Chłodnym wzrokiemDrukuj

CHŁODNYM WZROKIEM


Mówi się, że polityka jest sztuką osiągania w istniejących warunkach maksimum tego, co realne i realizowalne. Jeśli ktoś respektuje tę regułę, to może liczyć na konkretne, realne sukcesy. Lecz w technologii funkcjonowania w konkurencyjnym środowisku, w technologii osiągania sukcesów, bardzo ważną umiejętnością jest też zdolność do zawierania kompromisów, tworzenia i umacniania korzystnych aliansów, liczy się dotrzymywania zobowiązań i takie postępowanie, które zasługuje na miano postępowania przewidywalnego. Na takim fundamencie łatwiej buduje się zręby udanych przekształceń i przyszłych sukcesów. Jednak warto też mieć świadomość, że postępowanie inne od powyższego stwarza sytuacje, w których wiele można stracić. Mimo, że od zmian ustrojowych w Polsce minęło już kilkanaście lat, to do dziś nie udało się nam jednolitego i realnego programu odbudowy odrzańskiej arterii komunikacyjnej .


Spójrzmy na ten problem bez zbędnych emocji, chłodnym wzrokiem... Ale dla czego chłodnym okiem ?
A no dla tego gdyż już dość mam upalnych dni i sama myśl o chłodzie to jakby czekało się na ulgę w cierpieniu i na zejście jakoby niebiańskiego ukojenia. Dodatkowym czynnikiem jest fakt że doszłem już do pewnego etapu w życiu kiedy to na otaczającą mnie rzeczywistość zaczynam patrzeć z dystansu, bardziej realnie, co się przekłada na to chłodne właśnie spojrzenie.
Z racji tej że tematy związane z rzeką wciągają , nie bez powodu bywają nazywane zatem tematem rzeką. A lanie wody na tematy związane z rzeką, jej użytkowaniem i korzyści wynikających z jej ujarzmienia jest już ponad miarę.
Wszelkie te niuanse chcę odnieść do rzeki Odry i do zagrożenia jakie niesie wszechobecne ,, kupczenie słowami bez pokrycia ”

Pierwszym tematem który wart jest kubła zimnej wody za kołnierzem to pomysł reaktywowania Technikum Żeglugi Śródlądowej we Wrocławiu. Jako że jestem absolwentem T.Ż.Ś. oczywiście czuję sentyment i szacunek dla tej szkoły. Z drugiej zaś strony jako pracownik dużej firmy żeglugowej wiem , że pomysł ten jest nad wyraz ryzykowny w obecnym okresie. Mówię oczywiście w kontekście polskiej żeglugi śródlądowej i zapotrzebowania na wykwalifikowaną kadrę załóg pływających przez polskich armatorów. Kształcenie kadry dla niemieckich i holenderskich armatorów za pieniądze polskich podatników nie wchodzi w rachubę. Ja się na to nie zgadzam i myślę że wielu myśli podobnie.

Wracając do tematu – polscy armatorzy potrzebują kadry wykwalifikowanej z odpowiednim stażem , konkretnie chodzi o członków załogi z uprawnieniami od sternika w zwyż. Zatrudnienie młodszego marynarza lub marynarza nie wchodzi w rachubę. Obecny system podziałów frachtowych z firmą wydzierżawiającą statek nie pozwala finansować nauki i podnoszenia kwalifikacji od stopnia marynarza - gdyż taki to stopień otrzymuje absolwent szkoły żeglugowej. A nawet gdy były przypadki, że ktoś zaryzykował zatrudnienie absolwenta to za rok już żałował że na to się zgodził, gdyż już pan bosman lub sternik podziękował za pracę i poszedł pływać na zachód od Odry za ,, prawdziwe pieniądze” . Tworzenie na siłę potęcjalnej kadry bezrobotnych - gdyż trzy szkoły żeglugowe na pewno by ich tworzyły - jest przesięwzięciem ryzykownym.
A zatrudnianie polaków na statkach u zachodnich armatorów to nie jest studnia bez dna. Oni też potrafią liczyć i już zaczynają zatrudniać bułgarów i rumunów, którzy są konkurencyjni cenowo. Tak że oprócz sentymentów potrzebna jest jeszcze chłodna kalkulacja.

Czas na Odrę. O stanie technicznym rzeki przemilczę gdyż w zasadzie powiedziano już wszystko – oczywiście w samych negatywach. Chciałbym wspomnieć o roli rzeki jako tematu awaryjnego w różnych układach politycznych i kręgach władzy. Od pewnego czasu obserwuję , że wraz z przewidywaną zmianą opcji politycznej rządzących wzrasta zainteresowania tematem reaktywacji środka transportu, jakim jest rodzima żegluga śródlądowa. Wzrasta wówczas ilość spotkań posłów z zaineresowanymi, powstają liczne publikacje, projekty, opracowania. Nowa władza mości się wygodnie w swych gabinetach i temat odbudowy polskich dróg śródladowych przycicha. Jeszcze sporadycznie upominają się o rzekę ci , co chcą tworzyć nową społeczność użytkowników rzeki – posiadacze jachtów i różnego rodzaju łodzi i łódek. I co z tego wynika ?. Poza paroma naprawdę przydatnymi inwestycjami dla turystyki wodnej – czyli z prawdziwego zdarzenia przystanie dla żeglugi pasażerskiej w Krośnie, Nowej Soli czy Bytomiu Odrzańskim ( takimi mają być ) Wrocław całkowicie odwraca się od Odry. Od wielu lat tylko słychać o projektach marin, a to na Osobowicach, a to na Popowicach lub w byłej stoczni Wolheima na Kozanowie. Jak to wyglada w rzeczywistości to widać na przykładzie budowli na terenie byłej knajpy "między mostami". Tu dopiero widać co decyduje o charakterze budowy. Pod przykrywką mariny buduje się kolejny twór podobno hotelowo apartamentowy. Nie chodzi mi o przeznaczenie budynku tylko o lokalizację i jgo architekturę. Nie wyobrażam sobie co wpłynęło na wydanie zgody na inwestycję tego rozmiaru i kształtu w tym miejscu. Co prawda w na przełomie XIII i XIX w. była w tym miejscu łaźnia miejska, ale był to budynek mały i wkomponowany w otoczenie.Trzeba było słyszeć komentarze starszych niemieckich turystów którzy podziwiali budynek uniwersytetu od strony elektrowni południowej. Nie do powtórzenia.


Wracając do tematu inwestycji hydrotechnicznych . Jest to najbardziej kontrowersyjny temat.
Wszem wiadomo że bez tych inwestycji Odra stopnowo będzie upodabniać się do afrykańskich rzek okresowych.. Już w chwili obecnej , pomimo że to jeszcze wiosna są notowane skrajnie niskie stany wody w jej górnym dorzeczu. Już w tej chwili są problemy nad utrzymaniem stałej gwarantowanej głębokości tranzytowej 180 cm. Nie wspomnę o stanie technicznym śluz, u których pomimo modernizacji systemów sterowania awaryjność się zwiększa. No cóż – widać że komputeryzacja leciwym budowlom nie służy.

I jeszcze jeden paradoks. W pierwszym kwartale bieżacego roku aura postanowiła dać prezent w postaci dogodnych temperatur oraz takie stany wody , że przez bite trzy miesiące głębokości tranzytowe na Odrze od Szczecina do Wrocławia nie spadały poniżej 200 cm. I co z tego wynikło?. Dosłownie nic. Poza ograniczonym przewozem węgla z Cigacic do Berlina ani jedna tona ładunku nie została przewieziona do i z Wrocławia. I w tym przypsdku sprawdza się powiedzenie ,, chcieć to nie znaczy móc”

Osobnym tematem jest kontynuacja budowy stopnia wodnego Malczyce.
Jak powszechnie wiadomo stopień wodny Malczyce ma stanowić kolejny element istniejącej kaskady Odrzańskiej Drogi Wodnej. Pierwszą decyzję o ustaleniu lokalizacji inwestycji wydano już w lipcu 1974 r., ale z powodu braku środków finansowych wstrzymano prace projektowe. W latach 80-tych opracowywano kolejne koncepcje budowy, które nie zostały zaakceptowane. Dopiero w 1994 roku Ministerstwo Ochrony Środowiska Zasobów Naturalnych i Leśnictwa zatwierdziło ostatnią koncepcję programową, będącą kompromisem racji reprezentowanych przez środowiska hydrotechników i ekologów. Prace budowlane rozpoczęto w 1997 r. po powodzi „stulecia”. Od tego czasu do dnia dzisiejszego postęp prac nad samą konstrukcją komory śluzowej i elementów konstrukcji jazu i elektrowni oceniam na około 30 – 40 %. Mam skalę porównawczą gdyż co roku staram się być na miejscu budowy i widzę jakie zmiany się dokonały. Na przestrzeni ostatnich dwóch lat wylano tylko betonową ściankę odgradzającą górny awanport śluzy od ujęcia wody na stronę elektrowni. Pozostałe elementy konstrukcji betonowych nie zmieniły się. Jedynie ruszyły prace ziemne przy podnoszeniu korony wałów od strony Rzeczycy. Jak to wygląda przedstawiają poniższe fotki.





Następną sprawą, która na pewno odbije się na sposobie zarządzania rzeką jest planowana reorganizacja R.Z.G.W. Ministerstwo szykuje reorganizację w administracji ciekami wodnymi. Nieoficjalnie wiadomo, że ministerstwo chce połączyć Regionalne Zarządy Dróg Wodnych z zarządami melioracji i urządzeń wodnych. Połączenie ma w przyszłości doprowadzić do redukcji kosztów utrzymania. Jest bardzo źle , dlatego ministerstwo próbuje coś zmienić. Najpierw weźmiesię za reorganizację administracji. Zgodnie z zapowiedziami ma nie być już regionalnych zarządów gospodarki wodnej. W ich miejsce powstaną zarządy zlewni. Jak wszem i wobec wiadomo każde próby oszczędzania za pomocą reorganizacji i mieszania kompetencjami nie wróży nic dobrego dla samej rzeki. Nieudolność w gospodarowaniu darami natury zawsze można wytłumaczyć, że winne są złe struktury. Rzeka zawsze była żywiołem i zawsze nim zostanie. Niezależnie kto będzie nią zarządzał to zawsze istnieje ryzyko iż rzeka wymknie się spod kontroli i zacznie powracać do swych dziwiczych kształtów. Nie można się tłumaczyć złymi strukturami zarzadzania, brakami w funduszach, dziurami budżetowymi czy czekaniem na dotacje unijne. Raz rozpoczęta ingerencja w przyrodę musu być kontynuowana czy się to komu podoba czy nie.



Jak kiedyś wspomniałem lubię grzebać w ,,śmietniku historii ” i znalazłem dośc kontrowersyjną publikację dr. Jana Kantego Czyrka ,, Budowa nowych dróg wodnych , wychowawczych, finansowych, militarnych i prawnych w Polsce ” wydaną w Drukarni Michała Werdingera w Drohobyczu w roku 1937. Omawia autor tej publikacji znaczenie budowy i rozbudowy dróg wodnych i korzyści z tego wynikające. Jego wiedza z tematu żeglugi śródlądowej i budowy dróg wodnych jest naprawdę imponująca biorąc pod uwagę rok tego opracowania. Generalnie jednak autor ma na celu rewolucją w systemie penitencjarnym. Zakłada on, że wszelkie prace związane z regulacją rzek i budowę nowych dróg wodnych wykonywać za pomocą pracy więźniów. Jego przemyślenia są naprawdę spójne i logiczne. Nie będę cytował całości ale jeden fragment warto przytoczyć.

... O co mi chodzi ? O to, aby raz ustały w naszym więziennictwie eksperymenty . Czas już skończyć z tym przeświadczeniem , że kara dokuczliwa jest skutecznym i głównym środkiem poprawy więźnia. Nie powinno się stosować kary dla samej kary, bo przecież wywołuje się nastrój samoobrony i oporu, który tym silniejszy sią staje, im dłużej w samotnej celi więzień przebywa. Czy nie należałoby się nad tym zastanowić? Czy nie ma możności zaradzenia temu? Jest sposób bardzo prosty, skuteczny i tani, a mianowicie dać przestępcy wiarę w to, że jest on też użytecznym w społeczeństwie przez wykonanie różnych prac dla dobra ogółu np.: budowa kanałów, regulację rzek, prace melioracyjne i t.p., a przez to przywróci mu się równowagę pomiędzy poczuciem społecznym , a jego poczuciem własnej godności i wartości, a tym samym nie będzie nawrotu do zła...
Dalej następują dokładne wyliczenia ile km kanałów można wykopać rocznie, ile nowych połaczeń dróg wodnych można zrealizować. Nie wiem czy poważnie traktować tę pracę, ale nie jest ona pozbawiona sensu. Gdyby zapoznał się z nią obecny minister sprawiedliwości to może by spadła przestępczośc, przynajmniej gospodarcza. Autor zakłada że jeden więzień wykopie 1 metr bieżący kanału w ciągu 48 dni roboczych, rok ma 365 dni, z tego przypada 290 dni roboczych . Ta ilość wystarcza , by w ciągu roku wykopał jeden więzień 6 metrów bieżących kanału. Jak się przemnoży przez ilośc skazanych w Polsce za przestępstwa gospodarcze to mamy możliwość pokonać holendrów w ilości sieci dród wodnych. Z drugiej zaś strony groźba takiej kary dała by sporo do myślenia potencjalnym przestępcom czy warto wejść na drogę zła.


.




I tym sposobem zasób zimnej wody na razie wyczerpał mi się. Pozostaje tylko nadzieja że słowa te są tylko żartem a rzeczywistość okaże się inna . I w myśl powiedzenia "carpent tua poma nepotes" - owoce twojej pracy będą zbierać wnuki – życzę wszystkim absolwentom T.Ż.Ś. aby żyli tak, by nie musieli się wstydzić dorobku swojego życia.
Janusz Fąfara

#1 | miroslaw rajski dnia 24.06.2007 22:32
Artykuł bardzo piękny. Tylko nie za bardzo rozumiem jaki jest sens budowy
właśnie teraz stopnia wodnego w Malczycach? O ile jestem zorientowany
w temacie, to żegluga na Odrze praktycznie nie istnieje. Czy to aby nie
musztarda po obiedzie? A może tu chodzi o inwestycję przyszłościową,
która zdopinguje armatorów do transportu, tylko czego.
A ta budowla przed uniwersytetem? Albo ktoś tu kogoś podpłacił,
albo władze miasta nie mają za grosz wyobrazni. Jak można tym bunkrem
przesłonić tak szacowny zabytek. Uniwersytet jest znakiem szczególnym,
wizytówką Wrocławia! Jedyna nadzieja, że ktoś kiedyś wysadzi to w
powietrze.
Mirek Rajski
#2 | koj dnia 26.06.2007 10:00
Ten budynek na tle Uniwersytetu jest doskonałym świadectwem władz Wrocławia jeśli chodzi o zagospodarowanie rzeki Odry. W Krakowie też jest nie lepiej od 100 lat nie mogą wykopać 4 km (czterech kilometrów) kanału ulgi choć tereny ponoć mają zarezerwowane pod tą inwestycję. Jeśli chodzi o stopnie wodne to będą one budowane w Polsce w celach głównie energetycznych, Polska musi się wywiązać z limitu produkcji energii odnawialnej. Tłumaczenie ekologów,że na zachodzie nie buduje się już stopni wodnych jest debilne, bo tam już zabudowano rzeki, choć planują wybudować 11 stopni wodnych na Dunaju. Ciekawy jestem kto będzie właścicielem elektrowni wodnej w Malczycach, może ktoś nie chce by ktoś miał tą elektrownię wodną ( 11 MGW to już jest coś).
Pozdrawiam
koj.
#3 | Teos dnia 26.06.2007 20:01
Jak zwykle Janusz, napisałeś świetny artykuł z którym trudno się nie zgodzić.
Czasami przydaje sie taka "mokra szmata na gorący łeb" jak mawia mój kolega.
Mam nadzieję na ciekawą dyskusję - może teraz zwolennicy reanimacji naszej Szkoły spróbują przekonać nas, że jednak nie masz racji ? Wink
#4 | mietwoj dnia 02.07.2007 20:00
Co do reanimacji Szkoły - zgoda. Chociaż? Bliższa koszula ciału, czyli, jak już trzeba było jakąś "żeglugówkę" zlikwidować to dlaczego akurat tą? Co do buedowy stopni wodnych na Odrze, jak najbardziej tak!!! To będzie trwało przez następne milenium myślę jednak, że jak już będzie po czym wozić, to i co się znajdzie.
#5 | Szafranek dnia 29.07.2007 20:49
Artykuł świetny,dziwię się tylko ,że nie wywołał prawdziwej dyskusji czyżby
temat Odry się już oklepał.Na tomiast co do budowy stopnia wodnego w Malczycach,to oile pamiętam pierwszy projekt powstał gdzieś 1935r i dotej pory jest realizowany w jednakowym tempie.Żegluga na Odrze istnieje nie jako przedsiębiorstwo tylko jako sporadyczny spław nad gabarytów lub kadłubów i chociażby dlatego należało by wyregulować całą rzekę i zadbać oto co już jest zrobione.Regulacja rzeki trwa okło 200 lat,ale to trzeba zrobić.Nie można się oglądać w przeszłość i wspominać.Co doprzyszłości rzeki Odry jestem dziwnie spokojny jej położenie geograficzne zmusi wkońcu decydentów do reakcji.Co do budowy Meriny między mostami jak i przystani pasażerskiej poniżej elektrowni wodnej nr1mam swoje zdanie,zastanawia mnie gdzie był wtym czasie Urząd Zeglugi Śródlądowej jak wydawano pozwolenie?A tak pozatym to wszystkiego najlepszego więcej optymizmu.
#6 | grundi68 dnia 30.07.2007 18:23
Szafranek obudził we mnie chęć do dyskusji,a więc odegram rolę adwokata diabła .
Dyskusja waszmościów przypomina jako żywo dysputę ,którędy mają chodzić mrówki i jak im tą obmyśloną drogę upiększyć ,a mrówki i tak chodzą jak chcą i jak lepiej im pasuje.
Pomiędzy Śląskiem a Pomorzem na pewno są przewożone liczne towary -tylko czy hipotetyczne uczynie z Odry - drugiego mittelandkanal spowoduje tłok przed śluzami??? Podobno transport rzeczny jest najbardziej ekologiczny - nieprawda, koński jest bardziej ekologiczny, ale jego też nikt nie traktuje serio. Proszę zauważyć że częstym argumentem za transportem rzecznym jest wykazanie ,że w przeliczeniu na 1litr paliwa i 1 tonę na kilometr itp. itd. ble,ble ble. To idź pan i powiedz spedytorowi ,że mu od "ręki" przewieziesz kontener za 20% ceny przewozu samochodem(o ile on sam zapłaci za dowóz na barkę,załadunek,wyładunek ,odbiór z barki czyli może stracić te zaoszczędzone 80%).Czy barki są w stanie zapewnić ciągłość i pewność dostaw niewielkich partii towarów w różne miejsca?? a to jest niezbędne w dzisiejszej gospodarce .Dużo by pomogło wprowadzenie zakazu wjazdu wielkich ciężarówek do dużych miast i np.konieczność przeładunku na powiedzmy samochody do 3,5 tony(ze ściśle określonymi i wymagającymi specjalnego zezwolenia wyjątkami).To mogło by spowodować pewne przewartościowanie ocen transportu rzecznego gdy czasochłonne i kosztowne przeładunki i dowozy "od sprzedawcy do odbiorcy " dotyczyły by w tym samym stopniu przewozów rzecznych i kolejowych co i samochodowych.Drugim rozwiązaniem mógło by być powrócenie do tradycji przedwojennej tzn.żegluga liniowa:to załatwiłoby kwestię częstych przewozów ,niewielkich partii towarów .
Być może pomógłby internet i szybkie kojarzenie - automatycznym programem
gestora ładunku(vel spedytora) z przewoźnikiem. A może metodą przedwojennych galarów wiślanychi, z pomocą internetu, armatorzy sami wzieliby się za handel węglem,zbożem i innimi płodami rolnymi,drewnem,kamieniem,rudą, nawozami ,materiałami budowlanymi itp.?
#7 | ZIMAN dnia 07.02.2008 11:42
jest gorzej niz straszno-udupia sie samorzadnosc ale mimo wszystko nadzieja w tych nadrzecznych gminach,ktore czy to z prawdziwego zrozumienia czy tez widzimisie daja jakas nadzieje na utrzymanie mikro zeglugi i przekonanie ekocwaniakow...

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
  PRchecker.info Free counters!