach, choć było dobre poniemieckie miejsce poniżej mostu kolejowego, przy zakładach papierniczych, płaski teren a nie stromo pod górkę,jak w tym nowo wybudowanym, podejście do niego ciągle zamulane.Pytaliśmy kto i za co wziął wtedy pieniądze i kto podjął taką decyzję, odpowiedzi nie było.
#34 | 1109 dnia 10.03.2010 12:41
Jaka że interesowała mnie technika zawsze miałem z nią kłopoty.A to zgiełła się oś dźwigu węglowego i wyrwały się tory z podłoża,to dźwig kolejowy się znacznie przemieścił lub drezyna spalinowa "sama" wjechała na tory główne.Dlatego zostałem miłośnikiem wszystkiego,co warczy,prycha,pływa i ma kółka zębate.
Panie Black Hawk-Czy możemy powiedzieć,że mieliśmy piękną młodość?Bo ja tak mogę powiedzieć.
Pozdrawiam Włodek!!!
#35 | Black Hawk dnia 10.03.2010 13:07
Mieliśmy panie Włodku i nie robiliśmy nikomu krzywdy.Było może i skromnie lecz wesoło.Nie było tego co teraz można zauważyć, młodzież była inna, miała cele przed sobą, swe ideały a także i prawdziwe autorytety.Nie było tyle chamstwa, przestępstw, tak bezwzględnej pogoni za pieniędzmi, materializmu. Obecnie z tego powodu brak czasu na wychowanie młodego pokolenia. Pozdrawiam.
#36 | 1109 dnia 10.03.2010 13:53
Zboczyliśmy z tematu,ale co tam.Myślę,że teraz bić już nie będą-Bo zakazane.
Mieliśmy to szczęście,że pokazano nam ideały.Ktoś zaraz poda-komunistyczne.Niprawda.Ideałem wtedy była Praca-Człowiek starszy w zawodzie,od którego mogłem się wiele nauczyć.Podstawowym ideałem była religia.Niezależnie jakie wyznanie.Przyszło Nowe-zniszczyło wszystkie ideały,niestety żadnych nie wypromowało.Więc mamy ideowców, lecz bez ideałów.
Wiele czasu musi jeszcze upłynąć, aby jakiś kataklizm wywołał nowe ideały.Dlatego snujmy wspomnienia-na nich młodzi się uczą.Jest to prawda za obserwowana z przebywania z młodzieżą.
Pozdrawiam Włodek!!!
#37 | Apis dnia 10.03.2010 14:40

Cytaj

Zboczyliśmy z tematu, ale co tam


Chyba nigdy Was nie przekonam do korzystania z forum... Założyłem tam wiele działów z których na samym początku....
http://www.zeglug.../index.php
Przeczytajcie tylko tytuły działów..... Ech....

Zrozumcie: na stronie jest funkcja wyszukaj. Wielu z niej korzysta szukając istotnych rzeczy. Wyszukiwarka znajdzie wszystko w serwisie oprócz... komentarzy. Nie ma opcji szukania w komentarzach. Natomiast np. na forum znajdzie nawet każdy pojedynczy post...

A Wy jak czepicie się jednego miejsca to z uporem godnym lepszej sprawy wałkujecie w nim coś zupełnie odbiegającego od samego komentowanego artykułu (czystość wód w polskich rzekach za czasów PRL).

A szkoda, bo poruszane przez Was w komentarzach tematy są ważne i ciekawe. Nikt poza Wami do nich jednak nie trafi, bo ich nie znajdzie gdy "zejdą z pierwszej strony" (spisu najnowszych komentarzy).
#38 | kaczor_g dnia 10.03.2010 15:13
mea culpa
#39 | Marek Zawadka dnia 10.03.2010 15:31
A może by tak jak jest dyskusja umieszczać ja na forumie a pod artykułem dać linka że tam dyskusja do tego tematu. Żyłaby podwójnie - długością życia artykułu na głównej stronie i jednocześnie życiem forumowymSmile
Czy to jest możliwe technicznie?
#40 | Apis dnia 10.03.2010 17:02
Nie bardzo rozumiem... Gdzie dać linka, jeśli na forum nikt nie założył wątku np. "Port Koźle - kto go rozkradł i dlaczego", albo: "Przewozy cementu Odrą"...

Tu nie chodzi o "długość życia", bo tu nic nie ginie jeśli nie zostanie przeze mnie lub innego moderatora usunięte. Rzecz leży w tym, że komentarzy nikt nie znajdzie funkcją "wyszukaj" gdy nie będzie ich już (jako ostatnio dodanych, najświeższych) tutaj:
http://www.zeglug...page_id=27
(opcja przeszukiwania stron dodatkowych)

Komu przyjdzie do głowy, że przydatnych informacji o przewozie cementu Odrą szukać pod..... stanem czystości wód w PRL? Musiałby być jasnowidzem. Bo mimo iż mój komentarz jest tu już czterdziesty -mniej więcej od pierwszej dziesiątki wszystko już nie dotyczy artykułu pod którym te komentarze napisano. W innych serwisach Administratorzy są bardziej stanowczy i wywalają bez skrupułów teksty nie na temat. Mnie zaraz się wyzywa do cenzorów ubeckich więc próbuję wyjaśniać...

Wpisując do "wyszukaj" frazę np. "Przewóz cementu" zostaną wyszukane artykuły, newsy, posty na forum (wybór należy do wyszukującego) zawierające w swej treści tę frazę lub poszczególne jej wyrazy. Niestety - wyszukiwarka nie przeszukuje komentarzy. Choć one są - wyszukiwarka ich nie wskaże, jeśli umieszczono je pod artykułem który słowa 'przewóz" lub "cement" nie zawiera.

Nie wiem jak wyjaśnić to jeszcze bardziej przejrzyście.

Dlatego po raz kolejny powtarzam, że pisanie komentarzy nie na temat jest marnowaniem talentu i stratą czasu. Wywołają zainteresowanie, emocje czy polemikę jedynie w kilu dniach - potem (choć fizycznie są na stronie nadal) - pies z kulawą nogą do nich nie zagląda jeśli nie trafi przypadkiem na artykuł, pod którym je napisano.
#41 | Apis dnia 15.03.2010 10:28
I jeszcze jedno - tekst artykułu w swojej kwintesencji został zamieszczony po raz wtóry na naszych łamach.
http://www.zeglug...cle_id=251
Szkoda, że nie potrafimy poruszać się po "naszym statku" tak, aby uniknąć dublowania.

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
  PRchecker.info Free counters!