Maniek - czyli taka sytuacjaDrukuj

Wzruszający reportaż filmowy o człowieku - żywej historii pracy na rzece i... samej Wisły - jak ona znajdującego się dziś w skrajnej nędzy. Taka sytuacja...


Aby odtworzyc film - proszę kliknąć w znaczek odtwarzania (strzałka) na odtwarzaczu.
Jeśli masz problem - możesz pobrać film: Kliknij aby pobrać
#1 | Janusz Tyburcy dnia 25.09.2008 22:17
Panie Adamie.

Z zaciekawieniem, wzruszeniem i w głębokiej zadumie , oglądnąłem film o " Mańku ".
Nie mogę zrozumieć, dlaczego tym człowiekiem nikt się nie zainteresował ?- gdzie Jego rodzina, o ile Ją kiedyś posiadał ?
Przecież to okropność, aby w takich warunkach żyć i umierać.
Jest to po części nasz człowiek - człowiek wody, na której spędził wiele lat, tak jak niektórzy nasi koledzy, do dzisiaj pływający.
Zadaję, więc pytanie - czy po obejrzeniu tego filmu, mamy Go tak zostawić, nie udzielając jakiejś pomocy ???
Panie Adamie, myślę, że nie popełnię gafy w stosunku do Pana i spytam, czy ma Pan kontakt z " Mańkiem " ?.Może istnieje jakaś możliwość i za pośrednictwem Pana i Pańskiej wiedzy o Tym człowieku, będzie można " Mańkowi pomóc "?
Osobiście z chęcią i przyjemnością, udzieliłbym " Mańkowi " pomocy, po przez Pana ręce, Panie Adamie.
Może jeszcze ktoś do mnie dołączy ? i niech to będzie jakieś wsparcie dla bratniej duszy wodniaka.

Z pozdrowieniem
Janusz T.
#2 | Adam Reszka dnia 26.09.2008 00:00
"Maniek" czyli Marian Kamiński był w latach 1956-1982 sternikiem na bacie Romana Lemańskiego rocznik 1911, przedwojennego piaskarza, pracującego na wodzie od r. 1932. Lemański był "Ostatnim Mohikaninem" żwirnictwa i piaskarstwa wiślanego w Warszawie.

Swoje niewielkie przedsiębiorstwo składające się z baraczku nad brzegiem Wisły i dwóch batów, miał zlokalizowane na Siekierkach (km 508). Jednym batem z dwuosobową załogą wydobywał wyłącznie piasek lub pospółkę, a drugi z jednoosobową załogą wysyłał na żaglach w górę Wisły do ujścia Świdra (km 490), w celu "łapania" wysokogatunkowego żwiru "rafowego" o równym granulacie, za który bardzo dobrze płacili cmentarni kamieniarze z ul. Powązkowskiej. Wg relacji Lemańskiego, jego firma czerpała podstawowe zyski z tego właśnie kruszywa.

www.zegluga.wroclaw.pl/sztuka/images/40.jpg
Bat pod pełnymi żaglami - autor J. Reszka

Baty Lemańskiego zbudowane były w Czerwińsku przez szkutnika Jana Wójtowicza w r. 1947. Jeden z nich chodzący w górę Wisły, był obsługiwany przez powszechnie uważanego za niezrównoważonego psychicznie sternika Mariana - "Mańka" Kamińskiego rocznik 1920, o nieznanym pochodzeniu i bez stałego miejsca zameldowania. Wg Lemańskiego przyczyną dewiacji psychicznej tego sternika były ciężkie przeżycia w więzieniach "bezpieki", o czym Maniek nigdy nie chciał mówić. Przez okrągły rok mieszkał on na bacie w dobrze urządzonej "budzie", nie schodząc prawie na ląd. Zaopatrzenie dostarczali mu szef Lemański lub piaskarze z drugiego bata. Posiłki przygotowywał sobie na specjalnie wymurowanej kuchni, stanowiącej też niezłe ogrzewanie wnętrza budy, opalanej "łapanym" drewnem dryftowym. Jadłospis często uzupełniał sobie złapaną pokątnie wysokogatunkowa rybą. Sternik ten nie rozmawiał z obcymi i prawie nikt nie znał jego nazwiska, poza imieniem Maniek i przezwiskiem "Wariat". Był on bardzo dobrym żeglarzem, dlatego mógł pływać samotnie, wracając z góry z pełnym batem żwiru po tygodniu, a nawet po dziesięciu dniach. Kiedy w latach siedemdziesiątych rozleciał mu się żagiel, uszył nowy ze starych spadochronów. Wykazywał też wielką dbałość o kadłub bata i osprzęt pokładowy. "Maniek" na bacie pod żaglem był kilkakrotnie przeze mnie fotografowany, ale czując nieufność do ludzi umundurowanych, unikał nas jak ognia pomimo, że wszelkie inspekcje i kontrole na jego statku przeprowadzaliśmy bardzo oględnie, aby go nie denerwować i płoszyć. W miarę możliwości pomagaliśmy mu, jak np. przez podarowanie spadochronu na żagiel.

Kiedy po stanie wojennym zmarł nagle właściciel i firma Lemańskiego upadła w r. 1982, słuch o "Mańku" zaginął. Po pewnym czasie okazało się, że Maniek żyje nad Wisłą na Siekierkach w skleconym przez siebie baraczku. Odnalazła go przypadkiem przemiła reżyser pani Asia Jaworska, która po starej znajomości przeprowadziła ze mną filmowany wywiad, włączając jego sekwencje do tego filmu o Mańku. Dwukrotnie próbowałem spotkać się z tym starym wodniakiem spod żagla, ale mi się nie udało. Panie Januszu - w najbliższym czasie ponowię tę próbę.

Historia "Mańka" jest mi znana z czasów, kiedy sprawowałem nadzór nad żeglugą na Wiśle, Narwi i Bugu, często przemierzając te szlaki żeglowne statkiem inspekcyjnym.

Ten nie wyczerpujący powyższej tematyki komentarz, dopisałem zgodnie z sugestią naszego Kapitana.

Pozdrawiam wszystkich współzałogantów - kpt.ż.ś. Adam Reszka.
#3 | Adam Reszka dnia 26.09.2008 00:58
Andrzeju! Dziękuję Ci za wstawienie (czego ja nie potrafię!) rysunku z natury z r. 1954 i domalowanej później akwareli, autorstwa mego brata Jana Reszki, wówczas studenta Wydz. Architektury Politechniki Wrocławskiej, obecnie emerytowanego profesora. Ty się na tym znasz lepiej, więc możesz te konterfekty właściwie ocenić. Pozdrawiam - Adam.
#4 | koj dnia 26.09.2008 10:48
Szok...ten człowiek jest obrazem co zrobiono z żeglugą śródlądową w Polsce i z ludzmi z nią związanych.
#5 | Adam Reszka dnia 26.09.2008 11:30
Dodam jeszcze, że autorka i reżyser tego filmu pani Joanna Jaworska jest twórczynią jeszcze innych flmów poświęconych żegludze, jak film o losach kpt.ż.ś. Pawła Schmidta wywodzącego sie z rodziny szyperkiej i urodzonego na barce, późniejszego kapitana na odrzańskich, dwukominowych tylnokołowcach, jak również filmu wspominkowego pt. "Starsi panowie pod parą", który mamy przez p. Asię obiecany jako nagranie na dysk, który trafi w ręce naszego Kapitana. Omawiany szeroko powyżej "Maniek" czyli "Taka sytuacja" w zeszłym roku objechał wszystkie ważniejsze polskie festiwale filmowe i dostał wyróżnienie - Nagrodę SDP 2007 w kategorii dokument społeczny. Tak troszkę należy twórczynię pochwalić... zwłaszcza, że za moją namową przymierza się do nakręcenia filmu o "Ostatnim Mohikaninie" sztuki holowniczej na Wiśle, co stanowiłoby cenny dokument o ostatnim tchnieniu prawdziwej żeglugi na naszej Królowej.
#6 | K Domagala dnia 26.09.2008 21:06
Faktycznie film wzruszający,który jakby odzwierciedla losy Polskiej Żeglugi Śródlądowej.Mnie wydaje sie,że takich" Mańków" jest więcej.Przypominam sobie nzwisko-Berliński,który podobnie jak Maniek całe życie spędził na barce tzw.arabówie.Był pracownikiem Zeglugi Warszawskiej i pan Adam napewno też pamięta to nazwisko.Człowiek ten zima i lato był zawsze na swojej barce.Jednak losy jego nie są mi znane.
#7 | Adam Reszka dnia 26.09.2008 21:36
Panie Krzysztofie! Pamięć przy "ósmym krzyżyku" już nie ta, ale Berlińskiego pamiętam - był uczniem Zasadniczej Szkoły Żeglugi Śródlądowej w Warszawie. Potem przeszedł do Żeglugi Bydgoskiej.
A nazwa barki "arabówka" wywodzi się od tego, że kiedy ŻB zaprzestała eksploatacji starych barek bez napędu, nie mając co zrobić z mieszkającymi na nich szyprami wraz z rodzinami, odstawiła je na cumach wzdłuż Brdy na Kapuściskach, traktując jako zakwaterowanie dla swoich - najczęściej emerytów. Ci przedwojenni szyprowie, najczęściej dawni właściciele tych barek, starym zwyczajem sypiali w białych koszulach do ziemi i szlafmycach na głowie. Rano często pokazywali się w tym stroju na pokładzie, a młodzi kapitanowie przechodzący obok na nowoczesnych "Bizonach" widząc ich tak ubranych kojarzyli z Arabami, mówiąc ze zdziwieniem: " Popatrz - Arab"! Później barki te zaczęto nazywać "arabówkami" i tak już zostało. Kiedy kajuta na takiej barce z przyczyn losowych opróżniła się, często oddawano ją innym, potrzebującym zakwaterowania marynarzom. Pozdrawiam - Adam Reszka.
#8 | Valdemaras dnia 27.09.2008 13:08
Nie wiem co powiedzieć, szok jeszcze raz szok. Jestem pełen podziwu i szacunku dla tego człowieka. Europa XXI w. i ten człowiek sam pozostawiony własnemu losowi to nie pojęte. Przyłączam się do apelu J. Tyburczego. Choć od nie dawna los mnie boleśnie doświadcza to też w jakiś sposób pomogę w miarę możliwości. Przecież brać wodniacka jest jedna rodziną co widać zresztą na tym naszym co prawda wirtualnym statku ale statku.
#9 | Adam Reszka dnia 28.09.2008 15:20
Waldku! Latem dwukrotne próbowałem skontaktować się na Siekierkach z Mańkiem Kamińskim, ale go nie zastałem na Siekierkach. Spróbuję jeszcze raz. Jak się domyślasz, będąc w podobnej sytuacji losowej jak Twój przypadek, nie zawsze mam głowę do skutecznego załatwiania różnych spraw. Pozdrawiam - Adam.
#10 | Valdemaras dnia 28.09.2008 18:20
Wiem Adam ! mamy identyczne sytuacje rodzinne i ja to rozumie.
#11 | Piotrzw dnia 28.12.2008 21:14
Witam !
Panowie, ktoś już powiedział że " Poziomem cywilizacyjnym jest stosunek państwa (Sadtutaj: Polski) do ludzi starych i chorych"

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
  PRchecker.info Free counters!