Cały ten zgiełk...Drukuj

Transport śródlądowy jest może najmniej mobilny z lądowych systemów transportowych, ale za to gwarantuje tanie przewozy, zwłaszcza ładunków masowych i jest prawie obojętny dla środowiska.

Aby skorzystać z walorów tego transportu trzeba niestety inwestować poważne środki w regulację rzek, budowę zbiorników retencyjnych, kanałów i śluz. Nie wszystkie systemy wodne nadają się do takiego zainwestowania. Trudno jest przystosować do żeglugi rzeki o dużym spadku, rzeki charakteryzujące się znacznymi wahaniami wodostanów, rzeki okresowe oraz zamarzające zimą. Dlatego też sprawne systemy żeglugi śródlądowej funkcjonują w niewielu krajach świata, głównie w krajach wysoko rozwiniętych.

Czyżby to oznaczało, że byliśmy kiedyś krajem "wysoko rozwiniętym" a dopiero odzyskana wolność ekonomiczna sprawiła, że przestaliśmy nim być? Nie chciałbym się utożsamiać z takim poglądem. Sądzę, że nie potrafimy wykorzystać tego co mamy i nie podejmujemy trafnych decyzji - nie tylko w żegludze śródlądowej.

Pisząc w innym artykule o wybieraniu "gorszych rozwiązań" nie miałem na myśli niczego innego niż wybieranie "dziwnego" trybu realizacji inwestycji. Firmy wygrywające u nas (często za łapówki) przetarg na budowę np. autostrad mają za cel... nie zbudować ani kawałka, bo to się im najbardziej opłaca! Z samego faktu wygrania przetargu i uzyskania w ten sposób wiarygodności finansowej czerpią profity w postaci dostępu do kredytów bankowych i inwestowania tak uzyskanych środków w zupełnie inne, przynoszące w krótkim czasie duże zyski przedsięwzięcia niż babranie się autostradą w Polsce! Nikt mi nie powie, że to "polska bieda" jest za taki stan rzeczy winna....

"Porwaliśmy się" na organizację "Euro-2012" niemal z góry wiedząc, że nam się nie uda zbudować ani stadionów ani autostrad w terminie. Liczy się zapewne na cud i.... dopływ forsy, którą być może kilku cwaniaków spożytkuje w zupełnie innym celu.... Jesli kradnie pojedynczy człowiek - to jest złodziejstwo... Jeśli kradną całe państwa i ich rządy - to jest polityka finansowa.....


fot. Michał 'althaar' Szuster    

Na Górnej Odrze niczego nie trzeba budować: to wszystko, co do żeglugi potrzebne nadal jest! Wystarczy tego nie niszczyć.... Jeśli ktoś widział jeszcze w latach 70 ubiegłego wieku port w Koźlu - radziłbym w jakąś niedzielę wybrać się do niego teraz.... Torowiska, dźwigi i wywrotnice rozkradane przez złomiarzy, budynki zdewastowane i w ruinie, nabrzeża i urządzenia cumownicze zdemolowane, wszystko porastają chwasty...


fot. Janusz Fąfara    

A przecież na Górnej Odrze stale mamy dostateczne głębokości i czynne, sprawne śluzy, nowoczesne już jazy, mnóstwo małych nabrzeży i portów.... Żegluga na tym odcinku - jeśli nie występują zjawiska lodowe - jest możliwa przez cały rok! A tymczasem węgiel ze Śląska wożą rozklekotane Jelcze, powyginane na wszystkie strony jak na wpół zatopione wraki... Kopcą i niszczą drogi, bo oczywiście wiozą 12 zamiast 6 ton (podwyższone burty). Ale jest "tanio i wygodnie".... Potrafimy nakładać podatek drogowy na współrodaków, a reszta Europy jeździ po naszych drogach za darmo..... To nie jest bieda - to rozrzutność!


fot. Michał 'althaar' Szuster    

A tymczasem w każdym górnoodrzańskim mieście są nabrzeża gotowe do obsługi lokalnych przewozów. Oprócz większych portów takich jak Gliwice, Kędzierzyn, Koźle, Opole czy Wrocław są mniejsze - czasem to tylko proste nabrzeże ale wystarczające. Kilka przykładów: w Brzegu jest Garbarnia - zbudował ją kiedyś niemiecki przedsiębiorca Moll, a przy niej usytuował mały port. Wożono stąd skóry i wyroby garbarskie do Wrocławia, Opola, Koźla, Berlina itp... W Polsce socjalistycznej basen zasypano śmieciami, a przecież niewielkim nakładem można go było troszkę przedłużyć, aby zmieściła się np. BM-500 - niekoniecznie wożąca wyroby garbarni, chociaż produkujący nadal buty "Otmęt" w Krapkowicach leży tuż nad brzegiem rzeki i przez lata kooperował z tą garbarnią ...

Później nieco - bo już w okresie swobody gospodarczej brzeskie PZZ-ty wybudowały nabrzeże, które stoi niewykorzystane... A przecież można także inaczej je zagospodarować, choć leży - niestety - na terenie Zakładów Zbożowych, które z niego nie korzystają.


fot. Andrzej Podgórski    


W Oławie jest nabrzeże i elewator zbożowy, wygodny dojazd kołowy... Inne miejsca: Chorula, Metalchem w Opolu czy wreszcie sam Wrocław z elewatorami, siatką nabrzeży śródmiejskich takich jak np. przy Browarze Piastowskim.... Piwo, mleko też można wozić wodą.

Nad samą Odrą leży Brzegu Olejarnia - niegdyś słynna z margaryny "Kama - serce jak dzwon" (Pyzdra i Kwiczoł). Budujemy w stoczniach zbiornikowce rzeczne dla armatorów zachodnich. Czy od rzeczy byłoby zbudować małe zbiornikowce rzeczne wożące oleje jadalne? Wrocław, Opole, Oława, Krapkowice, Kędzierzyn nie używają olejów jadalnych? Przecież taki statek dotarłby w jeden dzień do tych miast przywożąc 300-500 ton oleju za pomocą 200-300 KM (a więc tyle mocy co 1 ciężarówka). Albo inaczej: w sezonie "rzepakowym" kolejka samochodów czekających na rozładunek w brzeskich zakładach tłuszczowych jest kolosalna. Czyż nie można rozsiać wzdłuż rzeki punktów przyjmowania tego ziarna i wozić je wodą? A paliwa płynne? W Kędzierzynie jest rafineria. Miasta wzdłuż Odry z Koźla do Wrocławia mogą chyba wbić dwie dalby i postawić jedną pompę... To wydatek przekraczający polskie możliwości?

W całym tym zgiełku, jaki rzekomo czynię, nie chodzi o pieniądze czy ich brak - chodzi o rozsądek i właściwą politykę gospodarczą pozwalającą rozwijać się także firmom żeglugowym na takich wodach jakie mamy... Prawie bezinwestycyjnie.
kpt. żegl. śródl. Andrzej Podgórski
#1 | multinet2000 dnia 08.08.2007 13:05
Andrzeju!To co czynisz to nie żaden "zgiełk", to reakcja człowieka przekonanego do swoich racji.Szanuję Twoje poglądy,spróbuj jednak przekonywać oponentów z mniejszymi emocjami.Odnoszę wrażenie,że w polemice jesteś bliski /czasami/"szewskiej pasji".Więcej spokoju i wyrozumiałości.Wymiana poglądów ma być przyjemnością nie irytacją.Ja bardzo często czytam opinnie z którymi się nie zgadzam.Staram się jednak doszukać /może ukrytej/ myśli przewodniej która powoduje takie pogląd.Takie podejście powoduje,że nie udzielają mi się złe emocje.A w starciu wielu różnorodnych opinni udaje się osiągnąć consensus.A o to w końcu chodzi.
Jak mawiali nasi wielcy poprzednicy "Concordia res parvae crescunt, discordia maximae dilabuntur",w zgodzie wzrastają nawet małe rzeczy, niezgodą największe upadają.Spróbujmy zatem coś budować.
Pozdrawiam
#2 | Apis dnia 08.08.2007 13:24
Szkoda że tak odbierasz mój styl wypowiedzi. Polemika przecież toczy się raczej w komentarzach, a artykuł ma ją jedynie wywołać. Tekst "ugrzeczniony i pozbawiony emocji" przemknie bez echa.... Smile Twoja reakcja utwierdza mnie jedynie w przekonaniu, że chyba przyjałem dobrą metodę na "burzę mózgów". A o to na tej stronie chodzi...

I wyjaśnienie: nie jestem fanatykiem i znam polską rzeczywistość, a ten artykuł ma raczej charakter opisowy - nie jest reakcją na cokolwiek i nie atakuje nikogo. Doszukiwanie się w nim takich treści jest chyba lekkim nadużyciem .... Wink Pozdrawiam
#3 | Janusz Fafara dnia 12.08.2007 12:42
Trudno nie zgodzić się z tobą, tym bardziej że widmo ,,apokalipsy" Odry dopiero nadchodzi.W obecnej chwili największy użytkownik i właściwie jedyny armator który eksploatował statki w miarę warunków wodnych na całej Odrze przenosi swą działalność na wody unijne zakładając że na trasę odrzańską nie ma powrotu nawet przy sprzyjających warunkach nawigacyjnych.Pozostaną tylko przewozy węgla w relacji Gliwice - Wrocław i drobne przewozy kruszyw.Czy pozostaną na długo ? Kwestią czasu jest przejęcie przewozów wegla do elektrociepłowni wrocławskiej przez prywatne spółki kolejowe. Już dziś dzięki dziwnym upustom cenowym udowodnili konkurencyjność cenową w stosunku do przewozu wodnego. Ten stan już trwa od kilku lat i tylko argument posiadania własnej nitki torowiska do placów składowych na E.C. pozwala częsciowo ograniczyć apetyt przewoźnikom kolejowym na ten przecież stały i dochodowy przewóz. Ten stan rzeczy moim zdaniem potrwa krótko. Siła i magia pieniądza jest wielka i można się spodziewać że jedyne przewozy na Górnej Odrze prowadzone bez większych przeszkód przez osiem miesięcy w roku przejmie inny środek transportu, czyli kolej. ,,Talibowie z Górnej Odry" jak nazwali załogi pływające w relacji węglowej na Śląsku ci dla których szlak wodny Z Gliwic do Wrocławia jest tak egzotyczny jak pływanie po Jenisieju powoli uzupełniają braki kadrowe na statkach niemieckich.Tabor się wykrusza, inwestycji zero i to jest wizja coraz bliższa.Pozostaną tylko puste słowa kolejnych prezesów że nie pozostawią Odry na zagładę, o świetlanej przyszłości w transporcie wodnym, o wielkiej chęci bycia w tym miejscu, skąd wywodzą się korzenie najwiekszego odrzańskiego armatora. Odra pozostanie jedynie bardzo plennym tematem rozpraw naukowych , opracowań , planów i projektów. Jedynym jej użytkownikiem będzie coraz bardziej rozwijająca turystyka wodna i rekreacyjna.Udawadnianie że można kożystać z wody jako środka transportu w naszych, czyli polskich realiach nie ma najmniejszego sensu. Oprócz garstki ludzi z branży którzy wiedzą jak można z wody żyć i to dobrze nikt nie chce słyszeć lub udaje że nie słyszy bo tak jest wygodniej o korzystaniu z Odry jako środka transportu. Już w niedalekiej przyszłości wspomnieniem pozostanie widok polskiego statku towarowego na Odrze od Esenhüttenstadt do Gliwic.
Pozdrawiam .
#4 | mietwoj dnia 16.08.2007 21:02
Janusz i Apis. Nic dodać, nic ująć. Ginąca żegluga to nie gorycz odchodzących w niepamięć "negrów" i "arabów", to fakt za który powinny polecieć głowy, i to dosłownie. A o umiarkowaniu i tonowaniu możemy pomówić jak będzie po czym pływać i co wozić. W POLSCE!!!! MW Vn 69
#5 | miroslaw rajski dnia 16.08.2007 21:53
Artykuł doskonały, na czasie, ale wstrząsnął mną dogłębnie. To, że nagle zabrakło ładunków, padła flota a z nią porty, to w kontekście zmiany systemu gospodarczego można zrozumieć. Plajty zdarzają się wszędzie i trzeba to wziąć jak pogodę. Smutne, ale prawdziwe. Natomiast przeraża mnie dewastacja jakiej uległ port w Koźlu w tak krótkim czasie. Pamiętam ten port z przelomu lat sześćdziesiątych/siedemdziesiątych, tętniący życiem, dziesiątki barek, o ładunek nikt się nie martwił, pracy po uszy. A teraz.....jak po najeździe Wandali. Na widok tych zdjęć wpadam w popłoch!
Port w Koźlu, jako coś niepowtarzalnego, powinien być chroniony jako zabytek ówczesnej techniki. Stworzony mozolną pracą na początku zeszłego stulecia , a wtedy nie było ani dzwigów Liebherr ani ładowarek Caterpillar, był największym portem śrródlądowym Europy. Może powołać towarzystwo do ratowania portu Koźle? Może choć jeden basen.
A "Portowa"? Tam toczyło się życie towarzyskie. Przy piwie odstępowało się kapitanom mechaników, a mechanikom kapitanów. Dział Obsad tylko zatwierdzał. "Portowa", mimo zgiełku, dymu i wrzasku, nie była spelunką, była naszym drugim domem. Tam zawsze można było coś pysznego zjeść. Na roladę z kluskami śląskimi i modrą kapustą, nie zawsze było mnie stać (to danie kosztowało 12 zł. gierkowskich), ale czasami się rujnowałem. Czystość kuchni i niezkazitelny wygląd personelu (czyt. kucharek i kelnerek), mam do tej pory przed oczami. To była enklawa w ówczesnej szarej i niedbałej rzeczywistości. Śląsk Opolski byl zawsze trochę inny niż reszta Polski.
Pamiętam, chciano "Portową" zlikwidować, ponieważ załogi cały czas tam wysiadywały. Ale przeważyła decyzja, niech tam siedzą, przynajmniej wiemy gdzie ich szukać! Był również projekt jej radjofonizacji. Niby kierownik obsad za przyciśnięciem guzika rzucał do mikrofonu: " kapitan taki to a taki, będzie uprzejmy zjawić się na swoim objekcie celem odsunięcia ferdek do zaladunku". Do zrealizowania tego projektu jakoś nie doszło.
To była "Portowa", a teraz?
#6 | jacek bozym dnia 31.08.2007 12:43
W przeciwienstwie do portu Kozle,"Portowa " sie ostala....Przeczytalem ten artykul,i mimo ogromnego optymizmu,uswiadomilem sobie tragizm naszej zeglugi srodl.Pracuje,plywam po calej-prawie europie,a po naszej rodzimej Odrze -NIE.Szkoda,ale Janusz ma racje-najwiekszy armator-Odratrans nie jest zainteresowany odra jej infrastruktura.Tragiczne...Ech,Mirek,to byly czasy...Pozdrawiam.
#7 | Janusz Tyburcy dnia 01.09.2007 11:56
Od 1973 roku nie widziałem tego portu. Oglądając teraz jego zdjęcia, szlak mnie trafia, że można było do tego doprowadzić. Ile tam było zawsze jednostek pływających , ilu było nas młodych kapitanów, mechaników, bosmanów i.t.d. spotykających się na piwku w Portowej.Do dzisiaj jeżdżę raz w roku do Portu Miejskiego we Wrocławiu i oglądam ten sam widok- pustka, cisza, zaniedbanie. Lubię powspominać stare dobre czasy dla żeglugi. Jestem koledzy chyba pesymistą i myślę, że już to się nie odrodzi za naszych czasów. Zostaną tylko wspomnienia.
Obym się mylił.

J. T.
Pozwoliłem sobie na wklejenie mojego wcześniejszego komentarza, aby przyłączyć się do wspomnień o PORCIE-KOŻLE I NASZEJ " PORTOWEJ "
SadSadSad

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 50% [1 głos]
Bardzo dobre Bardzo dobre 50% [1 głos]
Dobre Dobre 0% [0 głosów]
Średnie Średnie 0% [0 głosów]
Słabe Słabe 0% [0 głosów]
  PRchecker.info Free counters!