Paszport "Chopina"Drukuj

Technikum Żeglugi Śródlądowej we Wrocławiu jest rok 1973 , a my uzyskaliśmy właśnie pełnoletniość.
No nie wszyscy bo mieliśmy w klasie dwóch małolatów tzn. "Szczepana" i "Mordę" .
Staliśmy się mężczyznami mogącymi wiele, a przede wszystkim mogącymi brać u dział w wyborach do Sejmu PRL.
Właśnie szykował sią kolejny spektakl wyborczy i dyrekcji Szkoły zależało na 100 % frekwencji uprawnionych do głosowania i oczywiście 100 % oddanych głosów na kandydatów Frontu Jedności Narodu bo innych kandydatów nie było w tamtych czasach.

Na lekcji wychowawczej zjawił się dyrektor Szkoły Tadeusz Cieśla i powiedział :
- chłopcy będziecie mieli zaszczytny obowiązek oddania głosów na naszych kandydatów - przemówił do nas pan Dyrektor.
- ale nie wszyscy mają jeszcze dowody osobiste panie Dyrektorze - powiedziała nagle "Ruda" mgr E.Piasecka patrząc w naszym kierunku.
- jak to nie mają ? - zapytał T.Cieśla - przecież to obowiązek - odpowiedział sam do siebie.
- kto nie ma jeszcze dowodu proszę podnieść rękę do góry - rozkazał Dyrektor.
Ukazał się las rąk w tym "Szczepana" i "Mordy".
- Pani profesor - zwrócił się do "Rudej" Dyrektor - proszę zwolnić tych chłopców z zajęć, żeby mogli dostarczyć swoje dowody tożsamości jeszcze przed wyborami.

Mieszkaliśmy w różnych rejonach Polski i taki wyjazd był dla nas przedłużonymi feriami, ale "Ruda" dała nam tylko 3 dni na załatwienie tych spraw.
Chłopaki z Wrocławia i okolic nie dostali oczywiście tego nadzwyczajnego wolnego i byli wkurzeni, że nie są z prowincji.

Pierwisi po tygoniu wrócili najdalej mieszkający pokazując przy każdej okazji swój dowód pełnoletności, a przed wszystkim w knajpach kiedy nie chciano podawać im wódy do zakąski.
"Małolaty" pili nie legitymując się, ale mieli już męski zarost i mundury więc nikt ich o to nie pytał.

Po dwóch tygodniach wrócił do Szkoły "Chopin".....
Nic nie mówiąc schował swój dowód tożsamości gdzieś głęboko nie chwaląc się nikomu z posiadania nowego paszportu.

Na kolejnej lekcji wcychowawczej zjawił się w swoim galowym mundurze Komendant Szkoły.
- czy wszyscy macie już dowody osobiste ? zapytał pan dyrektor.
- taaaak - odpowiedzieliśym zgodnie z prawdą , ale nie wszyscy.
"Szczepan" i "Morda" patrzyli w ziemię.
- my nie mamy Panie dyrektorze - odpowiedzieli chórem .
- a to dlaczego ?- popatrzył na nich Dyrektor.
- bo my kończymy 18 lat w przyszłym roku - znów odpowiedzieli razem.
- czy ktoś jeszcze nie będzie w tej klasie głosował do Sejmu ? - zapytał jeszcze raz dyr.Cieśla

- ja nie będę głosował Panie dyrektorze - zarecytował swoim niskim głosem Alik Maciejeswki.
Popatrzyliśmy na niego i zbaranieliśmy. Przecież "Chopin" skończył w tym roku 18 lat i oblewaliśmy to przez kilka dni.

- jak to nie będziesz głosował Maciejewski przecież jesteś pełnoletni ? - zapytał z niedowierzaniem Komendant.
- nie będę bo ja nie mam polskiego obywatelstwa Panie Dyrektorze - odpowiedział spokojnie Alik i położył na biurku swój czerwony sowiecki paszport.
Duże złote litery CCCP i sierp z młotem zabyszczały z pierwszej strony jego dowodu tożsamości.

- jak to się stało chłopcze, że jesteś obywatelem Związku Radzieckiego - zapytał z zakłopotaniem Pan dyrektor.
- moi rodzice czegoś nie wypełnili przed repatriacją z Kazachstanu i nie otrzymałem polskiego obywatelstwa wracając do kraju - odpowiedział spokojnie "Chopin".

Alik wykorzystywał ten paszport na różne sposoby.Nie musiał tak jak my wszyscy meldować się w WKR.
Chłopaki żartowali później w rozmowach, że "Chopin" będzie musiał służyć w Armii Czerwonej, ale nigdy do tego nie doszło.
Najczęściej paszport służył mu do podróżowania bez biletu kolejami PKP.

Zawsze robił taki numer, który najczęściej wychodził mu bez problemu i szwanku.
Siadał w pierwszej klasie i czytał coś po rosyjsku ucząc sią kolejnej roli.
Kiedy zjawiał się konduktor prosząc o pokazanie biletu Alik robił wielkie oczy odpowiadając :
- u nas bilijetów nie nada -
- jak nie nada ? wrzeszczał wściekły konduktor, a "Chopin" podsuwał mu pod zamglony ze złości wzrok swój czerwony dokument z sierpem i młotem.
- paszoł won do drugiej klasy - krzyczał konduktor i tak Alik dojeżdżał spokojnie już do wyznaczonego celu podróży.
Objeździł w ten sposób na "gapę" całą Polskę i zawsze powtarzał ten sam numer z paszportem.

W piątej klasie tuż przed maturą Alik wygrał konkurs recytatorski, którego przewodnicząycm był prof. Kazimierz Rudzki aktor i jednocześnie rektor warszawskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej.
Pan Rudzki przyznał Alikowi wolny wstęp na jego uczelnię zachwycony talentem jaki właśnie udało mu się odkryć.
"Chopin" lubiał jednak wyzwania i trudności.Postanowił więc zdawać na krakowską uczelnię i dostał się tam oczywiście....

Spotkałem Alika we wrześniu 1975 r. odbywając praktykę robotniczą / też dostałem się na studia / we Wrocławiu.
Opowiedz jak było na egzaminach poprosiłem kolegę nalewając mu szklaneczkę szlachetnego trunku.
- no wiesz Józek wszystkie te recytacje, gimnastki i wygibusy zdałem bez problemów, ale trzeba było zdawać jeszcze obcy język - zamyślił się chwilę.
- i jak to zagrałeś ? - zapytałem z uśmiechem "Chopina".

- wybrałem sobie rosyjski, ale jak pamiętasz z lekcji u Bronki i Baśki to ja nic z radzieckiego nie kumałem - opowiadł powoli sącząc rogrzewający płyn.
- no właśnie z niemieckiego też nic - zaśmiałem się głośno razem z Alikiem.
- zagrałem więc obcokrajowca - powiedział nagle rozpromieniony.
- wchodzę do sali egzaminacyjne a tam przy zielonym stoliku siedzą trzy miłe panie i jeden facet - popatrzył mi wesoło w oczy.

- pan Maciejewski ?- zapytał ten facet - tak to ja - odpwiedziałem z lekkim wschodnim akcentem.
- proszę pokazać dowód osobisty - powiedziała jedna z pań.
- i wtedy zrobiłem taki ruch wyjmując prawą ręką swój paszport z lewej kieszeni - wybuchnął śmiechem "Chopin".
- położyłem go na zielonym stoliku a złote liter CCCP i sierp z młotem odbiły się w ich zdumionych oczach - kontynłował Alik.

- Członkowie komisji egzaminacyjnej zaczęli coś szeptać między sobą myśląc zapewne, że jestem lepszy od nich i po chwili ten facet powiedział :
- no chyba piątka wystarczy panie Aleksandrze Maciejewski ? - tak jakby przemawiał przynajmniej do Majakowskiego.
- myślę, że to odpowiednia dla mnie ocena - uśmiechnął się świeżo upieczony aktor.
- i tak kolego dostałem się do Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie - roześmiał się mój kompan.

Po 30 latach w Darłówku spotkaliśmy się w "Osadzie Vikingów" na uroczystym obiedzie.Obchodziliśmy trzydniową imprezę koleżeńską z okazji rocznicy naszego egzaminu maturalnego.
Kiedy po południu wyszliśmy w morze na wędkowanie zapytałem "Chopina" czy ma jeszcze swój sowieckie paszport.
- nie mam już tej bumagi - odpowiedział Alik.
- oddałem paszport po upadku ZSRR i zostałem bezpaństwowcem - odpowiedział z satysfakcją.

W Dusznikach na spotkaniu koleżeńskim organizowanym przez komandora Ryśka Zarembę powołaliśmy do życia Stowarzyszenie Absolwentów, do którego również wstąpił Alik.
Opowiedział mi tam, że wystąpił do Prezydenta RP z wnioskiem o przyznanie mu polskiego obywatelstwa.

Przed Zjazdem Absolwentów z okazji 60 - lecia Szkoły nasza była nauczycielka niemieckiego Ola Cz. skontaktowała Alika ze swoim wujkiem politykiem Aleksandrem Małachowskim, który próbował wpłynąć na Prezydenta Kaczyńskiego o przyspieszenie formalności związanych z wnioskiem "Chopina".

Niestety nic to nie pomogło i Alik nigdy nie doczekał się chwili, żeby cieszyć się z polskiego paszportu.
Zmarł jako bezpaństwowiec i dopiero Jego śmierć otworzyła oczy bezdusznym decydentom.

Wstyd mi Panie Prezydencie za Pana opieszałość !!!!

Aleksander "Alik" Maciejewski został pośmiertnie obywatelem Rzeczpospolitej Polskiej.
Dowiedziałem się o tym fakcie od Kamili Jego wielkiej miłości i długoletniej partnerki życiowej aktorki Teatru im. Juliusza Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim.

W dniu dzisiejszym prochy "Chopina" spoczną na "wieczną wachtę" na cmentarzu w Malborku.

Cześć Twojej marynarskiej pamięci i pokój aktorskiej Duszy.
Józef Węgrzyn - Przyjaciel
#1 | Ola Czekanska dnia 28.12.2007 21:22
Jozku,Twoje wpomnienie oAliku jest bardzo fajne,nic z "pompy"-ciepla opowiesc o takim,jakim byl (cholernie trudno pisac o Nim w czasie przeszlym).Jedno sprostowanie,to Alik opowiadal mi w Darlowku,ze rozmawial o swoich problemach z obywatelstwie z moim wujkiem,ktory juz wtedy,gdy mi Alik o tym opowiadal,nie zyl.A wtedy jeszcze Kaczynski nie byl prezydentem-jeden jedyny raz musze oczyscic naszego prezydenta z tej jednej winy. Ola Czekanska (Rzewuska)
Nie zmienia to jednak faktu,ze Alika nowa ojczyzna postapila z nim wrednie

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 0% [0 głosów]
Bardzo dobre Bardzo dobre 0% [0 głosów]
Dobre Dobre 100% [1 głos]
Średnie Średnie 0% [0 głosów]
Słabe Słabe 0% [0 głosów]
  PRchecker.info Free counters!