"Mokre" przewodnikiDrukuj

„Mokre” przewodniki - Mirosław Czerny


Sezon letni trwa, ale dopiero wizyta w Gdańsku zmobilizowała mnie do przygotowania subiektywnego rankingu nowych, wodnych przewodników.

Właśnie z rejsu od Torunia po Krynicę Morską przywiozłem „Przewodnik Turystyki Wodnej – PĘTLA ŻUŁAW", wydanie pilotażowe, sygnowane przez Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego. 56 stron + wkładka z mapą regionu, schematycznymi planami portów, opisem najważniejszych znaków żeglugowych.

Już na okładce sygnał o omawianych szlakach:
Wisła od Korzeniowa do Tczewa,
Wisła od Tczewa do Przekopu,
Martwa Wisła i Wisła Śmiała,
Szkarpawa i Wisła Królewiecka,
Zalew Wiślany,
Rzeka Elbląg i Kanał Jagielloński,
Nogat,
Turga Święta,
Liwa, Wierzyca i Motława.

Ale obok locji wodnej tych szlaków, uzupełnionej mapkami i planami, opisami atrakcji i danymi teleadresowymi przydatnymi wodniakom i pozostałym turystom oraz fachowymi poradami dla wodniaków, planujących wędrówkę kajakiem czy jachtem znajdziemy również opisy historii, zabytków, polecanych wydarzeń i smakołyków…
Wydawnictwo związane jest z realizowanym obecnie programem inwestycji w mariny i przystanie Pętli Żuławskiej oraz jej turystycznej promocji.

Kilka miesięcy wcześniej, na Targach „Wiatr i Woda”, był debiut innej pętli. Przewodnik „Wielka Pętla Wielkopolski. Warta – Noteć – Gopło – Warta” , (www.wpw.net.pl), zaczynający się i kończący w Santoku, faktycznie zaś opisujący szlaki łączące Odrę i Wisłę, napisali Mirosław Słowiński i Grzegorz Nadolny. Słowiński, „w cywilu” producent filmowy, zaskoczony był, gdy Niemcy przypłynęli do jego Mariny LĄD na Warcie, mając ją na swych mapach, zanim skończył jej budowę. A od managerów naszej turystyki usłyszał, że jeśli chce także polskich publikacji – „zrób to sam” – ale na szczęście „with a little helpe of our friends”. Współautorem został Grzegorz Nadolny, kapitan statku szkolnego „Władysław Łokietek” Zespołu Szkół Żeglugi Śródlądowej w Nakle nad Notecią, jeden z animatorów Flisów Noteckich oraz Związku Miast i Gmin Nadnoteckich. Wyszło im jakieś 330 stron podzielonych na „locję wodną”, „locję turystyczną” i aneksy. Szlak znają tak dobrze, że nawet podpowiadają, gdzie najlepszy wiejski chlebek, a gdzie działają różni twórcy rzemiosła artystycznego.

Jednocześnie Tadeusz Litowczenko, jeden z najlepszych polskich dokumentalistów, wraz ze Słowińskim przygotował niemal godzinny film o Pętli Wielkopolskiej, od razu przygotowany w trzech wersjach językowych – polskiej, angielskiej i niemieckiej, pokazywany między innymi przez Telewizję Polonia, będącą uczestnikiem tego przedsięwzięcia. Obok ponad 300 zdjęć wykorzystanych w książce, pozostało w archiwum jeszcze blisko dziesieć tysięcy zdjęć, robionych z wody, lądu i powietrza.

Ukazał się też „Błękitny San” – przewodnik napisany przez Marka Latyńskiego głównie dla kajakarzy. Jak Lityński mówi, sam był zdumiony, gdy gdzieś w Bieszczadach trafił na pocztówkę sprzed wieku, na której był parowy lodołamacz docierający wówczas Sanem gdzieś do Sanoka. Ale jeśli w ciągu tego czasu jakiś tysiąc polskich jezior wyschło, spośród naszych 10 tysięcy, jeśli na innych poziom wody opadł nawet trzy metry…

Ostatnia podpowiedź. „Katalog informacyjny o portach, przystaniach i marinach w polsko-niemieckiej części Euroregionu Pomerania” , liczący 52 strony. Z bardzo precyzyjnymi planami marin, także z podawaniem głębokości na dojściu i wewnątrz nich, oraz ciekawym „patentem” – przy każdej marinie jest ten sam zestaw ikon, informujących o oferowanych usługach. Lecz ciemniejszym kolorem zaznaczone są usługi faktycznie świadczone, zaś pastelowo „vacaty”. Dla użytkownika – wygoda, dla gestorów brzegów – element dydaktyczny (czego u nas brakuje?). Katalog firmuje Urząd Marszałkowski Województwa Zachodniopomorskiego i obejmuje:

Szczecin & Jezioro Dąbie,
Zalew Szczeciński / Stettiner Haff,
Peenestrom & Achterwasser,
Greifswalder Bodden,
Strelasund – Jasmund,
Grabow – Saaler Boden,
Pommersche Bucht / zatoka Pomorska,
Pojezierze Zachodniopomorskie.

Różne formą i treścią przewodniki mają kilka elementów wspólnych. „Po pierwsze primo” – są reakcją na rosnące zainteresowanie turystyką wodną. „Po drugie primo” – jak mawiał mój nieoceniony profesor – finansowane były w całości lub części przez urzędy marszałkowskie, także z sięgnięciem do funduszy unijnych. Po trzecie - wszystkie związane są z programami rozwoju turystyki, które zwane są sieciowymi. Takie projekty rozbudowy infrastruktury i promocji realizowane są dla Żuław, Gdańska oraz tzw. Pierścienia Zatoki Gdańskiej, sięgającego od Gdyni po Hel. To nie tylko wspólne inwestycje i promocja – ale i współpraca przy planowaniu wydarzeń turystycznych, by np. co tydzień w innym miejscu było jakieś duże, atrakcyjne wydarzenie – nie zaś na zmianę kilka imprez konkurencyjnych – i nuda.

„Błękitny San” to nie tylko nazwa przewodnika Lityńskiego oraz szlaku, który oznaczał w terenie. To także interdyscyplinarny program badań, poprawy gospodarki wodnej, w tym ściekami, oraz rozbudowy oferty turystycznej rzeki, na którą już docierają Francuzi, by ścigać się w łowieniu „na muchę”. Przed kilku laty harcerze-kajakarze powtórzyli wyczyn swoich kolegów, starszych o dwa chyba pokolenia, pokonując najdłuższy szlak kajakowy Polski, płynąc z Sanoka Sanem, Wisłą, Kanałem Bydgoskim, Notecią do Santoka, Wartą i Odrą do Szczecina…

Przewodnik po Pętli Wielkopolski pisany był równolegle do rozpoczęcia programu budowy marin i przystani na Międzynarodowej Drodze Wodnej E-70, prowadzącej od Odry do Warty. Na rozpoczęcie tego sezonu ustawiono nad Notecią pierwsze tablice informacyjne dla wodniaków, z piktogramami o oferowanych na miejscu usługach typowo wodniackich i ofercie towarzyszącej. Skorzystano tu z niemieckiego systemu GELBE WELLE, czyli „Żółtej Fali”.

Także na Zalewie Szczecińskim i u ujścia Odry realizowany jest podobny program, na potrzeby polskich i zagranicznych wodniaków. Tu w oznaczeniach zastosowano nieco inny wariant niemieckich oznaczeń. Jest to niezbędne, gdyż zarówno „państwowe” znaki żeglugowe, jak i oznaczenia kajakarskie pomijają wiele informacji niezbędnych dla żeglarzy i motorowodniaków. Ale jest to także sygnał, iż warto uporządkować i zintegrować te trzy systemy oznaczeń, nie tylko z korzyścią dla turystów, ale także by ustawianie i konserwacja znaków nie były robione przez trzy różne ekipy, odpowiadające tylko za „swoje” znaki – żeglugowe, kajakarskie i żeglarskie.

Cóż – w związku z tym życzę jak najczęstszych wydań „poprawionych i uzupełnionych”, pokazujących jak z roku na rok poszerza się oferta infrastruktury turystyki wodnej, promocji i informacji. Niedawno jednego dnia przeczytałem dwa „newsy”: iż spodziewamy się w tym roku 16 milionów turystów zagranicznych - i że u naszych niemieckich sąsiadów turystykę wodną uprawia 8 milionów osób. Ciekawych naszych szlaków wodnych, o ile postaramy się, by nasze rzeki i jeziora pozostały dzikie, lecz przestały być zdziczałe, ciągle często nadal pozbawione najbardziej podstawowej infrastruktury.

Często zapominamy, że jeśli problemem są powodzie, to wielką szansą turystyka po wodzie.

Mirosław Czerny - Centrum Turystyki Wodnej PTTK

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
  PRchecker.info Free counters!