Do naszego tanga trzeba czworga...Drukuj

Tytuł dość przewrotny, ale do naszego tańca pasuje jak ulał. Wytłumaczenie jest bardzo proste. Aby towarowa i pasażerska żegluga śródlądowa mogła być uprawiana muszą być spełnione cztery warunki, a mianowicie: musi być droga wodna, musi być tabor śródlądowy, musi być kadra pracownicza i rzecz zasadnicza – towar do przewiezienia. Brak jedenego z czterech czynników powoduje, że idea transportu śródlądowego zaczyna się walić.

W artykule "Milczenie przestaje być złotem" przekazałem mój pogląd na aspekty ekonomiczno-prawne transportu śródlądowego. W tym chciałbym omówić warunki techniczne rozwoju polskiej żeglugi śródlądowej. Jak wszystkim wiadomo, dotychczasowe stosunki gospodarcze, a po części i polityka sfer rządowych nie sprzyja rozwojowi żeglugi śródlądowej w Polsce.W spuściźnie po rządach socjalistycznych pozostał tabor żeglugowy wyeksploatowany i w obecnej chwili przestarzały. Pomimo wielu zarzutom, z jakimi spotykała się państwowa żegluga śródlądowa, śmiem twierdzić, że zadania swoje jako firma transportowa w owym czasie wypełniała bardzo dobrze. Żegluga śródlądowa była naturalnym uzupełnieniem przewozów kolejowych z czego dobrze się wywiązywała. Drugim poważnym atutem jej egzystencji było utrzymywanie taboru wspomagającego, czyli różnego rodzaju floty technicznej w należytym stanie, bez której utrzymanie jakiejkolwiek drogi wodnej jest niemożliwe.

Rozwój żeglugi śródlądowej, podobnie jak rozwój każdego rodzaju środka transportu wymaga spełnienia dwóch podstawowych warunków. Przede wszystkim przedmiotu przewozu, a więc towaru nadającego się do przewozu transportem śródlądowym, jak i urzadzeń technicznych na odpowiednio wysokim poziomie. Ruchu towarowego na drogach wodnych nie można rozpatrywać niezależnie od innych środków transportu. Dziś już podział na ładunki masowe ( dawna specjalność żeglugi śródladowej ) należy do historji. Dzisiaj należy skupiać się na przewozie ładunków specjalistycznych, nietypowych, wielkogabarytowych i kontenerowych. Dogodne położenie wodnych szlaków komunikacyjnych z ośrodkami przemysłowymi stwarza niepowtarzalną szansę odrodzenia się transportu śródlądowego. Należy przy tym pamiętać – kto raz wypadnie z rynku – w zasdzie nigdy już do niego nie wraca. Przykładem niech będą odejście od przewozu rudy w relacji wybrzeże – Śląsk, oraz przewóz węgla w relacji krajowej Śląsk - elektrownie szczecińskie.

W czasie, gdy były zachowane dobre relacje handlowe z firmami "Eurocargo" i "Węglokoks" przewóz ich ładunków dawał gwarancję spokojnej egzystencji firmy transportowej.

Polski system dróg wodnych można graficznie przedstawić w kształcie litery "H". Odra ruch północ – południe – północ, droga wodna Wisła – Odra to ruch wschód – zachód – wschód, natomiast Wisła analogicznie jak Odra północ – południe – pólnoc. Mało jest krajów o tak idealnym ukształtowaniu hydrologicznym. Jednak obecny stan finansowy i gospodarczy kraju nie pozwala myśleć o poważnych inwestycjach w tę gałąź transportu. Jedynie ingerencja unijna i jej pomoc pozwala łudzić się nadzieją sfinansowania odrodzenia polskiego transportu śródlądowego.

Program prac zmierzających do polepszenia warunków żeglugi, jaki w dzisiejszych stosunkach można by uważać za realny, musi uwzględniać zarówno możliwości finansowe państwa i społeczeństwa, jak też dążać do tego, aby ewentualny udział finansowy okazał się być rentownym i korzystnym gospodarczo dla społeczeństwa.

Punktem wyjścia dla stworzenia minimalnego programu, jaki na najbliższe lata dla polepszenia warunków żeglugi trzeba utworzyć, to stopniowo rozwijający się ruch towarowy na polskich drogach wodnych. Zacieśniając zatem program polepszenia warunków żeglugi, w stosunku do faktycznie istniejącego przejdę do rozważań nad warunkami technicznymi.

Techniczne warunki rozwoju ruchu towarowego na drogach wodnych powinny obejmować:
- należycie utrzymaną drogę wodną,
- odpowiedni do charakteru drogi wodnej tabor pływający,
- odpowiednia ilość portów i przeładowni,
- odpowiednie połączenia portów z innymi środkami tranportu.
- urządzenia portowe powinny być dostosowane do różnych rodzajów ładunków,
- odpowiednia ilość magazynów i placów składowych.

Wyżej wymienione punkty to podstawowa wiedza encyklopedyczna o infrastrukturze transportu śródlądowego. W związku z obecną sytuacją finansową i gospodarczą kraju realizacja w/w punktów rozwoju żeglugi nie wydaje się być zupełnie beznadziejną, jeśli program naprawy na początku nie będzie zacieśniony do granic minimalnych, a z drugiej strony nie zechcemy wszystkim obarczać Państwa. Zadania te powinny zostać rozdzielone pomiędzy Rząd, Samorządy Terytorialne oraz kapitał prywatny. I z tego punktu widzenia należy rozważać spełnienie powyższych warunków realizując mimimum, a nie odkładając w bliżej nieokreśloną przyszłość.

Rozbudowa i modernizacja dróg wodnych.
Z obecnie eksploatowanych dróg wodnych jedynie Górna Odra nie wymaga dużego nakładu pracy. Poza remontami śluz i pracami pogłębiarskimi wystarczą bieżące roboty utrzymujące ruch żeglugowy. Natomiast w miarę będących do dyspozycji środków finansowych należałoby kontynuować budowę kolejnych stopni wodnych w celu kanalizacji Odry do ujścia Warty.

Bardzo ważną kwestią jest uregulowanie w stosunkach dwustronnych z naszymi sąsiadami – Czechami sprawy zrzutu ścieków, sprawa cofki projektowanego zbiornika Racibórz oraz bezzwrotnego pobierania (bez zgody strony polskiej) wody z Odry w ilości 37 metrów sześciennych na sekundę i przerzucania jej do zlewni Łaby. To nie żart lecz fakt wstydliwie ukrywany przez administrację rzeki Odry, o którym wspomniał Stanisław Koziarski w swej pracy "Żegluga na Odrze" wydanej w 1991 roku. Mam wątpliwości co do wielkości "przerzutu" wody. Jeśli na dzień 27.02.2008 przepływ wody w Odrze na punkcie pomiarowym Bohumin wynosi 27,60 metrów sześciennych na sekundę - to wielkość podana przez p. Koziarskiego wydaje się być absurdalna. Być może jest to błąd drukarski i powinno być 3,7 m. Pomimo tego precedensu fakt ten powinien być wyjaśniony jeśli nie opinii publicznej to środowisku żeglugowemu.

Droga wodna Wisła – Odra wymaga całkowitej odbudowy od podstaw i w tym celu musi być zaprzągnięty kapitał zagraniczny ze względu na zakres prac jakich wymaga ten odcinek. Bez dyskusji pozostaje problem "użeglownienia" Warty na odcinku od Santoka do Konina. O tym, że jest on potrzebny przemawiają coraz to nowe oferty przewozów na tym odcinku. Przykładem niech będzie ostatni rejs Koziorożca O 2 do Konina (artykuł "Wielkopolskie safari").

Zupełnie innym tematem jest sprawa Wisły, która na całej swej długości wymaga bardzo intensywnych robót. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie zakresu i czasu trwania przystosowania Wisły do drogi wodnej IV klasy na całej swej długości. Moim zdaniem jedno pokolenie nie podoła zakresowi prac. Bezwględne minimum to Dolna Wisła i konieczność jej regulacji na tzw. małą wodę.

Środkowy jej bieg to olbrzymie prace regulacyjne, o których na dzień dzisiejszy można zapomnieć, natomiast zamiast kaskady Górnej Wisły najprostszym rozwiązaniem byłby kanał lateralny aż do ujścia Dunajca, i projekt taki był rozpatrywany na I Narodowym Kongresie Żeglugi który odbył się w 1932 r. Mógłby ów Kongres być wzorcem dla dzisiejszego ruchu Stowarzyszenia TŻŚ i wszystkich zainteresowanych problematyką żeglugową. Zdaję sobie sprawę z tego, że w obecnych warunkach nie jesteśmy tym wymaganiom sprostać i z oczekujących nas prac wybrać tylko te, które będziemy w stanie wykonać i będą dla żeglugi najkorzystniejsze oraz będą realizowane z budżetu państwa, gdyż spełnienie tego założenia w całości musi realizować państwo.

Jeszcze raz chciałbym podkreślić – na początek musi być realizowany program minimum, a nie porywać się na monumentalne inwestycje, których realizacja ślimaczy się w nieskończoność lub nie przynoszą żadnych korzyści dla żeglugi, a jedynie nadszarpują budżet państwa tak, że każda następna inwestycja jest przesadnie krojona i przesuwana w czasie.

Tabor śródlądowy
Polski tabor śródlądowy jest w tej chwili niewydolny, energochłonny, przestarzały. Cała flota pochodzi z lat 60 – 80 tych. Po wybudowaniu ostatniego pchacza trasowego Karibu–01 - nic się w tym temacie nie robi.

Co prawda były próby projektowania nowoczesnego statku przystosowanego swymi parametrami do pływania na Odrze ( "INBAT - co to takiego" ), lecz sprawa ucichła i obecnie nic się nie dzieje. W obecnych warunkach powiększanie i modernizowanie taboru pływającego jest wyłączną rzeczą kapitału prywatnego tzn. spółek żeglugowych i pojedynczych armatorów.

Jest to możliwe poprzez szereg celowych zarządzeń jak:
- łatwiejszy dostęp do kredytów dla nowo budowanych w kraju statków śródlądowych poprzez obniżenie stopy procentowej. Fundusze na obniżenie stopy procentowej można by znaleść w istniejących opłatach żeglugowych odpowiednio do tego zmodyfikowanych.
- wprowadzenie ustawy o hipotece statków nowo budowanych na obszarze kraju
- obniżenie podatku dochodowego dla spółek żeglugowych i drobnych armatorów
- czasowe zwolnienie od opłat żeglugowych nowo wybudowanych statków.
- ulgi podatkowe dla nowych stoczni krajowych oraz innych współpracujących z nimi przedsiębiorstw
- programowa rozbudowa państwowego taboru technicznego przystosowanego do prac pogłębiarskich i budownictwa wodnego, umożliwiająca istnienie stoczni.

Świadczenia połączone z tego rodzaju zarządzeniami i ustawami są dla Rządu i Samorzadów lokalnych tak znikome, że nie powinny wzbudzać wątpliwości.

Porty i przeładownie.
O ile drogi wodne są w interesie całego państwa o tyle obiekty i urządzenia służące bezpośrednio do dystrybucji towarów, leżą w interesie samorządów terytorialnych, prywatnych właścicieli oraz gmin. Zadaniem państwa byłaby jedynie pomoc w sfinansowaniu lub poręczenie dla kredytów na te cele przyznawanych.

W miarę rozwoju transportu wodnego również większe przedsiębiorstwa zlokalizowane nad czy też w pobliżu drogi wodnej powinny również inwestować we własne przeładownie. Nowoczesny port to nowoczesne i wydajne maszyny i urządzenia przeładunkowe. Wyposażenie portu w nowoczesne urządzenia przeładunkowe jest obowiązkiem właściciela portu oraz firm wydzierżawiających na dłuższy okres nabrzeża w porcie, które to powinny własnym kosztem uzbroić je w nowoczesne urządzenia przeładunkowe.

Jednak przy tego rodzaju inwestycjach powinna być ścisła kalkulacja opłacalności projektowanych urządzeń. Nie powinno się wyprzedzać faktycznie istniejących potrzeb ani się też opóźniać. Powinno się ściśle dostosowywać do stanu faktycznego i rozwoju ruchu żeglugowego. Przykładem nieracjonalnych inwestycji była przesypownia cementu w byłym wrocławskim porcie Popowice, port cementowy na Odrze w Choruli, czy też adaptacja do masowego przewozu cementu portu na Odrze w Ścinawie.

Najbardziej u nas niedocenianymi urządzeniami na drogach wodnych są nowoczesne powierzchnie magazynowe i place składowe. Tego rodzaju inwestycje powinny być na uwadze samorządów terytorialnych, rolniczych związków gospodarczych. Sprawa ta jest o tyle łatwą do zrealizowania gdyż w/w urządzenia nie muszą być związane z budową wielkich portów, ale mogą powstawać przy małych przeładowniach. Rola rządu powinna się ograniczyć do ewentualnego ułatwienia kredytowego, oraz do doprowadzenia do przeładowni dogodnego połączenia drogowego lub kolejowego.

Kadra zawodowa.
Rozwijanie tego tematu ma sens tylko w przypadku widocznego rozwoju żeglugi śródlądowej na polskich drogach wodnych. W tym przypadku istniejące ośrodki kształcenia zawodowego wraz z odrodzoną wrocławską kuźnią kadry marynarskiej powinna wystarczyć. W miarę potrzeby można przecież rozbudowywać obecny potencjał kształcenia kadr.

Nie chciałbym być określany jako kolejny nawiedzony uzdrowiciel żeglugi. Moja prawie 40 letnia praktyka w zawodzie pozwala na samodzielne określenie co jest złem i co potrzeba zrobić, abyśmy nie byli utożsamiani z "ginącym zawodem" marynarza żeglugi śródlądowej, jak to już czynią niektóre media. Myślę, że powyższe wywody staną się tematem do dyskusji o przyszłości żeglugi śródlądowej, dyskusji głośnej i konstruktywnej, z której wnioski winne być kierowane pod jedyny i właściwy adres jakim jest Rząd Rzeczpospolitej.

Janusz Fąfara
#1 | johny dnia 04.03.2008 14:09
Flota i nabrzeża powinny przejść w prywatne ręce,trzeba jasno sobie
powiedzieć .To wszystko musi być czyjąś własnością.Raz na zawsze
należałoby skończyć z nowoczesną formą niewoli,jaką jest dzierżawa,
różne akapity które jedynie służą do podnoszenia czynszów,i mordowania
przedsiębiorców,i ich inicjatywy ,wysiłku twórczego,a kto będzie sie wysilał
jak nie właściciel.W Belgi na rzece Mass wystarczy kipsztaiga i to przeładownia.Dwie dalby statek ładuje na szpringu,i mają port.A te kipsztajgi tzw rampy po których Tiry cofają i wyładowują rosną jak grzyby po deszczu,ale nie w Polsce ,nie wiem czy tu przepisy by tego nie
zgnoiły na starcie.Podobno w Polsce nie można kupić statku w oparciu
o kredyt,ludzie zmieńcie to,a gwarantuje że nie będę orał na zachodzie.
K....wa mój kapitan Louis van der Hoff ma 22 lata,DWADZIEŚCIA DWA LATA buja się po tym padole.A statek zestaw sprzężony 180 metrów.
kopszruff ma wiecej pk niż nasz hoof motor.Tu panowie trzeba decyzji,
decyzji,resztę scenarjusza dopisze życie.Tylko nieco liberalizmu na nowe
,i złagodzić przepisy,śmieszne wogóle wyrzucić zapomnieć o nich.
Ci co mają floty dziś i uprawiają żegluge,na warcie czy sporadycznie na
odrze czy innych "ciekach" wodnych ,to są tymi którzy już piszą te scenarjusze ,scenarjusze sukcesu,samym sukcesem jest to że są ,a to
że ztego żyją i płacą podatki to tylko pogratulować

obserwacje i dywagacje
johny
#2 | Apis dnia 04.03.2008 16:36

Cytaj

Flota i nabrzeża powinny przejść w prywatne ręce,trzeba jasno sobie powiedzieć. To wszystko musi być czyjąś własnością
Johny - co innego jest zbudowanie prywatnej przystani, a co innego sprzedanie strategicznej infrastruktury portowej w prywatne ręce.

Wyobraź sobie, że Kanał Kula został sprzedany prywatnej osobie, która go zasypie, bo chce zbudować w tym miejscu burdel z widokiem na jeziora.... Od razu System Wielkich Jezior Mazurskich zostanie podzielony na dwie części, a prywaciarz powie: jak chcecie pływać - to sobie wykopcie inny kanał.

Nam chodzi o to, aby rzeki, kanały, śluzy i porty nie mogły podzielić losu Popowic... losu takiego jak Kanał Kula w przykładzie wyżej.
#3 | Janusz Fafara dnia 04.03.2008 17:33
Kolego johny.
Sadząc po treści Twojej wypowiedzi jesteś jeszcze młodym człowiekiem, który jest zauroczony liberalizmem w zachodnim wydaniu. Dzisiejsze realia naszej wolności to dla Ciebie to, że możesz bez przeszkód wyjechać na zachód. Wiedza o tym, co dzieje się w polskich, prywatnych firmach jak wynika z twojej wypowiedzi jest mało znana, mówię w kontekście firm żeglugowych. Cz y wiesz, że ostatnie inwestycje we Wrocławskim Porcie Miejskim były czynione jeszcze za czasów, gdy był spółką Skarbu Państwa. Czy wiesz, że do dnia dzisiejszego nie zrobiono nic od 2003 roku, to jest od chwili gdy stał się częścią majątku prywatnego właściciela . Czy wiesz, jaki wstyd przynosi dzisiejszy wygląd nabrzeży, magazynów i urzadzeń przeładowczych .
Szkoda że nie widziałeś twarzy i nie słyszałeś kąśliwych uwag niemieckich emerytów przypływających do Wrocławia statkami i cumującymi przy nabrzeżu Portu Miejskiego. Cy wiesz , że przejście wzdłuż zachodniego nabrzeża portu to gwarantowane zapadnięcie się pomostu . To prawda - port musi mieć właścicieja aby spełniał zadanie dla którego go zbudowano. Czy to będą dwie holenderskie czy też belgijskie dalby, czy też budowla wodna z prawdziewgo zdarzenia, właściwie zarządzany port zawsze jest portem i musi służyć żegludze gdyż taki jego status.
I jeszcze mała dygresja - coś mi się widzi że jest coś nie tak w tych naprawdę wolnych i liberalnych krajach, gdyż coraz więcej marynarzy chce wracać na polskie statki i do polskich armatorów . A wiem to, gdyż zapytania o pracę w Polsce pośrednio do mnie docierają. Stąd wniosek, że nie każdy raj jest rajem wymarzonym i lepszy bliski sercu swój choć jeszcze siermiężny.
#4 | jarek malibu dnia 05.03.2008 00:15
Panie Januszu chciałbym odnieść się do paru aspektów podjętych w pana artykule: 1.powinniśmy się skupić na Odrze a to z tego powodu że wymagałoby to najmniejszych nakładów finansowych na modernizację.2 jak modernizować to tak aby przynajmniej 300 dni w roku była zachowana głębokość tranzytowa 2m (ekonomia).3 dostosowanie gabarytów statków starych do głębokości 2,2m .4 budowa nowych statków o parametrach europejskich barek. Jeżeli będzie nowoczesna zmodernizowana rzeka dająca gwarancję ciągłych i sprawnych przewozów , konkurencyjnych wobec kolei i transportu samochodowego to ręczę panu że znajdą się chętni do zagospodarowania tego co dzisiaj się marnuje i powoli jest wysprzedawane .Nikt nie zaangażuje kapitału w przedsięwzięcia które nie dadzą gwarancji na ciągłą i stałą a dodatkowo mającą być wysoko efektywną pod względem ekonomicznym żeglugę.Reasumując bez zmodernizowanej Odry nie mamy o czym marzyć .Jak Odra będzie drogą wodną IV klasy to znajdą się sami :armatorzy,spedytorzy ,chętni do inwestowania w infrastrukturę.A i banki chętniej udzielą kredytów na coś co da gwarancję zarobków a nie niespłaconego kredytu.Jeżeli ludzie to zauważą to pieniądze na inwestycje i modernizację się znajdą bo to jest interes .Tak jak Pan pisze Wisła to jest ogromna inwestycja na którą nas dzisiaj nie stać.Jeżeli zaczniemy się rozdrabniać to efekt będzie taki jak z kaskadą Górnej Wisły .Wyrzucone pieniądze w błoto ,Gdyby te stopnie wodne postawiono w tamtych czasach na Odrze ,to gwarantuję panu że żegluga na Odrze dzisiaj wyglądałaby całkiem inaczej , podejrzewam że kopaliby już kanał Odra - Dunaj
#5 | johny dnia 05.03.2008 02:22
Widzę że wywołałem burzę,mój liberalizm nie jest SKRAINY,nie wpadam
w zachwyt i euforie z powodu możliwości wyjazdu na zachód do pracy.
Nie wzbudza we mnie zachwytu akurat liberalizm w wydaniu holenderskim.
W ubiegłym roku pływałem w Szczecinie w porcie też ,co widziałem,byłem
zażenowany,stanem nabrzeży.Byłem na Heyki,na huku,dolnośląskim,górnosląskim,tam stanął czas!!!!Rozumię kolegów dobrze jak mogliscie się czuć webec gości zza odry.To było jesienią do grudnia.W marcu 2007 wróciłem z Holandi do ukochanej "siermiegi" w Ostródzie.Byłem prywatnym armatorem przez cztery lata 1991-1994.
Wiem w jaki sposób mnie zwalczano,to całkiem inna historia,ząb czasu
ruszył i mnie ,nie jestem młodym adeptem żeglugi.Chciałbym tak jak i koledzy aby szlaki były pełne statków wypełnionych towarami jak to było
w 1980 r.Może minął czas wielkich armatorów,może pojedynczy kapitanowie własciciele statków ,to właściwy kierunek,a infrastruktura
to sprawa tak jak zauwaza kolega cyt."samorządów terytorialnych, rolniczych związków gospodarczych",i innych nie koniecznie pojedynczych person którym przyidzie do głowy zasypywanie np."Kanału Kula"
Po co utrzymywać tanie szlaki podnieść stawkę za przewóz(w granicach przyzwoitości),a nie zabierać dzierzawcą 40 czy 45% czystych pieniędzy.
Ówłaszczyć może inna forma (na spłaty) i niech działają.Jest teraz dobra
organizacja ZPAŚ,to jest partner który stworzy (razem z kolegami) lobby .
Dlaczego nie ma posła który by wywodził się ze środowiska żeglugowego.Ja bynajmniej nie słyszałem.Jednym słowem :
szlaki żeglugowe poprzez lobing w parlamencie restaurować,pokazywać
ukierunkowywać co kiedy ,co pierwsze ,a co niezbedne.Musi być łączność ,uzgodnienia,możliwość wypracowania decyzji,podjęcia jej,
i wprowadzenia w życie.Tu duże pole do popisu ma przede wszystkim
taki portal jaki panowie stworzyliscie,(rzeka fachowców,urzytkowników)
oczywiscie kadra naukowa,urzedy gospodarki wodnej,inspektoraty,firmy
żeglugoiwe,(nie zwalczajace się zacięcie )tylko wypracowujące
i sygnalizujace stan techniczny dróg wodnych.A porty to proste tylko
samorzady terytorialne lub inne formy ale własności.(do końca niestety własności).Bo każdy przedmiot niestety jest czyiś tak jak księżyc należy do ziemi,to ona go utrzymuje,jak właściciel swą rzecz.
janusz stecewicz
johny
#6 | johny dnia 05.03.2008 02:51
A propo,zapomniałem dodać, wielki armator Arystoteles Onassis
mając flotę nie posiadał portów,i ani mu to w głowie było.Porty ,przeładownie,to sprawa miast ,aglomeracji które rządzone właściwymi
ludźmi nie odwracaja się od rzek ,zatok ,kanałów i innych dróg.No i oczywiście FIRM spedycyinych które zaimują się frachtem,znając warunki
na danym terytorjum,albo dokonujac analizy rynku,działają w oparciu o nią.Będzie spedytor ,znajdzie się ten kto coś chce składować(wysłać)
,pojawi sie przewoźnik.Mało tego pojawi sie producent,będzie miał szansę upłynnienia produktu,będzie potrzebował ,półproduktu,surowca.
I tu jest miejsce dla żeglugi.A właściciel portu ,zarobi na spedytorze,i innych,albo na podatkach .
johny
#7 | Janusz Fafara dnia 05.03.2008 07:43
Chciałbym w dalszym ciągu wyjaśnić wątpliwości Panów.
Dla P. Jarka - skupiając się na sprawie Odry chciałem w moim tekście określić minimum które rząd powinen realizować . Do 2012 roku nie ma co marzyć aby choć jedna złotówka była wysupłana na modernizację Odry, więc trzeba się bić o to ,aby przynajmniej utrzymać Górną Odrę w stanie nie gorszym niż jest dzisiaj. Odra swobodniepłynąca - to wraz z Euro 2012 zakończyć budowę stopnia Malczyce. Są jakieś plany dalszej modernizacji Odry w rejonie Wrocławia ale pod kątem zapobiegania przed powodzią a nie uprawiania żeglugi. Moje pokolenie już nie, ale i następne myślę że nie doczeka się tranzytu na całej Odrze 200 cm z tegoż powodu , że można to uzyskać tylko poprzez kanalizację rzeki . Sama regulacja poprzez przebudowę lub modernizację tam poprzecznych nie osiagnie tych parametrów z naturalnych przepływów przy średnich stanach wody. Kanalizacja - jak widać na przykładzie Malczyc to sprawa badzo odlegla w czasie. Retencja nie wchodzi w rachubę, gdyż dzisiaj zbiorniki retencyjne są w zasadzie zbiornikami przechwytującymi wodę powodziową i rekreacyjnymi, w bardzo ograniczonym zakresie uzupełniając wody Odry na ,,zamowienie" a nie wtedy, gdy zachodzi konieczność ze względu na zmniejszenie przepływów naturalnych i jest potrzeba ciągłego uzupełniania . Z tego wynika ,że trzeba podtrzymywać przynajmniej Górną Odrę w stanie nie gorszym niż jest dotychczas aby nie popadłą w totalną ruinę ale i jednocześnie ,,bombardować" władze o potrzebie calkowitej odbudowy odrzańskiej infrastruktury.
I teraz parę słów dla P. Janusza.
Cały czas wypowiadam się o prywatnym kapitale jeśli chodzi o tabor przewozowy i techniczny. Również porty i przeładownie - to wyraźnie też zaznaczyłem - powinny mieć właściciela. A czy własność miasta, gminy czy stowarzyszenia rolniczego to nie ma znaczenia, jest właściciel. Rolą państwa jest natomiast stworzenie takich warunków prawnych, podatkowych i finansowych aby właściciele mogli spokojnie egzystować. W 1901 r. nikt nie myślał we Wrocławiu o gospodarce nakazowo - rozdzielczej a właśnie miasto przy pomocy innych akcjonariuszy wybudowało Port Miejski. I miasto było właścicielem tegoż portu. Jednakże rzeka jest dobrem narodowym i państwa obowiązkiem jest czynić tak, aby to nasze wspólne dobro było właściwie zarządzane. Oczywiście że też chciałbym żeby Odra była zatłoczona statkami, tak jak szlaki zachodnie,ale jak wspomniałem muszą być spełnione cztery warunki - flota, porty, kadry no i oczywiście odpowiednia droga wodna. Gdy braknie jednego z nich możemy skakać sobie do oczu i tak z tego nic nie wyniknie. Natomiast podział frachtowy i umowy dzierżaw to prywatna sprawa właściciela floty i wydzierżawiającego. Nikt nikogo nie zmusza do akceptowania i zawierania umów dzierżawnych na takich warunkach. Gdyby potencjalni dzierżawcy byli solidarni i nie zawierali niekorzystnych dla siebie umów najmu czu dzierżawy to wydzierżawiający dawno by splajtował lub zmienił warunki. Takie jest prawo rynku.
#8 | 5 dnia 05.03.2008 09:36
Proszę Panów! Doskonały jak zwykle artykuł kpt.Janusza Fąfary pobudził nas do myślenia i dyskusji.
Chciałbym odnieść się tylko do jednej kwestii, która wywołała pewien spór :
"Porty i przeładownie".
Janusz Stecewicz "Johny" zaproszony do dyskusji wypowiedział swoje zdanie na temat portów i miał do tego prawo.
Oczywiście możemy się z jego wywodami nie zgadzać.
Jak wszyscy wiecie wyemigrowałem ponad 20 lat temu z Polski i spotkało mnie takie szczęście, że wylądowałem "za miedzą".
To właśnie Niemcy oprócz Holendrów są "mistrzami ceremoni" pt. - żegluga śródlądowa jej infrastruktura i znaczenie dla gospodarki narodowej i europejskiej -.
To Niemcy zbudowali większość portów na Odrze i zrobili z niej żeglowną rzekę przewożąc przed II wojną światową ponad 15 mln. ton ładunków rocznie.
Co ja mam im powiedzieć kiedy siadamy przy piwie i dyskutujemy o łodziarce ?
Czy tylko to, że dysponujemy niewykorzystanym potencjałem bo jesteśmy po prostu głupcami w gospodarce wodnej.
A ONI nie oglądając się na innych dokonali w ostatnich latach ogromnego postępu modernizując i budując nowe porty, kanały, śluzy i mosty / akwedukty /
Kto jest ich właścicielami ?
Oczywiście państwo czyli Bundesrepublik Deutschland
Porty podzielone zostały na :
- miejskie
- spółki akcyjne
- prywatne

Przesyłam linki do dwóch dużych portów :

Stadthafen Hannover / czyli port miejski /
http://www.hannov...index.html

Magdeburger Hafen GmbH / czyli spółka /
http://www.magdeb...dhafen.htm

Proszę zwrócić uwagę, że Nordhafen w Hanoverze leży w ogromnym ośrodku przemysłowym jaki tworzą : VW / samochody dostawcze /, Continental / opony samochodowe /, Varta / wytwórnia baterii /, Huta aluminim, elektrownia i to wszystko znajduje się nad kanałem MLK.

W Magdeburgu wybudowano od podstaw port przeładunkowy olejów napędowych przy udziale firmy Dettmer, która ma zapewniony "dożywotni" udział w transporcie z portów morskich diesla i benzyny.
Terminal kontenerowy przy fabryce elektrowni wiatrowych wybudowanej też od podstaw.

A czym my jako Polacy możemy się pochwalić przed Europą ?
Planowana w czerwcu międzynarodowa konferencja na temat żeglugi, której organizatorem jest Międzynarodowa Wyższa Szkoła Logistyki i Transportu we Wrocławiu pokaże chyba ten stan rzeczy.

http://konferencj...

Józef Węgrzyn
#9 | koj dnia 05.03.2008 14:18
Witaj Skipper
Mnie tak nieśmiało się marzy Kanał Śląski, który połączy Kraków z Wrocławiem i Szczecinem. W Niepołomicach powstaje, co ja piszę już powstała duża strefa przemysłowa ( np:MAN). Teraz patrzą na mnie jak na wariata,gdy mówię o Kanale Śląskim, tak samo patrzyli jak mówiłem o bocznokołowcu i przystaniach...
#10 | jarek malibu dnia 05.03.2008 21:53
Przed ponad wiekiem władze Wrocławia potrafiły wybudować Port Miejski. Jak popatrzy się na zdjęcia z historii budowy to dzisiaj wzbudza podziw ogrom prac wykonanych w sposób perfekcyjny przy użyciu (patrząc na dzisiejsze możliwości) prymitywnych środków. Na drugim biegunie chyba już też kawał historii - śluza Malczyce .To dwa porównania i ciśnie się tylko jedno zdanie do głowy: gdzie my żyjemy i komu to zawdzięczamy. Skazani jak zawsze na tułaczkę po świecie za lepszym życiem, gdzie jesteśmy doceniani jako bardzo dobrzy fachowcy. Tu w kraju musimy żyć niestety w maraźmie rzeczywistości, której nikt nie chce zmieniać.
#11 | Marand dnia 06.03.2008 01:19
Panowie Oficerowie,wlasnie wrocilem z imprezy lodziarskiej,gdzie jeden z uczestnikow(stary kozielski Mechanik)powiedzial mi,"przestan chlopie marzyc,ze kiedykolwiek poplyniesz zestawem ze Szczecina do Kozla.Juz nigdy zadna barka nie przewiezie ani jednej tony wegla ze Slaska na dol,bo po co?Ani to mozliwe,ani to oplacalne"cytat koniec.....
Ja moze nie jestem optymista z zawodu,plywalem wiele na roznych jednostkach,z tonacja na tankowce,ale z tym sie nie zgodze nigdy.Wierze z calego serca,ze jeszcze poplyne Odra,ze ludzie ktorzy poszli na zachod za chlebem,jeszcze znajda zatrudnienie we wlasnym kraju.
Czytajac wypowiedzi o "prywatyzacji" nie mozna nie wspomniec o porcie Popowice,dzis juz tylko zgliszcza i smutek.To nie nasza droga Panowie,zaden zdrowo myslacy Lodziarz nie poprze takiego projektu.Nas okrada sie z godnosci i to jest fakt.
Pozdrawiam serdecznie
#12 | Witold dnia 06.03.2008 09:30
Prędzej czy później trannsport wróci na Odrę.Po barbarzyńcach nastają budowniczowie.To nie pierwsza gałąź która jest niszczona i trzeba zaczynać od nowa .W dzisiejszych czasach nie stanowi problemu wykopanie kanału ,wybudowanie śluzy czy innej budowli ,dysponujemy maszynami,materiałami i technologiami. Najważniejsze jest przekonanie o celowości działania.Stare przysłowie mówi:kto stoi w miejscu ten się cofa,My to to widzimy jak Europa odpływa od nas,bijemy na alarmPfftiszemy, pokazujemy,przekujemy,tlumaczymy i tak trzeba tak trzymać. Trudno nam zrozumieć,ze rzeczy oczywiste nie trafiają do wyobrażni wielu decydentów,ale czy rzeczywiście tego nie rozumieją ? Chyba rozumieją tylko partykularne ich interesy nie pozwalają nam na wypłynięcie na szerokie i głębokie wody.
Satyryk Jan Kaczmarek w swym felietonie o władzy napisał,że ma nadzieje, że jakimś cudem dwie szare komórki zbliżą się do siebie połączą i nastąpi proces myślenia i ja też mam taką nadzieje.
Pfftisze to dla poprawienia: samopoczucia,optymizmu, wiary i zdrowia załogi
Optymista WitekPfft
#13 | johny dnia 12.03.2008 10:19
Chylę czoło przed piękną wizją portu kontenerowego,zawsze miałem na
myśli (chodzi o właściciela jakielkolwiek nawet części infrastruktury) że
będzie to ktoś czy jakaś instytucja,czy też inna organizacja,która nie
kupuje (nabywa ,zdobywa prawa własnosci) przykładowo portu i jego
urządzeń ,w celu likwidacji (fizycznej) wyżej wymienionego. Znaczy to że umowy prawne zawierają luki, które umożliwiają egzystencje procederu.
Mało tego to staje sie zaraźliwe, i zatacza coraz szersze kręgi , mam informacje że prowadzone są z Źeglugą Ostódzko-Elbląską rozmowy
na temat przejecia suchego doku(rok budowy 1920),i adaptacji jego na
marine czy też basen jachtowy,dla mieszkańców pobliskiego apartamentowca.Który wyrósł w miejscu byłej stoczni jachtowej.Żegluga
ma otrzymać "nowe" miejsce gdzieś tam het ,i zaczynać w szuwarach.
Polska staje się krajem,który ma wypatrzone (skrzywione) wizje robienia
pieniędzy , za wszelką cenę.Jest problem ,tereny nad wodą niosą zyski
tylko te zyski przy tej polityce są jednorazowe , ogołoca (okrada z kultury
technicznej) środowisko żeglugowe ,na rzecz wybrańców. Bo czyż miesz
kaniec apartamentowca "zniesie" dok pod oknami rezydencji swojej.
Sądząc po nakładach na ww.apartamentowiec , decyzja zapadła , zaobserwujemy w czasie najbliższym jak Ż.O-E opuści dok.I chyba nie
pomągą tu żadne apele, czy lamenty , wina znów leży w "ludziach",
jesli żeglugą zajmują się przypadkowi ludzie to jest tak jak Panowie
zauważają powyżej "istnieje realna szansa na zasypanie Kanału Kula"
Nie zmieniam tu swojch pogladów i spoiżenia na temat posiadania
floty i portów,jednak duże ,duże przedsiębiorstwa żeglugowe,nie powinny
tracić baz czy portów na skutek działania "pseudobiznesmenów",
tym bardziej baz czy portów istniejących!!! Pytanie brzmi jak to powstrzymać???
Myślę że WITOLD ma rację ,w nowoczesnej europie rzeką Odrą
popłyną jeszcze statki, mało tego ostatnia nieuregulowana rzeka
w tejże europie doczeka się swojego czasu.O jakiej rzece tu,
wspominam wszyscy wiedzą.
johny

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
  PRchecker.info Free counters!