Wezera - spław jak przed 100 latyDrukuj

Wezera (Weser) jest żeglowna od Hannoversche Münden i tutaj rozpoczyna swój bieg w pięknej położonej na wyspie miejscowości otoczonej dwiema rzekami Fuldą i Werrą (taką właśnie nazwę nosi statek, na którym obecnie jestem). Fulda też jest żeglowna i statki pasażerskie dochodzą aż do Kassel w Hesji.

Przed 100 laty odbył się ostatni spław drewna na Wezerze. Dla upamiętnienia tego wydarzenia i przypadającej 50 rocznicy pierwszego, turystycznego spływu tratew zrealizowano w dniach 12 - 26 lipca 2008 r. projekt pod nazwą " Żyjącą Wezera".

Przez setki lat transportowano tak drewniane pale z górnych rejonów nie tylko Wezery, ale też Łaby i Renu na wybrzeże. Budowano z nich umocnienia portowe min. w Bremie, Hamburgu czy Rotterdamie.

Zbudowana z 71 pali świerkowych tratwa mierzyła 40 metrów długości, 6 m. szerokości i ważyła 100 ton. Przez 2 tygodnie załoga licząca 15 ludzi pokonała 360 km odcinek Wezery z Reinhardshagen w północnej Hesji przez Holzminden, Hameln, Rinteln, Minden, Stolzenau, Nienburg, Hoya, Dörverden do Bremy. Flisacy w większości ubrani byli w białe koszule, ciesielskie spodnie i filcowe kapelusze.

Przez całą trasę swojego spływu towarzyszyło tratwie wielkie zainteresowanie prasy, radia i TV. Z brzegów Wezery pozdrawiało załogę tysiące turystów i mieszkańców pobliskich miejscowości znajdujących się na trasie spływu. W miejscach postojów organizowane były festyny. Na jednym z postojów w Rieda - gdzie odbył się festyn ludowy - kapitanowi flisu wręczono wielki "Talar Wezery 2008". Wiele imprez odbywało się w dawnych regionalnych strojach ludowych. Podkreślano w ten sposób wielkie, niegdysiejsze znaczenie gospodarcze i kulturalne oraz obecne turystyczne płynącej tutaj rzeki.

Przed 100 laty spławy drewna były codziennym widokiem jako środek transportu na tej rzece. Flisacy mocowali pale drewniane, które samodzielnie ścinali w lasach "Weserbergland" (nazwa regionu w górnej Wezerze) i transportowali rzeką do Bremy i Bremerhaven gdzie sprzedawano cały ładunek. Tak więc tratwa była jednocześnie ładunkiem i środkiem transportu. Była to ciężka i niebezpieczna praca.

Dzisiaj wiele się zmieniło: na tej turystycznej tratwie stoją stoły i skrzynki piwa. Tutaj też gotuje się potrawy i piecze kiełbaski. Kiedyś flisacy spali w namiotach na tratwie. Obecnie nocne postoje organizowano blisko pól kempingowych, gdzie załoga sypiała w zaparkowanych mieszkalnych autach i przyczepach kempingowych.

Poprzez budowę na środkowej Wezerze kaskad śluzowych spadła prędkość nurtu. Musiano więc korzystać z pomocy małego holownika, żeby flis nie przedłużył się do miesiąca. Rejs zakończył się w sobotę 26 lipca w Bremie przy nabrzeżu "Tiefer" w centrum miasta. W niedzielę udostępniono jeszcze tratwę do zwiedzania, ale już w poniedziałek spotkało ją to samo co przed 100 laty inne tratwy: pnie zostały sprzedane do tartaków i pocięte na deski.

Gościem honorowym spływu i jego patronem był były Federalny Minister Ochrony Środowiska Pan Klaus Töpfer.



Przedstawiłem Wam wolne tłumaczenie relacji spływu pn. "Weser-Floßfahrt wie vor 100 Jahren" autorstwa Pana Reinholda Krause jaki zamieścił wraz z powyższymi zdjęciami na portalu internetowym: http://www.myheimat.de/springe
z dedykacją dla Komandora Adama Reszki
Józek Węgrzyn
#1 | Adam Reszka dnia 15.09.2008 18:58
Skipper-Józku!
Tę dedykację na końcu zamieściłeś pewnie tylko po to, ażeby mnie wzruszyć. I nie ma co ukrywać - cel osiągnąłeś! Bardzo Ci za to jestem i będę wdzięczny! Jeśli pozwolisz, to przypomnę naszych flisaków (na Wezerze: Floesser) z Ulanowa n. Sanem przy ujściu Tanwi, którzy zajmowali się spławem drewna tratwami przez kilka powojennych lat - spotykałem ich jeszcze w r. 1949. Miałem z nimi kontakty w latach 1995-2003 jako uczestnikami Wiślanego Flisu do Gdańska organizowanego przez Ligę Morską i Rzeczną. Stanowili oni wielką atrakcję dla widzów w miastach nadwiślańskich, a zwłaszcza w samym Gdańsku, gdzie imprezy te kończyły się zawsze wielką fetą. Przez Jezioro Włocławskie od Płocka do Śluzy Włocławek ze znanej Ci konieczności musiałem ich holować. Ostatniego, żyjącego jeszcze autentycznego retmana Wincentego Pityńskiego, jako Generalny Szyper Wiślanego Flisu na jednej z corocznie obchodzonych w Ulanowie uroczystości ku czci św. Barbary, udekorowałem publicznie medalem pamiątkowym "Retman Wiślany i Bużny", a Wicek rozpłakał się ze wzruszenia. Flisacy ulanowscy pojawiają się też niekiedy na Flisie Odrzańskim do Szczecina. W czasach dawnych mnie też udekorowano tym medalem za pomysł budowy serii pchaczo-holowników typu "RETMAN", wg wzoru opartego o przedwojenny kadłub chodącego "po rosie" holownika "NIEMEN", do którego rękę przyłożył znany Ci inż. Czesław Śladkowski. A swoją drogą Niemcy bardzo mi tym swoim tratwianym spławem zaimponowali. Zwłaszcza godną uwagi bogatą oprawą lądową. Nie zdawałem też sobie sprawy ze stanu Górnej Wezery jako drogi wodnej i liczebności na niej statków pasażerskich. Ten artykuł traktuję jako Twój osobisty sukces.
Z pozdrowieniami - Adam Wink

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
  PRchecker.info Free counters!