Bezkrwawe łowyDrukuj

Tytuł nawiązuje do słynnej książki Pana Puchalskiego ponieważ od 2 lat staram się podobnie jak On polować przy pomocy aparatu fotograficznego. Tyle tylko że zamiast na ptaki poluję na parostatki :-).
Niestety w Polsce na razie nie udało mi się upolować żadnego statku "pod parą". Jedyny o którym wiem i który być może zostanie przywrócony do dawnej świetności to remontowany we Wrocławiu H.P.NADBÓR.
Na szczęście pływam u naszych zachodnich sąsiadów i tam sytuacja wygląda zgoła odmiennie. Mam takie dziwne wrażenie że istnieje silny związek pomiędzy szacunkiem do historii a aktualnym stanem zarówno żeglugi jak i innych dziedzin. Udało mi się zrobić trochę zdjęć zabytkowych parostatków, staram się w miarę możliwości zamieszczać je w Galerii Floty, natomiast ten artykuł jest próbą zebrania w jednym miejscu informacji o obiektach moich łowów. Zastanawiałem się w jaki sposób przedstawić Wam efekty moich łowów, ostatecznie zdecydowałem się na kolejność chronologiczną - według daty powstawania zdjęć.

NADBÓR



Jedyny zachowany w stanie nadającym się do reanimacji tzw. mały holender, więcej informacji na jego temat można znaleźć na stronie Otwartego Muzeum Techniki, natomiast w Galerii Floty ma swój album . Miałem przyjemność gościć na jego pokładzie przy okazji konferencji zorganizowanej w marcu 2007 przez Fundację Otwartego Muzeum Techniki.

RIESA


Płynąc drogą wodną Odra-Hawela, w małej miejscowości Oderberg można zobaczyć niecodzienny widok - bocznokołowiec parowy RIESA na łące. Obecnie jest on częścią Binnenschifffahrt Museum w Oderbergu.
Niestety mimo, że przepływałem obok nieraz, nie dane mi było go zwiedzić. mam nadzieję że kiedyś to nadrobię. Na stronie znalazłem historię tego statku którą przetłumaczyłem. Jest to moje pierwsze podejście do tłumaczenia takiego tekstu, proszę więc o wyrozumiałość i dziękuję za wszelkie poprawki.

Muzealny parowiec RIESA w 2007 roku obchodził swoje 110 urodziny. Już od trzydziestu lat nad Odrą, ale przecież na Łabie o nim nie zapomniano.
Nie ma prawie roku, w którym by jakiś parowiec saksońskiej żeglugi parowej nie obchodził jubileuszu. Swój jubileusz w 2007 świętuje jednakże szczególny statek. Statek który od 30-tu lat nie pływa i od również tylu lat nie widać go na Łabie. Mowa jest o parowcu RIESA, wybudowany w 1897 - stał się w tym roku 110-latkiem..
Parowiec ten zalicza się do typu parowców górnopokładowych, który w 1896 Sächsisch-Böhmische Dampfschiffahrtsgesellschaft zaprezentowało po raz pierwszy. W odróżnieniu do statków jednopokładowych (Glattdeckschiffen), te statki miały salon na rufie i nad nim pokład główny - tak jak dzisiejsze parowce DIESBAR i KRIPPEN na Łabie. Sterówka, która znajdowała się jak dotąd na rufie musiała przez to zostać przeniesiona na mostek kapitański. Również maszyna sterowa została zainstalowana w nowej sterówce. Te parowce były wyposażone w maszynę parową i kocioł wysokociśnieniowy. Elektryczne oświetlenie przyszło jednakże dopiero później. Opisane parowce zostały wykorzystane na trasie pośpiesznej z Drezna aż do czeskiego Aussig (Usti nad Labą). Zamiast typowego biało-zielono-białego malowania zostały one pomalowane na kremowo. W latach 1897/98, po prototypie BODENBACH, stocznia Dresden-Blasewitz oddała do służby cztery dalsze ulepszone okręty tego samego typu, z których bocznokołowiec PIRNA pływa jeszcze dzisiaj po Łabie.
Także ówczesny parostatek pasażerski HABSBURG należał do nich. Statek przemianowano po upadku monarchii na RIESA, w 1928 jak wszystkie inne drezdeńskie parowce pomalowany został na biało, pływał do II wojny światowej. W maju 1945 na Laubegaster Ufer został wysadzony przez SS, a 1 maja 1947 znów był po remoncie gotów do dalszej służby. W roku 1963 wymieniono po raz pierwszy kocioł parowy, w 1971 po raz drugi. Niestety także ten kocioł parowy okazał się krótkiej trwałości. Parowiec został odstawiony 16 sierpnia 1976 z powodu uszkodzenia kotła.. Na tym zakończyła się drezdeńska era parowca RIESA.
Tam, gdzie ten parowiec nie pojechał nigdy w czasie czynnej służby, w 1978 znalazło się jego "miejsce spoczynku". Muzeum Żeglugi Rzecznej w Oderbergu okazało zainteresowanie oldtimerem. Ale jak statek dotarł z Łaby nad Odrę? Die Binnenreederei Berlin zadeklarowało się przeprowadzić ten transport bezpłatnie. Normalnie kosztowałoby to 15.000 Marek. Podróż trwała sześć dni, tyle czasu płynęły pchacz "2610" o mocy 600 KM wspólnie z jego drezdeńskim "Oldie" poprez Havel i Odrę, różne kanały i śluzy, aż do znanej podnośni Niederfinow. Możliwe, że taki lub gorszy los, niezdatnego do służby statku, spotkałby dalsze parowce. Na szczęście powstała Sächsischen Dampfschiffahrts GmbH & Co. Conti Elbschiffahrts KG "najstarsza i największa flota bocznokołowych parowców świata" która jest obecnie wielką atrakcją turystyczną. Obecnie dziewięć historycznych parowców boczno kołowych, dwa nowoczesne motorowce pasażerskie i dwa małe motorowce kursują na Łabie między Diesbar -Seußlitz i czeskim Decinem. Tymczasem parowiec RIESA został przekształcony w statek muzealny. Maszyna RIESA kręci się odkąd nie poprzez siłę pary, ale elektryczny napęd pokazuje jeszcze dzisiaj jak niegdyś funkcjonowała. Goście mogą sami uruchomić dzwon okrętowy i ruszać kołem sterowym. Natomiast w salonach pod pokładem znajdą wiele interesujących eksponatów dotyczących żeglugi śródlądowej.




TIGER


Pierwszym statkiem jaki zobaczyłem "pod parą" był TIGER w Hamburgu, właśnie obchodził swoje 97-te urodziny. Ten zbudowany w 1910 roku holownik parowy jest napędzany maszyną parową o mocy 240 KM przy 130 obrotach na minutę.
Wymiary: długość 15,98 m, szerokość 4,82 m, zanurzenie 2 m. Zużywa 700 l wody/h i 75 kg węgla /h. Może zabrać na swój pokład 25 pasażerów. Więcej informacji można znaleźć na jego stronie.



ST. GEORG


ST.GEORG to prawdopodobnie najstarszy parostatek jaki udało mi się upolować. Został wybudowany w 1876 roku w Hamburger Reiherstiegwerft jako "Falke" ("Sokół") dla Alsterreederei von H.E.Justus. Z daleka rozpoznawalne kształty "alsterdampfer'a" są charakterystyczne dla pasażerków pływających po jeziorze Alster. Długość 20,98 m, szerokość 4,40 m, zanurzenie 1,20 m. Napędzany maszyną parową z 1922 roku o mocy 75 KM. W 1911 roku po remoncie zyskał nową nazwę "Galatea". Osiem lat później Hochbahn AG przejęła Alsterschiffahrt a w 1936 roku nazwa statku została zmieniona na "ST. Georg". Po wojnie parowiec został sprzedany i dotarł drogami okrężnymi do Berlina. Hamburski weteran pływał jako motorowiec po Haveli i Wannsee. Związek Alsterdampfschiffahrt przejął statek w 1989 i odrestaurował go na stoczni Laubegast w Dreźnie do stanu z lat 30-tych. W lecie 1994 napędzany cylindrem maszyny parowej statek powrócił na Alster.
A teraz zapraszam wszystkich chętnych na przejażdżkę tym pięknym statkiem




#1 | Adam Reszka dnia 15.09.2008 00:48
Gratulacje Panie Tadeuszu! Może się mylę, ale wydaje mi się, że jeszcze za czasów NRD "RIESA" chodziła po Łabie. Pozdrawiam - Adam Reszka Wink
#2 | koj dnia 15.09.2008 12:22
Wstyd się przyznać, ale cały czas marzę o parowym bocznokołowcu na Wiśle...Panie Adamie czy da się z tych marzeń wyleczyć...
Pozdrawiam serdecznie Autora zdjęć.
koj
#3 | Teos dnia 15.09.2008 16:24
Panowie dziękuję za miłe komentarze, mam nadzieje że spodoba Wam się film Grin
Koj, nie ma się czego wstydzić , marzenia są od tego żeby je realizować !!
#4 | Adam Reszka dnia 15.09.2008 19:08
Chłopcy! Jeszcze nam słonko nie zaszło! Wkrótce będę rozmawiał z pewnym "wariatem", który ma zamiar kupić 6 (słownie sześć!) spalinowych tylnokołowców w Pińsku. Będę go do tego namawiał!
#5 | Teos dnia 17.09.2008 11:39
Panie Komandorze, rzeczywiście RIESA jest to parowiec z Łaby, sprowokował mnie Pan do poszukiwań, rezultat umieściłem pod zdjęciem, pozdrawiam Smile
#6 | Adam Reszka dnia 17.09.2008 14:23
Panie Tadeuszu! Pański opis RIESY jest bardzo cenny. I dobrze, że przypomniał Pan PIRNĘ, która nadal chodzi po Łabie w Dreźnie, ciesząc oko piękną, archaiczną sylwetką. Takie prostokątne bulaje jak na "Riesie" miał nasz "Bartosz Głowacki", płytki statek chodzący pół wieku temu wstecz na linii Warszawa-Sandomierz. Wyrażając podziw dla Pańskich umiejętności informatycznych (mam na myśli te filmiki) życzę Panu pomyślnej kuracji przytłuczonych palców. Ja noszę podobny ślad mojej nieuwagi, kiedy serdeczny palec prawej ręki przycięła mi lina na polerze gniotąc paznokieć i opuszek. Paznokieć odrósł, a palec jest nadal wrażliwy na przemarzanie. Pozdrawiam z życzeniami owocnych "łowów"! Wink
#7 | Teos dnia 20.09.2008 21:29
Dziękuję Panie Adamie, łowy szczególnie w ubiegłym roku były obfite, tylko czasu brak na opisywanie. Właśnie włączyłem do artykułu kolejny piękny statek - hamburski SCHAARHÖRN, i oczywiście zapraszam na film, a jest na co popatrzeć Grin
#8 | Wojciech Rytter dnia 20.11.2009 22:45
Niemiec potrafi,a Polak ? Tez,ale zniszczyc.Smutne,ale prawdziwe.
#9 | Wojciech Rytter dnia 20.11.2009 22:48
Szczere wyrazy uznania za arcy ciekawy material.Teos gratulacje.

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 0% [0 głosów]
Bardzo dobre Bardzo dobre 100% [1 głos]
Dobre Dobre 0% [0 głosów]
Średnie Średnie 0% [0 głosów]
Słabe Słabe 0% [0 głosów]
  PRchecker.info Free counters!