HP "Łada" w LubiążuDrukuj

#1 | 5 dnia 17.04.2007 16:16
Na prośbę mgr inż. kpt. Mariana Kosickiego zamieszczam poniższy komentarz :

Po emisji wyżej przedstawionych fotosów pragnę poinformować, że jestem posiadaczem i dysponentem kompletu zdjęć wykonanych i autoryzowanych przez kmdr. M. Wróblewskiego. Tylko niektóre pojedyncze fotosy znalazły się w różnych publikacjach. Swego czasu wykonałem kilkanaście broszurek z prezentowanego przejścia dużego holendra, z czego 3 egz. otrzymał komandor. Opisy zdjęć były uzgodnione.
Obecnie przekazuję Kolegom - Absolwentom do oglądania, a może i podziwiania minionej epoki w żegludze.
Marian Kosicki
#2 | Apis dnia 17.04.2007 16:17
Oprócz szczególnych wrażeń jakie sprowadzał zawsze widok majestatycznego holownika ze sznureczkiem barek podążających za nim jak kaczęta za matką - rzuca się w oczy fakt, ze niemal wszystkie statki idą na dużym zanurzeniu mimo odkrytych główek. Barki za Ładą mają chyba maksa a BM płynie w górę na ca 140 cm - tzn że głębokość tranzytowa wynosiła co najmniej 160 cm mimo - jak wspomniałem - nie zalanych wodą główek. Eeeeeeeech....... To se nevrati, Pane Havranek.....
#3 | 5 dnia 17.04.2007 16:19
To jest fantastyczne uczucie zobaczyć płynący pociąg holowniczy.Nigdy na "żywo" nie miałem okazji podziwiać tak wspaniałego wydarzenia.
Parowiec w prawie bezszelestnym ruchu samotnie pokonujący odrzańską dal na tle klasztoru położonego na jej wzgórzach.
Coś co odeszło już bezpowrotnie a było przecież cudownym etapem w historii naszej żeglugi.Nie tylko polskiej, europejskiej, ale i światowej żeglugi śródlądowej.
Era parowców skończyła się szybko i prawie zapomniano o nich.
Pozostał tylko jeden jedyny / w Polsce / samotny holender zacumowany przy Wybrzeżu Wyspiańskiego we Wrocławiu.To jest "Nadbór" mały holender.
Dzięki komandorowi Mieczysławowi Wróblewskiemu, który zrobił te zdjęcia z wieży kościoła w Lubiążu
i dzięki mgr inż. kpt. Marianowi Kosickiemu, który przekazał nam ten materiał możemy wszyscy "przeżywać" to wspaniałe wydarzenie raz jeszcze. Dają nam taką możliwość wspaniałe / filmowe / zdjęcia
pt. " Przejście dużego holendra " ..
Marian Kosicki pływał osobiście na holendrach, min. na HP "Perkun".
Widziałem Go na zdjęciu w książce "Odra czasu Nadbora" stojącego obok Władysława Telusa na pokładzie tego holownika.
Panowie jestem wzruszony tą prezentacją wykonaną przez kpt .Andrzeja "Apisa" Podgórskiego.
Jeszcze raz dziękuję Wam wszystkim za to cudowne przeżycie.
Józek Węgrzyn-Skipper Cool
#4 | Apis dnia 17.04.2007 16:32
Józek - został jeden "duży holender" - jest nim "Radgost" zacumowany w Opolu. Będąc we władaniu Żeglarskiej Drużyny Harcerskiej ustrzegł sie pocięcia na złom i może uświetnić obchody 60 lecia TŻŚ, jesli dopnie się kilka spraw. Jestem z Harcerzami w kontakcie.
#5 | miroslaw rajski dnia 18.04.2007 16:10
Andrzej, pomysł świeietny, animacja doskonała, podpisy zdjęć rzeczowe.
No cóż, wy młodzież możecie mi tylko zazdrościć. Kończąc Szkołę w 1967 roku załapałem się jeszcze na łabędzi śpiew" żeglugi parowej na Odrze. Spotkanie z zestawem barek holowanym przez dużego holendra, było zawsze niezapomnianym przeżyciem. W czasie mijania, jeżeli nie byłem akurat na pokładzie, kapitan zawsze wyciągał mnie telegrafem z maszynowni żebym mógł nacieszyć oczy widokiem, który odchodził ze sceny historii. Szczególnie potężna ściana komina dużego holendra robiła na mnie przygniatające wrażenie. Dlaczego ja wtedy nie miałem aparatu? Wyprzedzanie tak długiego pociągu holowniczego zwłaszcza w dół rzeki, było zawsze karkołomnym wyczynem. I jeżeli nie zwolnił, bywało nieraz krytycznie.
Oprócz dużych holendrów były jeszcze stare poniemieckie dwukominowe tylnokołowce: "Śląsk", "Karkonosze", "Sudety" i "Dolny Śląsk", o większej mocy niż duże holendry. Wyglądały jak żywcem przeniesione z Missisipi. Z rozdziawioną gębą wodziłem za nimi oczami. Pochodziły z początków XX wieku. To byłby zabytek techniki!!
Wracając do powyższej prezentacji. Komandor Wróblewski zrobił tą serię zdjęć z wieży kościoła w Lubiążu. Podczas prywatnego spotkania w 1983 rorku zdradził mi, że posługiwał się wtedy skromnym enerdowskim aparatem fotograficznym Praktina, protoplastą pózniejszej Praktici. Są świetne. Co tu dużo mówić, dobry fotograf zrobi przyzwoite zdjęcia nawet przez dziurkę od klucza!
Ciekawostka: W holenderskim czasopiśmie fachowym "Sleep & Duwvaart", Nr.139 z lutego 2007, ukazał się artykuł pt. "Poolse Riviersleepboten", gdzie podane są dane techniczne i losy wszystkich 22 polskich holendrów. Zilustrowany jest doskonałymi zdjęciami Komandora Wróblewskiego, pochodzącymi z archiwum Bohdana Hurasa. Jestem w posiadaniu tego czasopisma.
Mirek Rajski
#6 | koj dnia 25.04.2007 08:41
Zazdrościmy tych widoków...
#7 | mietwoj dnia 09.05.2007 20:51
Taaa... Jak takie "coś" stawało np. po bunkier w Cigacicach to matki chowały kury a ojcowie córy.
#8 | miroslaw rajski dnia 11.05.2007 11:54
Co do powyższego to nie za bardzo się zgadzam. Muszę uczciwie powiedzieć, że jak stawaliśmy beemką na kotwicy w Cigacicach (jeden z członków załogi był tam ożeniony), to nikt nie chował kur a już napewno nie cór! (dobrze to gramatycznie?). U niejednego gospodarza jedliśmy rosół z tych przemiłych ptaków. A córy w Cigacicach, że tylko palce lizać. Kochałem się w czterech!! Z drugiej strony przyznaję, że załogi pociągów holowniczych, podczas postoju na kotwicy, siały spustoszenie w okolicy opróżniając dość dokładnie sklepy monopolowe. Ale grzecznie ruszały dalej jak skończyły się pieniądze. Czy to nie było romantyczne?
#9 | 5 dnia 11.05.2007 13:11
Znam pięciu "łodziarzy", którzy ożenili się w Cigacicach.
Nie byłoby w tym nic szczególnego, ale oni .... są szwagrami.
Wzięli pięć córek jednego ojca.
Oj nie uchował ojciec córek przed "łodziarzymi" nie uchował.... Cool
#10 | miroslaw rajski dnia 11.05.2007 15:58
Ja znałem dwóch, to już siedmiu. Ale prawdę mówiąc w Cigacicach wszyscy byliśmy szwagrami. Nie masz to jak wielka (łodziarska) rodzina!!
Notabene, wiecie jak pieszczotliwie nazywaliśmy Cigacice? Chicago! Z tego pewnie względu, że jego mieszkańcy mówili pięknym, śpiewnym wschodnioamerykańskim akcentem.
#11 | skiba dnia 24.11.2007 23:28
Nie widać żadnych zdjęć w tym temacie.
#12 | Apis dnia 25.11.2007 09:19
Skiba - to jest prezentacja flash i trzeba posłużyc się małym panelem w prawym dolnym rogu (klikasz "next" aby zobaczyć kolejną jej stroną - pierwsza zawiera tylko tekst). Mozna wcisnąwszy "autoplay" wykorzystać samoczynne zmiany stron prezentacji.
#13 | skiba dnia 26.11.2007 00:31
Nie o to chodzi, pozostałe prezentacje chodziły, a ta nie. Nie wiem co się stało, ale teraz jest wszystko OK.
#14 | Apis dnia 26.11.2007 07:42
Był mały problem pod przeglądarką Mozilla. W innych przeglądarkach chodziło bez problemu ale poprawiłem kod i jest OK..
#15 | johny dnia 11.03.2008 00:18
Widzę tę prezentacje po raz pierwszy ,muszę dodać komentarz,wrażenie
za mało powiedziane,to przeżycie estetyczne, uchwycenie pociągu holowniczego(pełnego z pięcioma barkami) na czele z dużym holendrem,autor nie żałował filmu jakby chciał uchronić od zapomnienia odchodzącą epokę.Myślę że cel osiągnął,zawarł tu cały romantyzm żeglugi śródlądowej,kunszt nawigacji,kulturę techniczną,piękno
twórczych rąk ludzkich.
Mnie dane było ogladanie dużych holendrów tylko w porcie na
osobowicach(chyba się nie mylę) stał tam "KUPAŁA" i był drugi
jednak nazwy nie widziałem,na "Kupale" w tym czasie była baza nurków
to były lata 1977 do1980r.Ostatnio natknałem się na dużego holendra w
Antwerpii jak wypływa się z portu i płynie na pierwszą śluzę kanału
Alberta" Waynegen". Stoi w dość dobrej kondycji ,i gdyby nie rozprucie burty trzy metrowe (powyżej KLW) byłby gotów do drogi.
Dech zapiera.
#16 | Apis dnia 11.03.2008 07:36
Na Osobowicach stały "KUPAŁA" i "JAROWID". Na "Kupale" mieścił sie punkt zdawczo-odbiorczy barek pchanych przychodzących i wychodzących w trasę z pchaczami. Na "Jarowidzie" była siedziba Brygady Technicznej wykonującej drobne naprawy na tych barkach. Przez jakiś czas bazą nurków była "Złota Kaczka" cumijąca burta w burtę z którymś z wymienionych Holendrów.

www.zegluga.wroclaw.pl/images/fotki/kupala.jpg
#17 | 5 dnia 11.03.2008 08:27
Na "Jarowidzie" była tzw.baza nurków.Byli to doskonali fachowcy i hobbości dbający o "swój" statek.Mosiądz lśnił jak złoto, pomieszczenia były "wypieszczone" i znajdowało się w nich wiele pamiątek z tamtej "parowej epoki".Kiedy zmienił się ustrój i wprowadzano na siłę pseudo prywatyzację, tzn. decydeci prywatyzowali na swoją korzyść mienie państwowe.Jeden z naszych Kolegów i załogant wirtualnego statku chciał odkupić "Jarowida".O sprzedaży decydował jeden z byłych v-ce Prezesów "Odratrans".W prywatnej rozmowie przed zawarciem transakcji ten "decydent" postawił "swoje warunki" , których nasz Kolega nie mógł i nie chciał spełnić.Kiedy następnego dnia przyjechał na Osobowice zobaczył jak "rozprówano" tego parowca.Niszczono szalunki pomieszczeń i wyrzucano wszystko na ląd, żeby przygotować go dla złomiarzy.
Tak dokonano kolejnej "zbrodni" mordując historię polsko-holenderskiej parowej żeglugi śródlądowej.
Ten Pan były v-ce Prezes do dzisiaj zasiada w kierownictwie sprywatyzowanej "Odratrans".......
#18 | Bosman Jozef dnia 22.03.2009 18:29
Oglądam te zdjęcia już poraz enty.I za kazdym razem powraca sentymentalne przeżycie ,biegającego nastolatka na most w Krosnie odrzańskim, aby pomachać marynarzom i zobaczyć wspaniały widok opuszczanego ,przez przepływajacego " Hoendra "Komina.Zapewne i tego uwiecznionego na zdjeciach Holendra wielokrotnie pozdrawiałem.Z sentymentem wspominam cumujace przy Krośnieńskim nabrzeżu, pasażerskie Boczno i Tylnokołowce.Ciągle przed oczami ,choć mam już 60 lat, widzę przepiekny , i przeogromny dla mnie , w tamtym czasie Holownik Bocznokołowy z napisem na burcie ,najprawdopodobniej ,"Swarożyc".Dzisiaj realizuję swoje marzenia z młodości ,pływajac troche po europejskich wodach,i podziwaiam przepiekne ,cumujące w portach,Niemiec , Danii, Norwegii,Holandii czy terz Szwecji, majestatyczne parowce.Jest ich dużo ,utrzymywanych z pietyzmem przez Zapaleńców kultywujacych wspomnienia z minionych lat.Nam pozastały ,poza nielicznymi ,dogorywajacymi już ,parowcami, pożółkłe fotografie. Wielka więc chwała dla takich ludzi jak Pan kmdr Wróblewski i wielu innych,że ocalili ,chocby tylko na fotografii wspomnienia tamtych lat i potrafią wzbudzać w nas takie uczucia.
Jak napisał johny "Dech zapiera"!!!!!
#19 | jur dnia 20.11.2009 18:29
Kończyłę szkołę w 1968 r i miałem jeszcze przyjemność nie tylko oglądać parowce. Podczas rejsu w górę przy niskiej wodzie z mielizny ściągał nas duży holender . Dziś już nie pamiętam czy był to KUPAŁA czy PERKUN .Na górnej Odrze kursowały jeszcze Śwatopełk na którym pływał jednooki palacz oraz dwa polskie holendry Bogusław i chyba Bohdan,.Był to jednak ich ostatni rok. Pomiętam że używano holendrów jeszcze w niektórych akcjach ratowniczych. Nadmienię że jako absolwent pływałem również na tzw. Ż-kach czyli na barkach holowanych.Jeszcze jeden holender którego pamiętam i na którego pokładzie byłem to Jarowid .pływałna nim mój szkolny kolega .Jeśli dobrze pamiętam to Jarowid był przerobiony na mazut.TO były piękne czasy i wspominam je z łezką w oku.
#20 | Apis dnia 20.11.2009 20:31
Holendry (małe i duże) miały niesamowicie wydajne pompy i inżektory do pompowania wody z zalanych ładowni awariowanych statków. Ja także na praktyce spotkałem "Jarowida" przerobionego na mazut. Oto wszystkie "holenderskie" holendry (małe i duże):

BOŻYDAR; 1949; Gebr. Coops - Hagezand; nr 16/191; 28,00 x 5,94 m
BOŻYMIR; 1949; "De Hoop", Arnhem; nr 20/1418; 27,96 x 6,00 m
BRONISZ; 1949; Weerter Scheepsbouw Mij Wert; nr 10/150; 27,96 x 6,00 m
CHWALISŁAW; 1949; Bijkers Mij, Goerinchen; nr 18/265/114; 28,00 x 6,00 m
DAŻBOH; 1949; HT Koopman Dordrecht; nr ?; 55,64 x 8,28 m
JAROWID; 1949; Hardinxveld; nr 6/S-182; 55,65 x 8,20 m
JURAND; 1949; Weerter Scheepsbouw Mij Wert; nr 12/152; 28,00 x 6,00 m
KUPAŁA; 1949; Hardinxveld; nr 7/S-183; 55,65 x 8,20 m
ŁADA; 1949; Janker & Sons SEG; nr 4/263; 55,65 x 8,20 m
MESTWIN; 1949; Gebr. Van de Werf; nr 22/234; 28,00 x 5,94 m
MŚCIWÓJ; 1949; Gebr. Van de Werf; nr 21/233; 28,00 x 5,94 m
NADBÓR; 1949; Rijkers Mij, Goerinchen; nr 19/266/115; 28,00 x 6,06 m
PERKUN; 1949; Dordrecht; nr 1/162; 55,65 x 8,20 m
RADGOST, 1949, Haarlemsche Stoomsleephelling Mij; nr 9/349; 55,65 x 8,20 m
RADOSŁAW; 1949; Gebr. Hendriks Doodeword; nr 14/460; 27,98 x 5,98 m
SĘDZIWÓJ; 1949; Gebr. Hendriks Doodeword; nr 15/461; 28,00 x 5,98 m
SWAROŻYC; 1949; Arnemsche Stoomsleephelling Mij; nr 9/349; 55,65 x 8,20 m
ŚCIBÓR; 1949; Weerter Scheepsbouw Mij Wert; nr 11/151; 28,00 x 6,00 m
ŚWIATOPEŁK; 1949; Gebr. Hendriks Doodeword; nr 13/459; 28,00 x 6,00 m
TRYGŁAW; 1949; Shipbuilding Co, Haarlem; nr 3/502; 55,65 x 8,20 m
ZBYSZKO; 1949; Bijkers Mij, Goerinchen; nr 17/264; 27,99 x 6,00 m
ŻYWIJA; 1949; De Hoop Hardingsveld; nr 5/417; 55,72 x 8.36 m

W spisie kolejno: nazwa, rok budowy, nazwa stoczni, nr budowy, wymiary (wg spisu PRS)
#21 | Wojciech Rytter dnia 15.12.2012 17:12
Na Wiśle trochę podobnym do małych holendrów pływał motorowy, dostojny holownik,malowany na biało.Nosił nazwę BRANIEWO.Ostatnim Kapitanem na nim był mój sąsiad,nieżyjący już Jurek Maciejewski.Kiedy cumował przy bulwarze,zawsze wzbudzał wielkie zainteresowanie.Wielokrotnie odwiedzałem kapitana na statku.Pamiętam doskonale kajuty wyłożone piękną boazerią i zawsze nienaganny klar,białe obrusiki,błyszczące szklanki,czyściutkie popielniczki itp..Wewnątrz chodziło się w kapciach lub w skarpetach.Maszynownia była oczkiem w głowie kapitana.Tam wszystko lśniło.W drugiej połowie lat 70-tych Braniewo przestało służyć.W połowie 90-tych pocięli go na złom. Szkoda,że nie mam żadnych zdjęć tego statku.Może ktoś z Państwa posiada takie fotki ? Pokażcie jeśli to możliwe.

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 100% [7 głosów]
Bardzo dobre Bardzo dobre 0% [0 głosów]
Dobre Dobre 0% [0 głosów]
Średnie Średnie 0% [0 głosów]
Słabe Słabe 0% [0 głosów]
  PRchecker.info Free counters!