"Brzeskie Gęsi" nie latająDrukuj

Gdy przy brzegach Odry zima zaczyna się, a zimny wschodni wiatr bez przerwy wyje, tworzy się po pierwszych nocnych przymrozkach mnóstwo szczególnie malowniczych płatów kry z ich typową zaokrągloną formą spłaszczonego pierścienia.. Wtedy, dawno temu mawiano: już zaczyna Viadrus, bóg rzeki Odry, swoje białe zimowe szaty nakładać. Obserwując Odrę w czasie ubiegłorocznej zimy (autorom chodziło o zimę 2007/2008) na próżno się czekało aby zobaczyć ten przepiękny fenomen przyrody. Z powodu braku mrozów po prostu było to niemożliwe.

W czasie tegorocznej zimy jednak znowu się pojawiły, okrągłe kry, które początkowo pojedynczo aby później coraz bardziej licznie przemieszczać się w dół rzeki. Obracając się w wolnym tempie wytwarzają dla nich typowy cicho szelest i syczenie kiedy zaczynają się stykać ze sobą.. Ciekawy akustycznie spektakl zaczyna się przy kontakcie z filarami mostowymi. W pewnym momencie zatrzymuje się wszystko i zamienia się to w stałą pokrywę lodową.

Mechanizm powstania tego typu pokrywy lodowej powoduje to, że lód odrzański nie jest równy i gładki jak na jeziorze, lecz raczej podobny jest do świeżo zaoranej roli, a jazda na łyżwach z tego powodu na zamarzniętym nurcie rzecznym jest niemożliwa.

Na Śląsku są określane te szczególne kry lodowe (śryż) jako "Brzeskie gęsi" (Brieger Gänsen), nazwane od byłego starego niemieckiego miasta nadodrzańskiego Brieg, który należał do obwodu regencyjnemu Wrocławia i który dziś nosi polską nazwę Brzeg. Urodzony w Beuthen (Bytom Odrzański) poeta Jochen Klepper postawił "Brzeskim Gęsiom" w swej znanej powieści "Barka wesołych ludzi" pełen wdzięku literacki pomnik.

Zawartość tej miniatury prozaicznej opisuje czas, który już dawno minął, zapomniane i ciężkie życie ludzi związanych z Odrą, kapitanów parostatków, właścicieli statków, sterników i marynarzy wraz z ich rodzinami. Wartość i znaczenie tej powieści w obecnych czasach w dużej mierze wzrasta, gdyż to znowu można, zupełnie swobodnie stare niemieckie nazwy miejscowości nadrzecznych używać, które to nazwy już prawie zapominane były. Czytamy u niego:

"Pół Beuthen (chodzi w tym przypadku o dawną nazwę Bytomia Odrzańskiego) czekało na moście. Wszyscy chcieli zobaczyć, jak płaskie kry przy masywnych kłodach roztrzaskiwały, jak ciężkie bryły jedna w drugą wbijały się, jak ich śnieżne skorupy scalały się, jak w ciągu kilku minut Odra zatrzymała się. W dali, przy zakolu pod Carolath (dziś Siedlisko), widać było jeszcze jak"Brzeskie Gęsi" roiły się, a od Nenkersdorf (dziś Drogomil) wyfruwały nowe."

Dziś z opisywanego mostu nie można już patrzeć jak dawniej na rzekę, został on zniszczony pod koniec wojny przez Rosjan i do tej pory nie odbudowany.

Innym źródłem literackich inspiracji "Brzeskich Gęsi" jest opowiadanie "Brzeskie Gęsi nie latają" autorstwa Helmuta J. P. Auera, rdzennego mieszkańca Brzegu do roku 1920. Pisze on:

"Brzeskie Gęsi były rok w rok dla mieszkańców Oławy i Wrocławia niezwykłym zjawiskiem tematem całodziennych rozmów. Ponieważ co roku w okresie późnej jesieni, mógł to być październik albo także w wypadkach wyjątkowych listopad, były w drodze "Brzeskie Gęsi."

Skąd te interesujące lodowe formacje rzeczywiście przychodzą, nie wie dokładnie nikt ale w zimowe wieczory w izbach domostw przy brzegach Odry tłumaczono to tak: "Gęsi" powstają za niezwykłą główką daleko poza miastem w otchłani ciemnego nadodrzańskiego lasu, tam gdzie także Święty Mikołaj mieszka. Ich pojawienie się było sygnałem, że nadszedł czas do przygotowań świątecznych Bożego Narodzenia. Dziś dużo się zmieniło, zmienia się klimat i może nadejdzie czas ze "Brzeskie Gęsi" pojawiać się będą co roku zwiastując czas do świątecznych przygotowań.

Opis tego cudownego zjawiska sporządziłem na podstawie artykułu zamieszczonego w "Märkische Zeitung" z dnia 08.01.2009 roku. Fotografie wykonałem dnia 25.01.2010 r. w Malczycach i Lubiążu, czyli w prawie rok po ukazaniu się oryginalnego teksty. Co prawda nie odzwierciedlają uroku i magii miejsca, jakim jest Bytom Odrzański, ale myślę, że wiernie oddają klimat powstania tego tekstu.



Pozostaje nadal do końca niewyjaśnione pochodzenie nazwy "Brzeskie Gęsi" (Brieger Gänsen). Może Andrzej spróbuje pogrzebać w brzeskich archiwach, wszak gęsi te wywodzą się z jego podwórka.

Janusz Fąfara



Wywołany przez Janusza do tablicy ambitnie postanowiłem rzucić nieco światła na pochodzenie nazwy "Brzeskie Gęsi", użytej dla określenia "bab śryżowych" czyli specyficznej formy krystalizacji wody w niskiej temperaturze i powstawania z nich malowniczej, okrągłej kry płynącej Odrą.

Niestety - nie znalazłem w brzeskich archiwach (np. w Muzeum Piastów Śląskich) żadnej publikacji, która mogłaby wyjaśniać dlaczego akurat Brzeg (Brieg) uznano za jakieś specyficzne miejsce tworzenia się tej formy lodu na Odrze. Musiało to być jednak zjawisko znane i uznane, skoro przetrwało w nazwie mu nadawanej. Aby jednak je w opisać w formie innej niż ludowe podania i baśnie - wymagałoby to zbadania zjawiska w sposób wnikliwy i metodyczny.

Uważam, że takiej analizy mógłby w owych czasach dokonać wykształcony hydrometeorolog albo... prosty rybak lub łodziarz. Ci ostatni byli jednak ludźmi ciężkiej pracy - często nie umiejącymi czytać i pisać. Byli za to świetnymi obserwatorami zjawisk w rzece i potrafili nie tylko przekazać wiedzę o nich kolejnym pokoleniom, ale także nadawać im barwne, baśniowe określenia i genezę powstawania.

Skoro nie ma żadnych opisanych prób wyjaśnienia pochodzenia "Brzeskich Gęsi" - postanowiłem zabawić się w badacza. Mieszkam przecież w Brzegu od urodzenia i... jestem łodziarzem.

Brzeg to bardzo stare miasto. Nieco fantastyczna teoria mówi, że ciągłość zasiedlenia tego miejsca udokumentowana źródłami historycznymi sięga blisko 1850 lat. W czasach antycznych istniała tutaj miejscowość o nazwie Budorigum. Została ona odwzorowana na antycznej mapie Klaudiusza Ptolemeusza z lat 142-147 naszej ery. O tym, że miejscowość ta znajdowała się w miejscu Brzegu, informuje skorowidz nazw historycznych Orbis Latinus oraz wynika to z położenia wśród innych zidentyfikowanych miejscowości Śląska.

Pierwsze wzmianki o osadzie targowo-rybackiej Wysoki Brzeg (Wissokembreghe) pochodzi z roku 1234. Prawa miejskie (przywilej lokacyjny ks. wrocławskiego Henryka III) miasto uzyskało w 1248 roku, ale największy rozkwit nastąpił za czasów panowania najdłuższej linii dynastii Piastów. Brzeg był bowiem od 1311 roku stolicą niezależnego księstwa.

O Brzegu wspomina Jan Długosz w Historii Polski z XV wieku: - "Miasto nad brzegiem Odry leżące i stąd tak po polsku zwane", a także Jan Kochanowski w utworze "Satyr, albo dziki mąż", gdzie jest wzmianka o handlu wołami w mieście Brzegu:

"To największe misterstwo, kto do Brzegu z woły,
A do Gdańska wie drogę z żytem a z popióły"


Po przegranej Bitwie pod Małujowicami Brzeg przeszedł w 1741 roku w ręce Prus. Od 1871 miasto jest częścią Zjednoczonych Niemiec i przeżywa niebywały rozwój gospodarczy. Na ten okres przypada również regulacja i kanalizacja Odry, oraz budowa elektrowni wodnej, młynów, spichrzów, browaru, garbarni, śluz, portu, kanału żeglownego wzdłuż Odry itd.

Ten rzut oka na historię miasta był konieczny, aby nieco naprowadzić czytelnika na tok mojego rozumowania. Zaznaczam, że to są tylko teorie, ale bardzo prawdopodobne.

Tak stare miasto leżące nad dużą rzeką z całą pewnością opierało znaczną część swojej egzystencji gospodarczej o Odrę. Było to rybołówstwo, ale także wykorzystywanie siły wody do napędu młynów czy tartaków, a później także elektrowni. Cały prawy brzeg rzeki był porośnięty niegdyś gęstym lasem, którego dzisiejsza granica odsunęła się kilka kilometrów na północny wschód.

Zapewne wspominana w baśniowych przekazach "niezwykła główka" to dzisiejszy stały jaz. Wcześniej zapewne były prowadzone tu pierwsze próby usypania grobli w poprzek rzeki tak, aby tylko niewielką część stworzonej dla spiętrzenia wód młynów i tartaków przegrody musieć kontrolować - czyli otwierać przepusty, podnosić stawidła czy wreszcie rozbierać na zimę. Jej usytuowanie odpowiadało zapewne dzisiejszej lokalizacji jazu (rys poniżej).

Przypuszczam, że istniejące w korycie wysepki ułatwiały zaplanowanie takiej przegrody właśnie tu i zapewne była to pierwsza stała przegroda na Odrze w jej górnym biegu, co ma istotne znaczenie dla wyjaśnienie zjawiska powstawania bab śryżowych i nadania im nazwy związanej z Brzegiem.

W stosunkowo niewielkiej odległości powyżej Brzegu uchodzi do Odry Nysa Kłodzka i płynąca przez gęste lasy Stobrawa. Powyżej miasta i poniżej jazu Odra jest więc dość szeroka - znacznie szersza niż przeciętna szerokość koryta na tym odcinku jej biegu. Dodatkowo tworzy kilka rozgałęzień i wysp zwiększając powierzchnię wody stykającą się z zimnym powietrzem. Jeśli więc powiały na Brzegiem zimne wiatry północne i wschodnie - tworzyły się idealne warunki do tworzenia się śryżu.

Jak wiemy doskonale jaz stały rózni się zasadniczo od jazów kozłowo-iglicowych. Woda przelewa się przezeń jedynie warstwą powierzchniową, podczas gdy w przepustach jazów iglicowych utworzonych przez wyjęcie iglic przepływa całym wycinkiem przekroju pionowego.

Własności fizyczne wody są nam znane: jej największy ciężar właściwy występuje w temperaturze +4° Celsjusza. Oznacza to, że "najcięższa" woda utrzymuje się przy dnie koryta rzeki, a cieplejsza i zimniejsza unosi się ku górze. Tak więc zimą przez jaz stały przelewa się najchłodniejsza woda, która przez kontakt z zimnym powietrzem ochładza się dodatkowo na dość długim i szerokim odcinku rzeki na grzbiecie jazu i tuż za nim. Zimny i silny wiatr przyspiesza znacznie spadek temperatury: woda wprawdzie płynie przez grzbiet jazu, ale jej temperatura może wynosić nawet mniej niż zero stopni zwłaszcza jeśli temperatura powietrza spadła grubo poniżej zera. Woda niemalże "gęstnieje", a każda drobina niesiona z nurtem staje się katalizatorem krystalizacji. Wokół takiego okrucha narastają igiełki lodu podobne do tych jakie powstawały dawniej na szybach źle izolowanych okien.

Te igiełki lodu są lżejsze od otaczającej je wody i szybko wędrują ku górze. Sklejając się ze sobą na powierzchni, łącząc w większe formy nie od razu stają się okrągłymi "krami z wianuszkiem" - w płynących wodą formach można było więc dopatrzeć się podobieństwa do różnych zwierząt - podobnie jak w lanym na wodę podczas andrzejkowych wróżb wosku. Ich biały kolor najprędzej przywodził na myśl często widziane tu na wodzie gęsi, gdyż Śląsk słynął z ich hodowli oraz kuchni pełnej wyśmienitych dań z gęsiny.

Jeśli przyjąć, że z powodu specyficznych warunków lokalnych na Odrze w okolicy Brzegu i pierwszego w jej biegu stałego jazu, poniżej którego Odra jest dość szeroko rozlana - najprędzej na całej Odrze tu właśnie tworzył się śryż podczas zimnych, późno-jesiennych i wczesno-zimowych nocy. Tu wynurzały się z wody pierwsze tworzone ręką natury pobudzające fantazję formy. Gdy mieszkańcy nadbrzeżnych wiosek ujrzeli po pierwszej, mroźnej nocy "białe gęsi" płynące od strony Brzegu - nazwali je "Brzeskimi". Nazwa "popłynęła" z biegiem Odry do coraz to dalszych miejscowości. Gdy dodamy do tego koloryt ludowego przekazu, nastrój Andrzejkowych i Mikołajowych tradycji, zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia - "Brzeskie Gęsi" zyskały oprócz nazwy również symbolikę. Stały się zwiastunami corocznego, wewnętrznego i zewnętrznego przeobrażania się ludzi i krajobrazu, znakiem zmieniających się pór roku, przemijania...
Andrzej Podgórski
#1 | kaczor_g dnia 21.02.2010 19:32
Zwrócę uwagę na niezwykłość tegorocznej zimy, jeszcze jedną.
Obserwuję Odrę codziennie od kiedy mam świadomość w okolicy Mostu Grunwaldzkiego we Wrocławiu i w okolicy Portu Miejskiego tzw. ciepłą wodę.
Owszem w tym roku "brzeskie gęsi" płynęły gęsto, o ile mnie pamięć nie myli podczas pierwszych mrozów, w pierwszej dekadzie grudnia. Potem mróz ustąpił i gdzieś w okolicy wigilii rzeka była wolna.
Potem nastąpiło coś czego sobie w mojej 20letniej obserwacji nie przypominam. Gwałtowny mróz sięgający 30C skuł rzekę jak lustro, bez żadnego śryżu, żadnej nierówności. Niesamowite.
To samo spostrzeżenie dot. jazdy na łyżwach posiadałem widząc rycinę ( z początków XXw) gdzie w okolicy dzisiejszego mostu pokoju ludzie jeżdżą na łyżwach - wydawało mi się to niewiarydogne z powodów przytoczonych przez Autora. A jednak.
Dodam jeszcze kilka moich spostrzeżeń.
Jeszcze na początku lat dziewięćdziesiątych Odra śryż tworzył się przy temp. -20C utrzymującej się dłużej niż 3-4 dni, po tym czasie "zatykał" rzekę i zamarzała w całości.
Aktualnie śryż pojawia się przy -10 C! a Odra zamarza po około 7 dniach od pojawienia się śryżu. Oczywiście nie jest to dowód na zbliżającą się epokę lodowcową tylko dowód na to, że Odra jest dużo czystsza niż 20 lat temu.
Kolejna rzecz. Polecam spacer na Osobowice II (lub Osobowiece I) , dawniej bliskie każdemu łodziarzowi. W okresie marzec - czerwiec (czasem do lipca) przejrzystość wody sięga tam 2-3 m! I to jest dopiero niewiarygodne.
www.zegluga.info/albums/userpics/normal_20090619053.jpg
I ostatnia rzecz, mała krytyczna uwaga do teorii Smile
Wszystko w "teorii jazu stałego" grało gdyby woda o temp 4C znikała powyżej jazu i pojawiała się znikąd poniżej. Raczej tak nie jest. Raczej jest tak, że woda się miesza powyżej (bo przecież nie znika) , natomiast faktycznie i praktycznie nie ma to znaczenia czy woda ma 4C czy 1C czy nawet 0C jeśli za chwilę jest przechładzana za krawędzią stopnia nawet (jak zauważył Apis) poniżej 0C.
I na koniec niewątpliwie temperatura przy której rzeka zamarza wynika również z przekroju (głębokości) rzeki i pewnie ma to takie samo znaczenie jak jej czystość.
#2 | Apis dnia 21.02.2010 20:56
Opisałem zjawisko powstawania śryżu w pierwszych dniach czy nocach mrozów, a nie w ciągu całej zimy. Sam zresztą to doskonale zauważyłeś w swoich obserwacjach. "Brzeskie Gęsi" to zjawisko raczej z późnej jesieni lub początku zimy. Potem śryż jest rzadki zwłaszcza gdy zamarzają już pola międzyostrogowe stając się zaczątkiem litej pokrywy w przypadku silnych mrozów. Ponadto wraz z coraz dłuższym okresem niskich temperatur zimna robi się też ziemia i dno rzeki.

Chodziło mi więc o to aby podkreślić, że w momencie początku zjawiska przez koronę jazu stałego przelewa się woda najchłodniejsza, przypowierzchniowa i poniżej jazu jest jej więcej niż tej "ciężkiej". Poniżej jazu stałego dużo jest stojącej wody: w kanałach śluzowych, zatoczkach, polach międzygłówkowych itp. Woda o temp. 4° jest tam obecna jeszcze sprzed mrozów, kręci się, wiruje, podchodzi także pod jaz. Ogrzewa ją jeszcze przez długi czas "ciepłe" dno rzeki. Wraz z czasem "trwania zimy" jedyna woda jak jeszcze płynie i przelewa się to pewnie ta, która ma 4°C. Grin

Rysunki są tylko poglądowym przedstawieniem zjawiska. Powinienem był podzielić przekroje na więcej "termicznych warstw" - co jeden stopień - najcieńszą, bliską 0°C przy samej powierzchni.
#3 | kaczor_g dnia 22.02.2010 00:45
Apisie drogi! Warto to zastrzec bo później jakiś kretyn przywoła to jako przykład niekompetencji, a to po prostu "namalowano szybką ręką".
No to teraz ja coś powiem - teoretycznego zupełnie. Coś co chodzi mi po głowie od dawna.
Pomysł całkowicie autorski- poddaję go pod osąd/krytykę teoretykom i praktykom.
Zapomnijcie o klasycznej hydrotechnice jaką macie "zapisaną" w głowach ze szkół, z praktyki zawodowej, o klasycznej budowie stopnia wodnego.
A teraz zastanówmy się jak przy użyciu aktualnej technologii dziś zabralibyśmy się do realizacji stopnia wodnego - spełniającego podstawowe zadanie zwiększenie głębokości tranzytowej.
Pomyślałem o tum rozwiązaniu, kiedy usłyszałem o pomyśle "zajazowania" Wisły warszawskiej. Pierwsza myśl - totalna głupota. Ale po roku...
A gdyby te jazy zrobić w formie pompowanych balonów takich samych jak nowy jaz Szczytniki we Wrocławiu. Trochę większych oczywiście.
Co więcej gdyby postawić takie jazy parami! Toż to śluza, której nie potrzeba jazu! Przez którą przejdą ryby - można zamknąć szlak na czas tarła i migracji np na noc, na weekend. Nawet jesiotry sobie poradzą!
Oczywiście konieczne byłoby wybudowanie stanowiska cumowniczego żeby statki mogły stabilnie ustać napełnienie/opróżnienie, ale to już są detale. Znika problem zatrzymania transportu rumosza! Na zimę, w okresach nieuprawiania żeglugi można po prostu jazy usunąć - spuścić z nich zawartość!
Co wy na to?
#4 | marek56 dnia 22.02.2010 08:25
Witam wszystkich! to co napisał kol. kaczor_g to jest chyba... genialne! Jeżeli oczywiście wykonalne. Ale z drugiej strony, dlaczego miałoby nie być wykonalne. Nawet na Wiśle taki jaz funkcjonuje na wsyokości elektrowni w Połańcu. W tej chwili jest często utrudnieniemw żegludze ale gdyby np 100-200 poniżej dodać do niego nastepny ? To faktycznie jest śluza. Oczywiście tą metodą nie da się uzyskać dużych piętrzeń ale 70-80 cm ? Czasami powinno wystarczyć. Ingerencja w środowisko prawie żadna (tu eko... powinni się cieczyć), koszty w sumie też chyba nie takie wielkie Pomysł moim zdaniem wart zastanowienia, a może i zrealizowania.
#5 | Adam Reszka dnia 22.02.2010 18:49
Warto przypomnieć, że najbardziej śryżogenną rzeką w Europie jest Wisła, na której zjawiska śryżowe bywają przyczyną niebezpiecznych powodzi zatorowych, jak np. powódź w r. 1982, stanowiącą przyczynę zalania płockiego Radziwia. Na rzekach zachodnioeuropejskich jak Ren na którym śryż nie pojawia się, czy zasolona Wezera jak również Łaba, nie stwarzają tego typu zagrożeń. Odra natomiast często jest średnio zaśryżona. Zjawiska śryżowe - co może wydać się dziwne i zastanawiające - nie występują na rzekach północnych, jak Pregoła płynąca przez Królewiec, Dźwina przez Rygę i Newa przez S. Petersburg. Szczególnie niebezpieczne na Zbiorniku Włocławskim w Płocku jest powstawanie podbitki śryżowej pod zalodzonym lustrem wody, gdzie przy półmetrowym lodzie może być przyklejona pięciometrowa warstwa śryżu, blokując normalny przepływ wody i utrudniając pracę lodołamaczy. Administracja wodna każdej jesieni stawia powyżej Płocka zaporę śryżową, blokującą wpływanie "bab śryżowych" i samego śryżu jako zawiesiny, zapobiegając częściowo zjawisku "przytykania" przepływu wody pod lodem. Innym niezmiennie niebezpiecznym elementem na Wiśle są zatorogenne przemiały, na których przy pochodzie lodów zdarza się ich stawanie, będące przyczyną groźnych zatorów. Winę za to ponosi Ministerium dążące z uporem do likwidacji międzywala jako trasy regulacyjnej i próbującej ją zamienić w rezerwaty przyrody. Ale natura upomni się kiedyś o swoje, kto wie, czy nie za kilka dni. Wyobrażenie niektórych dziennikarzy o zjawiskach lodowych na rzekach może zilustrować wywiad dziennikarki TVN24 z Kierownikiem SW Włocławek, któremu też podlega Wisła do ujścia Narwi. Pan Kierownik starał się wytłumaczyć tej Pani niebezpieczeństwa wynikające z obecności śryżu pod lodem Zbiornika, a ona w ostatnim zdaniu podsumowała, że "śryż przychodzi do nas z północy, z Bałtyku". Zauważyłem jak Kierownikowi opadła ze zdziwienia szczęka.
#6 | przylodz dnia 22.02.2010 21:09
Panowie! Jestem pełen podziwu dla Waszej inwencji. Podziwiam fotograficzny zapał Pana Janusza oraz jego wspaniałe prace fotograficzne. Zazdroszczę Panu umiejętności patrzenia na rzeczywistość tak, żeby właściwie opisać ją za pomocą zdjęcia. To wspaniały dar! Zazdroszczę też Apisowi, który zawsze, na wszystko ma gotowe materiały, by uzupełnić i uświetnić artykuł swoimi wstawkami. Znakomite dzieło. Jeszcze raz chylę czoła przed tym co zrobiliście!
#7 | koj dnia 25.02.2010 16:25
Wg mnie pompowana prezerwatywa w poprzek rzeki to półśrodek...

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 100% [1 głos]
Bardzo dobre Bardzo dobre 0% [0 głosów]
Dobre Dobre 0% [0 głosów]
Średnie Średnie 0% [0 głosów]
Słabe Słabe 0% [0 głosów]
  PRchecker.info Free counters!